baner.pracdem.stary

W Hiszpanii coraz bardziej jak w Grecji

| 1 maja 2012

 

13.04.12 Rzym.   Włoski strajk generalny.

13.04.12 Rzym. Włoski strajk generalny.

Panos Garganas z Aten

Alex Callinicos stwierdził niedawno, że światowy kryzys gospodarczy jest daleki od zakończenia. Ledwo co wydrukowano jego słowa, a kryzys w Hiszpanii zaczął osiągać “grecką” skalę. 

W tydzień po Wielkanocy oprocentowanie hiszpańskich obligacji wzrosło do 6 procent na skutek obaw „rynków finansowych”, że rząd Hiszpanii wystąpi do Unii Europejskiej (UE), Europejskiego Banku Centralnego (EBC) i Międzynarodowego Funduszu Walutowego o pomoc finansową.

Hiszpański premier Mariano Rajoy zdecydowanie zaprzeczył tym pogłoskom.

Jednak zdenerwowanie na europejskich rynkach obligacji, spowodowane hiszpańskimi problemami, wywołało irytację innych europejskich przywódców.

Komisja Europejska wysłała swoich „ekspertów” w celu skontrolowania hiszpańskich finansów publicznych.

Wszystko to wygląda znajomo dla wszystkich, którzy śledzili sytuację w Grecji. Tamtejszy rząd wydał szereg oświadczeń, że nie potrzeba mu „pomocy” UE. Wszyscy wiemy, czym się to skończyło.

Jeśli jednak Hiszpania podąża drogą Grecji, kryzys osiągnie o wiele wyższy poziom niż widzieliśmy dotychczas.

Błędne koło ostrych cięć i recesji grozi, że załamanie w Hiszpanii będzie o wiele dotkliwsze.

W przypadku “greckiej tragedii” łatwiej było żywić złudzenia, że problemy ograniczą się do samej Grecji. Niektórzy utrzymywali, że reszta Europy będzie w stanie wyciągnąć Grecję z kłopotów przy pomocy krótkiej „terapii szokowej”. Okazało się być to mrzonką.

Hiszpańska gospodarka jest natomiast znacznie większa. Dwukrotnie większa niż gospodarki Grecji, Irlandii i Portugalii razem wzięte.

Innym problemem jest to, że hiszpańskie banki jako pierwsze zaczęły korzystać z niskooprocentowanych pożyczek EBC. W wyniku tzw. „Długoterminowej Operacji Refinansowania” EBC wpompował do europejskiego sektora bankowego bilion euro od stycznia br.

Spowodowało to pozorną poprawę sytuacji. Ale w istocie nieustanne wpompowywanie  nowych pieniędzy w „banki zombi” jedynie sytuację pogarsza.

Nikt nie ma dokładnego obrazu toksycznych aktywów przetrzymywanych w tych bankach. Wiemy jednak, że pożyczki udzielane przez banki stają się niespłacalne w warunkach „cięć” i recesji.

Jeśli ludzie tracą pracę lub ich płace dotyka obniżka, nie mogą spłacić zaciągniętych kredytów. To samo dotyczy firm, których obroty w tych warunkach spadają. Jeśli spadają wpływy z podatków, państwa mają problem z refinansowaniem swych deficytów budżet- owych.

Jednakże nie tylko symptomy ekonomiczne kryzysu objawiają się w Hiszpanii na znacznie większą skalę. To samo dotyczy również sfery polityki.

Prawicowy rząd Rajoya, zaledwie kilka miesięcy od przejęcia władzy, otrzymał poważny cios w wyniku wyraźnego przechylenia się na lewo w ostatnich wyborach regionalnych w Andaluzji.

Podczas wyborczej nocy minister finansów Cristóbal Montoro wyglądał na zgnębionego wynikami wyborów.

Unijni oficjele obawiają się, że rząd w Madrycie może wkrótce nie być w stanie wprowadzić „pakietu oszczędnościowego” zgodnie z umową .

Radykalizacja widoczna jest nie tylko na polu walki wyborczej. Strajk generalny w końcu marca br. był najwyraźniejszym dowodem, że “greckie mecha- nizmy” działają również na tym poziomie.

I nie ogranicza się to jedynie do Hiszpanii. 13 kwietnia setki tysięcy pracowników we Włoszech wystąpiło przeciwko uderzającym w nich „reformom” prawa pracy. Do strajku przystąpili pracownicy zrzeszeni w trzech głównych centralach związkowych: CGIL, ISL i UIL.

Celem „reform” jest ułatwienie pracodawcom zwalniania pracowników. Lecz rząd już został zmuszony do ustępstw.

Potężny ruch strajkowy rozprzestrzeniający się w Hiszpanii – kraju, w którym narodził się „Ruch Okupuj” (czy Oburzonych) – jest ostatnią rzeczą, jakiej mogą sobie życzyć europejscy przywódcy.

Jednak dla pracowników jest to najbardziej pożądany scenariusz zdarzeń. Kryzys jest daleki od zakończenia, a nasza strona bynajmniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

 

Panos Garganas jest redaktorem Solidarności Pracowniczej, siostrzanej gazety Pracowniczej Demokracji w Grecji.

 

 

Category: Gazeta - maj 2012

Comments are closed.