baner.pracdem.stary

Zwycięstwo Hollande’a – głosowali przeciw cięciom – wzrost poparcia dla faszystów – ponad 12% dla radykalnej lewicy

| 1 maja 2012
06.05.12 Plac Bastylii. Zwolennicy  Hollande'a świętują zwycięstwo.

06.05.12 Plac Bastylii. Zwolennicy Hollande’a świętują zwycięstwo.

Jim Wolfreys z Paryża (po pierwszej turze)

Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji pokazała dramatyczny wzrost poparcia dla faszy­- stowskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen (FN). Le Pen zajęła trzecie miejsce z 18 procentami za François Hollande z Partii Socjalistycznej (29%) i obecnym prawicowym prezydentem Nicolasem Sarkozym (27%). Poparcie dla FN, które wzrosło od 2007 roku, kiedy wynosiło 10 procent, liczy ok. 6,5 milionów głosów i jest najwyższe, jakie kiedykolwiek zdobyła francuska skrajna prawica.

Jak doszło do tej sytuacji?

Komentatorzy głównego nurtu koncentrują się na bardziej “miękkim” wizerunku Frontu Narodowego pod przewodnictwem Marine Le Pen, jako dowodzie na to, że stał się on bardziej umiarkowany. To nieprawda. Może dokonano kosmetycznych zmian dla publicznego wizerunku partii, ale samozwańczy “rewolucyjni nacjonaliści”, którzy powstali w latach 70-tych zawsze starali się zaadaptować faszyzm do warunków dnia dzisiejszego. Marine Le Pen kontynuuje tę strategię.

W ciągu ostatnich pięciu lat FN stał się głównym beneficjentem reprezentowanej przez Nicolasa Sarkozy’ego obsesji dotyczącej “tożsamości naro­- dowej”. Jego prezydencja łączyła politykę środków oszczędnościowych z groteskowym stylem życia typu “bling-bling” [eksponowanie biżuterii itp.] i najbardziej srogim programem rasistow­- skim spośród wszystkich współczesnych francuskich prezydentów.

Rząd stworzył i bezlitośnie wprowadził w życie kwoty deportacyjne dla “nielegalnych” imigrantów. Rozbijano obozy romskie i rozpoczęto wściekły i długotrwały atak na francuską społeczność muzułmańską. Poprzez zakaz noszenia nikabu (zasłon twarzy) w miejscach publicznych i dele­- galizację modlenia się na ulicy państwo zadekretowało, co muzułmanie mają ubierać i gdzie mają się modlić. Idąc śladem Marine Le Pen, kampania Sarkozy’ego zawierała próby stworzenia moralnej paniki w kwestii mięsa halal i islamskiego fundamentalizmu.

Islamofobia polityków i partii w całym spektrum politycznym nadała Frontowi Narodowemu legitymizacji. Sprawiło to, że łatwiej było Marine Le Pen, córce milionera, udawać oponentkę “elity” i jej środków oszczędnościowych. Ogłosiła ona, że jej partia jest “jedyną opozycją dla ultraneoliberalnej lewicy”. Sarkozy i Hollande staną teraz do drugiej tury wyborów 6 Maja. Sondaże sugerują, że Hollande będzie prawdopodobnie zwycięzcą.

Pomimo szoku z powodu głosów oddanych na FN, lewica uzyskała swój najlepszy łączny wynik od 1988 roku. Stało się to dzięki wsparciu dla programu “sprawiedliwych oszczędności” Hollande’a i za sprawą tych, którzy głosowali na Front Lewicy Jean-Luca Mélenchona. Jego propozycja redystry- bucji bogactwa i odnowy ekologicznej zyskała poparcie 11% głosujących, a na Nową Partię Antykapi­ta­listyczną głosowało 1,2%.

Mélenchon słusznie argumentuje, że oś Sarkozy-Merkel w sercu europejskiego projektu oszczędnościowego musi zostać przełamana. Lewica musi zatem zapewnić, że Sarkozy przegra w drugiej turze.

Choć radykalna lewica otrzymała gorszy wynik niż się spodziewano, sytuacja wskazuje, że istnieje znaczne wsparcie dla alternatywy wobec polityki oszczędności. Ofensywa pracodawców będzie trwała także po drugiej turze wyborów, niezależnie od tego, kto wygra. Walka z tym będzie wymagała powstania robotniczego i politycznego ruchu oporu, który wywalczy maksimum jedności.

To oznacza, że lewica musi aktywnie przeciwstawić się Frontowi Narodowemu i fali islamofobii, która uczyniła rasizm we Francji tolerowanym. Konsekwencją tego, że lewica tego nie robi do tej pory, jest to, co dzisiaj widzimy. Ale ważny jest też potencjał lewicy do przedstawienia rozwiązań dla kryzysu francuskiego społe- czeństwa.

FN można pokonać. W latach 90-tych antyfaszyści mobilizowali się przeciwko ich spotkaniom i angażowali się w akcje “demokratycznego nękania” ich organizacji.

Pomogło to w doprowadzeniu do niszczącego rozłamu w ich partii, z którego dopiero teraz się wygrzebuje.

W przeddzień wyborów, Mélenchon drwił z Le Pena nazywając ją “Yeti francuskiej polityki” i “robotnikiem drogowym wypraw krzyżowych. Porównywał tych, którzy mówili: “Lepiej Le Pen niż Mélenchon” do tych, którzy mówili: “Lepszy Hitler niż Front Ludowy” w latach 30-tych. Porównanie jest trafne. Zadaniem jest teraz przekucie słów w czyny.

 Tłumaczył: Bartłomiej Zindulski


Category: Gazeta - maj 2012

Comments are closed.