baner.pracdem.stary

Islamofobia, lewica i Arabska Wiosna

| 1 września 2012
Plac Tahrir stał się międzynarodowym symbolem buntu

Plac Tahrir stał się międzynarodowym symbolem buntu.

Islamofobia stała się główną formą, lub jedną z głównych form, rasizmu we współczesnej Europie (obok anty-cygańskiego rasizmu w Europie Wschodniej).

 Historycznie rasizm przeszedł przez kilka faz. Każda z nich tworzyła się w oparciu o poprzednią fazę ale i modyfikowała poprzednią: 1) rasizm przeciwko czarnym, który wyrósł z handlu niewolnikami w XVI, XVII  i XVIII  wieku i który usprawiedliwiał ten proceder; 2) rasizm imperializmu (w tym rasizm antyirlandzki, którego apogeum przypada na koniec XIX i początek XX wieku); 3) rasizm antyimigrancki, szczególnie w drugiej połowie XX wieku. Pierwszy z nich akcentował pod-ludzką i dziką naturę ludzi czarnych, tak by móc wykluczyć ich z  “praw człowieka”,  o które walczyła europejska burżuazja w tamtym czasie. Drugi przesunął akcent na “dziecinny” i “niedojrzały” charakter ludów nie-europejskich, by usprawiedliwić wzięcie ich pod skrzydła ich kolonialnych panów. Trzeci skupiał się mniej na biologicznej niższości a bardziej na różnicach kulturowych, czyniąc “problem” z pożądanej j ekonomicznie obecności imigrantów w Europie.

Historyczne walki

Niezliczone historyczne walki, od rewolt niewolników, amerykańskiej wojny domowej, wielkich walk antykolonialnych w Azji i Afryce, ruchu praw obywatelskich i ruchu Black Power w latach sześćdziesiątych, poprzez walki przeciwko apartheidowi i wielu innych, w zestawieniu z potwornym kontr-przykładem Holocaustu, doprowadziły do podważenia i delegitymizacji tych form rasizmu. Islamofobia rozwinęła się by zapełnić tę lukę i spełniać potrzeby imperializmu, szczególnie imperializmu amerykańskiego po upadku “komunizmu”. Niektóre analizy islamofobii widzą ją jako akompaniament do “wojny z terroryzmem”, ale, choć wojna z terroryzmem bez wątpienia intensyfikowała islamofobię, korzenie islamofobii wyrosły wcześniej, szczególnie w odpowiedzi na rewolucję irańską 1979 roku i faktycznie przygotowywała grunt dla “wojny z terroryzmem”.

Oczywistą obiekcją wobec takiej linii argumentacji jest, że walki “Zachodu” z islamem miały miejsce już w czasach krucjat i że w islamofobii nie chodzi o rasę lecz religię. W rzeczywistości to jest standardowy zabieg ideologiczny polegający na przedstawianiu obecnych konfliktów jako “stare jak świat”  czy odwieczne. W przypadku poważnego sporu między Wielką Brytanią a Francją, David Cameron i prasa Murdocha bez wątpienia wywołaliby ducha Henryka V pod Agincourt a prawdopodobnie Nelsona i Wellingtona również. Nie zmieniłoby to faktu, że rzeczywistą przyczyną sporu byłoby zderzenie obecnych interesów narodowych, w szczególności interesów klasy panującej, interesów w kontekście polityki UE i innych takich spraw. Natura historii jest  taka, że precedensy historyczne są pod ręką do zastosowania w sytuacji praktycznie każdego współczesnego konfliktu (z Ameryką: Wojna o niepodległość, z Norwegią: Wikingowie, z Chinami: mongolskie hordy albo wojny opiumowe i tak dalej).

Funkcja rasizmu

Jeśli chodzi o to, czy w islamofobii chodzi o religię, ideologiczny charakter rasizmu jest determinowany nie poprzez jego cel lecz poprzez swoją funkcję społeczną i polityczną – Irlandczycy nie są “rasą” lecz narodem, Żydzi nie są ani rasą ani narodem, tak samo jak na przykład “czarni” czy “murzyni”. W rzeczywistości rasy generalnie nie istnieją w innym sensie niż jako konstrukty historyczne. To są “Oni”, którym można przypisać dowolne cechy – religijny fanatyzm, wstecznictwo, homofobię i przede wszystkim skłonność do terroryzmu.

Koncepcja terroryzmu

W tej ostatniej kwestii, warto odnotować, że od czasu pojawienia się koncepcji “terroryzmu” w XIX wieku, antypaństwowy terroryzm praktykowany był przez rosyjskich narodników, francuskich anarchistów, amerykańską grupę Weathermen, baskijską ETA, włoskie Czerwone Brygady, niemiecką grupę Baader-Meinhof, brytyjską The Angry Brigade, południowoafrykański ANC, izraelskich syjonistów i oczywiście Irlandzką Armię Republikańską. W każdym przypadku sprawa była polityczna, nie religijna.

Na tle tego wszystkiego, należało mieć nadzieję, że to co stało się znane jako Arabska Wiosna – seria rewolucji i buntów, które się rozpoczęły wraz z rewolucjami Tunezyjską i Egipską na początku 2011 roku, będzie działało jako czynnik osłabiający islamofobię poprzez zmianę ramy, w której Arabowie i muzułmanie byli postrzegani. I w znaczącym stopniu to się udało, biorąc pod uwagę fakt, że Plac Tahrir stał się międzynarodowym symbolem buntu od Barcelony i Madrytu po Wisconsin i Wall Street. Jednakże, jest również jasne, że islamofobia, choć mocno wstrząśnięta Arabską Wiosną, pozostała wystarczająco silna nie tylko by przetrwać, ale by znacząco wpłynąć na sposób  postrzegania i przyjmowania Arabskiej Wiosny.

Nawet w trakcie 18 dni masowych walk, które obaliły Mubaraka, dość powszechnie się słyszało w mediach, i również na lewicy, że “nie wiele z tego będzie” z podtekstem “ponieważ ci ludzie są wszyscy Arabami i muzułmanami”, i/albo, że to wszystko skończy się islamskim fundamentalizmem, z podtekstem, że może lepiej było jednak zostać przy “świeckim” dyktatorze – to sentyment, który umocniał się gdy dany “świecki” dyktator (Kaddafi, Assad)mógł się cieszyć choć minimalną opinią antyimperialisty.

Klęski

Istnieje rzeczywiście silne historyczne przekonanie, że rewolucje prawdopodobnie się nie powiodą – rewolucje 1848 roku upadły, Komuna Paryska upadła, Rewolucja Rosyjska skończyła się stalinizmem, włoska rewolucja “dwóch czerwonych lat” zakończyła się Mussolinim, niemiecka rewolucja 1919-1923 ostatecznie zakończyła się Hitlerem, Hiszpania 1936 została zdruz- gotana przez Franco, Maj 68 zakończył się zwycięstwem De Gaulle’a, Chile 1970-1973 zakończyło się przewrotem Pinocheta, portugalska rewolucja 1974-75 wytworzyła nie więcej niż  przeciętną burżuazyjną demokrację i tak dalej i tak dalej.

Ale jak pokazuje sama długość tej listy, zwycięstwo rewolucji – właściwie obalenie kapitalizmu – jest naprawdę bardzo trudnym zadaniem i fakt, że droga do rewolucyjnego zwycięstwa w Tunezji, Egipcie, Bahrajnie, Libii, Jemenie, Syrii, etc. okazała się bardzo wyboista, w żadnym stopniu nie ma związku z tym, że te kraje są muzułmańskie.

Iran czy Niemcy?

Jednak moje doświadczenie jest takie, że dyskutując o perspektywach egipskiej rewolucji, ludzie mówią: “pamiętajmy co się stało w Iranie”. Dlaczego Iran? Dlaczego nie Niemcy w 1923 roku (tam są właściwie bliskie podobieństwa), albo maj 68 albo Portugalia 74? Odpowiedzią jest oczywiście to, że Iran jest jeszcze jednym krajem muzułmańskim o dużym znaczeniu. W rzeczywistości podobieństwa między Egiptem a Iranem nie są tak bliskie: prezydent Mursi jest całkiem inny od ajatollaha Chomeiniego, egipskie Bractwo Muzułmańskie jest bardzo różne od ruchu Chomeiniego, Egipt jest krajem arabskim, Iran nie; Egipt jest głównie sunnicki, Iran głównie szyicki; klasa pracownicza jest silniejsza w Egipcie, etc.

Czy ktokolwiek słyszał kiedyś ludzi na lewicy, którzy mówią “Nie sądzę, że wiele wyjdzie z tej wenezuelskiej rewolucji – oni wszyscy są katolikami, i pamiętajcie jak skończyła irlandzka rewolucja z De Valerą”? Albo: “Co za skandal – socjaliści głosują na Chaveza miłującego papieża!” I oczywiście ja nie twierdzę, że Chavez jest “taki sam” jak Bractwo Muzułmańskie. Jednak religia jest częściej traktowana jako problem, gdy omawianą religią jest islam.

Chcę powiedzieć po prostu to: że w niemal każdej masowej walce rewolucyjnej w historii, większość ludzi zaangażowanych, szczególnie na początku procesu, była w taki lub inny sposób religijna. Ponadto, bardzo prawdopodobnie tak będzie w przyszłości, wszędzie poza najbardziej zsekularyzowanymi krajami zachodnio-europejskimi rewolucje muszą być dokonane z ludźmi i przez ludzi takich jakimi oni są, nie takich, jakimi my chcielibyśmy, żeby  byli. Idea “teorii etapów” w której najpierw wszyscy zostają świeckimi ateistami a potem dokonują rewolucji, jest nonsensem; rewolucje i historia nie przebiegają w taki sposób.

Jedynym powodem dla którego odnosić to można do krajów, gdzie większość ludzi to chrześcijanie, np. Brazylia albo Wielka Brytania, albo Rosja w 1917 roku, a nie krajów, gdzie większość ludzi to muzułmanie jest pogląd, że Islam jest tą szczególnie wsteczną religią, reakcyjną, terrorystyczną i skłonną do faszyzmu. I to jest islamofobia.

 

John Molyneux

Tłumaczył Bartłomiej Zindulski

Napisane dla biuletynu irlandzkiego ruchu antywojennego.

 

 

Tags:

Category: Gazeta - wrzesień 2012

Comments are closed.