baner.pracdem.stary

Duch walki rozprzestrzenia się w całej Hiszpanii

| 1 sierpnia 2012
19.07.12 Puerta del Sol, Madryt.

19.07.12 Puerta del Sol, Madryt. W protestach zwołanych przez związki zawodowe uczestniczyło setki tysięcy lub nawet miliony osób – w Barcelonie 300 tys., w Madrycie 800 tys. Już ogłoszono, że 26 września odbędzie się strajk generalny w Kraju Basków.

Walka górników w Hiszpanii stał się centrum uwagi dla  zwalczania polityki cięć. Policja ostrzelała gumowymi kulami demonstrację setek tysięcy pracowników 11 lipca w Madrycie.

Protest spowodowała zapowiedź prawicowego premiera Mariano Rajoy’a  kolejnych 50 mld euro „oszczędności”. Obejmują one podwyżki podatku VAT, obniżenie zasiłków dla bezrobotnych i płac w sektorze publicznym, prywatyzację portów, lotnisk i kolei.

Już ponad 50 dni górnicy walczą przeciwko cięciom dotacji, które niszczą ich miejsca pracy. Pracownicy całej Hiszpanii zostali zainspirowani ich walkami, obejmującymi m.in. starcia z policją i strajki okupacyjne w kopalniach.

Inni pracownicy mieli okazję dołączyć do nich 10 lipca, gdy delegacja górników przybyła do Madrytu po ponad 430 km marszu.

Hełmy górnicze z lampkami rozświetlającymi ulice – było ponad 150 tys. ludzi! Pieśń „Niech żyje walka klasy robotniczej” zabrzmiała w całym mieście, podobnie jak utwory z czasów rewolucji 1936 roku. Ludzie przybyli z całej Hiszpanii, by wesprzeć górników. Wielki marsz był częścią oficjalnej demonstracji zorganizowanej przez największe centrale związkowe Hiszpanii: UGT i CCOO. Nie przeszkodziło to jednak policji zaatakować go.

Olvidio Gonzalez, 67 letni emerytowany górnik, został trafiony w nogę gumową kulą: „Zaczęli strzelać na oślep, kiedy szliśmy spokojnie w stronę miejsca gdzie przemawiali liderzy związkowi. Nie było żadnego ostrzeżenia”.

Uczestnik demonstracji Sam Robson: „Ukryliśmy się na stacji metra. Nie było jednak możliwe wydostać się z powrotem. Jak tylko ktoś próbował, natychmiast strzelano do niego”.

Kiedy Rajoy zapowiadał w parlamencie drastyczne zmniejszenie pomocy dla bezrobotnych, deputowana jego partii  – Andrea Fabra – krzyczała: „pieprzyć ich!”. Opozycja wezwała ją do dymisji, a wystąpienia innych, broniących jej prawicowych deputowanych jeszcze bardziej podsycają gniew ludzi.

Protesty są obecnie skierowane głównie przeciwko biurom rządowej Partii Ludowej – należącej obecnie do głównego nurtu prawicowo-konserwatywnego, ale sięgającej korzeniami do czasów dyktatury gen. Franco.

Polityka „oszczędności” doprowadziła również i pracowników sektora publicznego do bardzo wojowniczych nastrojów, m. in. do blokad dróg. Przywódcy związkowi zapowiadają,, że możliwy jest strajk generalny.

To może być przełomowy moment dla walk pracowniczych w Hiszpanii. Liderzy związkowi zawierając żałosny „układ zbiorowy” po strajku generalnym w 2010 roku, pozostawili pracowników w pesymistycznych nastrojach. Wszystko to jednak zmieniło się w maju ubiegłego roku, kiedy centra wielkich miast zostały zajęte przez – głównie młodych – demonstrantów.

Miliony ludzi zaangażowało się w ruch Indignados. Mimo początkowej nieufności ze strony ruchu pracowniczego, nastroje „Oburzonych” szybko przedostały się do miejsc pracy. Drugi strajk generalny w marcu br. odzwierciedla ten nastrój.

Teraz strajk górników wyraża zdecydowaną wolę walki. Przez dziesięciolecia byli oni jedną z najsilniejszych i najbardziej bojowych części klasy pracowniczej. W małych miasteczkach górniczych, prawie całe każde miejsce pracy zależy od węgla!

Santiago przez 21 dni uczestniczył w okupacji swojej kopalni. Następnie przyłączył się do wielkiego marszu na Madryt.

„Nie zrobiłem tego wszystkiego tylko dla pieniędzy” – powiedział. „Walczymy, aby nasze dzieci nie musiały porzucać naszych miast. Walczymy, aby nasze wspól- noty przetrwały”.

Rząd chce zniszczyć górników, żeby mógł zaatakować wszystkich innych. Jednak górnicy zainspirowali pracowników całej Europy. Jeśli wygrają będzie to ogromny impuls do dalszej walki!

Dave Sewell
Tłumaczył Michał Wysocki

Category: Gazeta - sierpień 2012

Comments are closed.