baner.pracdem.stary

Ochrona zdrowia – Można wywalczyć więcej środków

| 1 grudnia 2012
05.10.12.warszawa.Protest-pielegniarek-i-położnych

05.10.12. Warszawa. Protest pielegniarek i położnych.

Jedną z zasad neoliberalnej polityki rządu Tuska jest traktowanie publicznych szpitali jak zwykłych firm. Szpital ma na siebie “zarabiać”, w przeciwnym razie powinien zostać zamknięty lub sprywatyzowany.

Chwila refleksji ujawnia nam absurdalność tego założenia. Jasne jest, że jeśli w budżecie państwa za mało środków przeznaczonych jest na placówki publicznej ochrony zdrowia, nie będą one mogły leczyć wszystkich pacjentów i/lub przyniosą “straty”.

Oczywiście rząd nie przyjmuje tej samej postawy wobec formacji państwowych zajmujących się stosowaniem przemocy na rozkaz panujących.

Czy ktoś słyszał na przykład, że jednostka Wojska Polskiego w Afganistanie poniosła straty finansowe? Czy policjanci są wyrzuceni na bruk, jak pielęgniarki, ponieważ komisariat za mało zarabia? Zadawanie takich pytań wydaje się absurdalne – jednak nie jest bardziej absurdalne niż kierowanie placówkami medycznych według zasad prywatnego biznesu.

Pielęgniarki, inni pracownicy szpitali i pacjenci są oczywiście oburzeni takim pogardliwym podejściem do życia i zdrowia większości ludzi w kraju. Nic dziwnego więc, że na demonstracjach w obronie ochrony zdrowia hasło “szpital to nie McDonald’s” cieszy się popularnością.

Na takie protesty rząd odpowiada, że nie ma więcej pieniędzy, że wydaje tyle, ile może, oraz że to menedżerowie zadłużonych placówek ponoszą winę za straty.

Ostatnio jednak dowiedzieliśmy się, że są pieniądze na ratowanie szpitali i na leczenie większej liczby pacjentów.

23 listopada dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie dr Tomasz Maciejewski wstrzymał planowe przyjęcia do szpitala. Wyczerpał się kontrakt z zapewnił, by w mediach było bardzo głośno o sprawie – pięć dni później minister zdrowia Bartosz Arłukowicz musiał spowodować, że pieniądze się znajdą.

Dzień później Arłukowicz zdymisjonował dyrektora Instytutu Reumatologii Andrzeja Włodarczyka, który, tak jak Maciejewski, podjął decyzję o nieprzyjmowaniu pacjentów, by – jak podały media – wpłynąć na kontrakt z NFZ w 2013 r. Widać, że Arłukowicz chciał zastraszyć dyrektorów placówek medycznych i położyć tamę taktyce zawstydzania rządu w mediach.

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann miał nawet tupet powiedzieć, że “nie wolno grać pacjentami ani w polityce, ani w zarządzaniu szpitalami”. To rząd gra pacjentami traktując nas jak zbędne wydatki. W 2013 r. możemy się spodziewać, że z powodu swoich długów coraz więcej szpitali będzie objętych rządowym programem komercjalizacji i prywatyzacji, ponieważ samorządów nie stać będzie na pokrycie ich “strat”.

Z wydarzeń końca listopada wynika jednak jeden istotny wniosek. Gdy naciska się na rząd, pieniądze mogą się znaleźć. To ważna lekcja dla pracowników placówek medycznych i pacjentów chcących walczyć w obronie ochrony zdrowia.

—————————————————————————————————–

Arłukowicz kontra Arłukowicz

“Jak wynika z informacji dyrektorów szpitali dziecięcych, od początku roku pogarsza się sytuacja finansowa tych placówek. Jest to spowodowane narzuceniem szpitalom dziecięcym przez NFZ zaniżonej wyceny świadczeń. (…)Taka wycena nie uwzględnia specyfiki leczenia dzieci – wyższego zużycia materiałów jednorazowego użytku, konieczności przeprowadzania większej liczby kosztownych zabiegów, zapewnienia liczniejszej niż na oddziałach dla dorosłych obsady kadrowej, pięciu zamiast trzech posiłków itd.” – Marzec 2009 r. Z interpelacji ówczesnego posła SLD Bartosza Arłukowicza kierowanej do minister zdrowia Ewy Kopacz.

Andrzej Żebrowski

Category: Gazeta - grudzień 2012

Comments are closed.