baner.pracdem.stary

Podwyżkom STOP!

| 1 stycznia 2013

powyżka.cen.biletow.ztm.h.gronkiewicz.waltz

W wielu z największych miast mieszkańcy obudzili się w nowym roku z podwyższonymi cenami biletów transportu miejskiego. Droższe będą bilety m.in. w Łodzi, Gdańsku, Katowicach, Toruniu i Kielcach, w Warszawie i Krakowie.

W tych dwóch ostatnich miastach są to podwyżki wysokości 20-30 procent! W Warszawie najwięcej procentowo zdrożały bilety 20-minutowe i jednorazowe – czyli podwyżki uderzają przede wszystkim w tych, którzy nie korzystają codziennie z komunikacji miejskiej i których nie stać na bilety miesięcznie – mianowicie emerytów, rencistów i bezrobotnych.

Jednorazowy bilet to ponad półgodzinna pensja dla ludzi zarabiających płacę minimalną, a żeby zapłacić za bilet miesięczny w Warszawie będą musieli pracować 2,5 dnia. W innych miastach nawet dłużej. Coraz więcej ludzi będzie wykluczonych z uczestnictwa w życiu społecznym, ponieważ za każdym razem muszą się zastanowić, czy stać ich na bilety, by gdzieś pojechać.

Podwyżki są o wiele większe niż ogólna inflacja, nie mówiąc o realnych płacach, które dla większości ludzi nie rosną.

Komunikacja miejska drożeje w stosunku do kosztów korzystania z samochodu lub taksówki. Jest to sygnał dla tych, którzy w ogóle mają taką opcję, by odeszli od komunikacji zbiorowej na rzecz prywatnej.

Rezultat: więcej korków, większe zanieczyszczenie, więcej przypadków chorób dróg oddechowych wśród miesz- kańców, negatywny efekt na klimat, prawdopodobnie zwiększona liczba wypadków.

Zrozumieli to mieszkańcy Tallinna, którzy w referendum zagłosowali za darmowym transportem publicznym dla mieszkańców.

Jak mówi burmistrz estońskiej stolicy, Edgar Savisaar: “Dzięki bezpłatnej komunikacji miejskiej ograniczymy korzystanie z samochodów, zwiększymy mobilność biednych rodzin, a także przyczynimy się do ochrony środowiska w wymiarze lokalnym oraz globalnym”.

Władze Warszawy, Krakowa i innych dużych miast idą w odwrotnym kierunku.

Transport zbiorowy jest najbardziej socjalny i ekologiczny. Ideologia dominująca w kapitalizmie zachęca natomiast do prywatnych rozwiązań również w sferze transportu. W mediach, jak w każdej innej dziedzinie, dominuje perspektywa stosunkowo zamożnej klasy średniej – czyli dużo mówi się o  problemach z autostradami, jakości dróg, korkach, irytujących fotoradarach itd. Transport publiczny jest drugorzędny i ma wyraźnie niższy priorytet i status społeczny.

Nowe ceny biletów od 1 stycznia były szokiem dla mieszkańców dużych miast.  Widzieliśmy natomiast tylko początek planów władz miast. W przyszłym roku już planuje się następne podwyżki np. w Warszawie.

Podwyżki te są też wyrazem polityki, według której opłaty bezpośrednie lub podatek VAT zastępuje podatki od dochodów i majątków. Czyli mniej zamożni ludzie płacą stosunkowo coraz więcej za usługi publiczne.

Priorytety różnych miast skrytykowaliśmy już wiele razy. Pasażerowie autobusów i tramwajów mają teraz poprawiać ich sytuację finansową, która pogorszyła się w wyniku cięć w subwencjach państwa dla samorządów oraz miliardowych inwestycji typu budowa stadionów.

Można jednak jeszcze zadziałać i rozpocząć szeroką kampanię o tańszą komunikację miejską, budując jedność pasażerów i pracowników. W Poznaniu już zebrano 16 000 podpisów przeciw podwyżkom cen biletów. Pamiętajmy przykład sprawy ACTA z zeszłego roku, kiedy demonstracje zmusiły rząd do wycofania się. Można stworzyć podobny nacisk w sprawie cen biletów.

Żądajmy obniżenia cen biletów a docelowo darmowego transportu publicznego. Jeśli mogą w Tallinnie, możemy również w Warszawie, Krakowie i innych miastach.  Zorganizujmy się i zaprotestujmy!

Ellisiv Rognlien

 

Category: Gazeta - styczeń 2013

Comments are closed.