baner.pracdem.stary

Korea Północna – USA podsycają napięcia

| 1 maja 2013
Kwiecień 2013. Południowokoreański okręt wojenny odpala rakietę Cruise.

Kwiecień 2013. Południowokoreański okręt wojenny odpala rakietę Cruise.

30 marca br. północnokoreański przywódca Kim Dzong Un ogłosił, że jego państwo jest w „stanie wojny” z Koreą Południową. Światowe media natychmiast to podchwyciły i z lubością rozpętały psychozę wojenną: „Dziś lub jutro Korea zaatakuje USA”; „Szaleńcy mają bombę atomową”; „Japonia boi się ataku z Korei”; „Korea Płn. ustawiła DWIE [!] wyrzutnie rakiet balistycznych” – straszyły nagłówki.

Po raz kolejny idiotyzmem wyróżnił się szmatławiec Fakt”: „Brytyjski premier David Cameron (47 l.) nie pozostawia złudzeń co do możliwości wybuchu wojny – Korea Północna dysponuje technologią rakietową, która jest w stanie objąć cały obszar Stanów Zjednoczonych. Jeśli może więc dosięgnąć USA, to dosięgnie też Europę, a więc nas też – ostrzegł Brytyjczyków. Niestety to oznacza, że w zasięgu rakiet jest także Polska…”.

Jakoś powszechnego przerażenia mediów nie wywołuje to, że Stany mają prawie 8 tysięcy ładunków jądrowych, w tym prawie 2000 to strategiczne środki bojowe w ciągłej gotowości bojowej. W czasach największego natężenia zimnej wojny USA i Rosja miały po dziesiątki tysięcy ładunków jądrowych. Dlaczego więc mielibyśmy się bać kilku północnokoreańskich bomb, najprawdopodobniej bez środków przenoszenia? Zanim postaramy się odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzymy się trochę historii Korei.

Japonia

W 1905 roku Korea została podbita przez Japonię. Japońscy imperialiści sprawowali okrutne rządy, prowadząc politykę wyzysku, ucisku narodowościowego i przymusowej japonizacji. Wszelka działalność polityczna jak też związkowa była zakazana. Wszelki opór przeciwko kolonialnemu panowaniu był krwawo tłumiony, jak np. powstanie w Seulu w 1919r. Po klęsce japońskiego imperializmu w 1945r., tak jak w wielu innych częściach świata, w Korei występowała sytuacja rewolucyjna. W całym kraju zakładano tzw. Komitety Ludowe, będące organami oddolnej władzy społeczeństwa, również w miejscach pracy.

Proklamowano powstanie niepodległego, zjednoczonego państwa koreańskiego – Koreańskiej Republiki Ludowej (która nie miała wiele wspólnego z późniejszą stalinowską Koreańską Republiką Ludowo-Demokra- tyczną). Jednak ten stan rzeczy był nie po myśli imperialistycznych mocarstw. Północną część kraju zajęły wojska rosyjskie, na południu natomiast wylądowała armia amerykańska. Nowi najeźdźcy szybko rozprawili się z organami demokratycznej władzy i zainstalowali powolne sobie reżimy. Kraj został rozdarty wzdłuż 38 równoleżnika. Podział ten utrzymuje się do dziś.

W 1950 wybuchła wojna. Była to typowa imperialistyczna wojna, spowodowana rywalizacją między wrogimi blokami polityczno-wojskowymi: zachodnim pod przywództwem USA i wschodnim z ZSRR na czele. Z czasem konflikt stał się głównie wojną między USA a Chinami (zależnymi od pomocy ZSRR). Była to krwawa i zacięta wojna. Trzyletnie działania wojenne były o wiele bardziej intensywne i osiągnęły znacznie szerszą skalę, niż podczas 10 lat wojny w Wietnamie. Właśnie podczas tej wojny po raz pierwszy użyto na masową skalę (większą niż w Wietnamie!) napalmu i wielu innych środków bojowych.

Amerykański głównodowodzący w Korei, żałosny generał-megaloman i zbrodniarz wojenny McArthur postulował użycie 30 do 50 bomb jądrowych, jako sposób na „powstrzymanie czerwonych”. Podsumował on swoje „osiągnięcia” stwierdzeniem, że Północ będzie potrzebowała 100 lat aby się podnieść. Zginęło do 4mln mieszańców Korei – tak z Północy, jak i z Południa. Miliony innych zostało rannych, również trwale okaleczonych. 20 mln ludzi zostało uchodźcami. Rozmiar zniszczeń i ludzkiego cierpienia był tak wielki, że wywołał autentyczną nienawiść do USA, która przez kolejne dziesięciolecia była źródłem legitymizacji dla Północnego reżimu.

McArthur bardzo się mylił się w swych przewidywaniach-przechwałkach. Północ w bardzo krótkim czasie odbudowała swą gospodarkę, która potem rozwijała się w niesamowitym tempie. W okresie planu trzyletniego 1953-56 wzrost gospodarczy wynosił 41,7% rocznie. W tym czasie na Południu występowała stagnacja. Okres lat 50-tych po zakończeniu wojny, był dla Południa czasem straconym pod rządami obłąkanego tyrana Li Syng Mana, którego głównym zajęciem było mordowanie prawdziwych i urojonych „komunistów” (czyli po prostu wrogów jego reżimu). Na dobrą sprawę, Południe zaczęło się rozwijać dopiero po zdobyciu władzy przez nowego dyktatora Parka Chung-hee w 1961r.

Ten niezwykle szybki rozwój oparty był jednak na niesamowicie wysokiej stopie wyzysku północnokoreańskich pracowników. Na szeroką skalę wykorzystywano tam (i wykorzystuje się nadal) pracę przymusową. Był to przykład forsownej industrializacji na wzór „radziecki” kosztem poziomu życia ludzi. Produkcja środków spożycia podporządkowana została produkcji środków produkcji, a także środków zniszczenia. Podobnie jak w stalinowskiej Rosji, bardziej dbano o produkcję maszyn dla przemysłu i czołgów dla armii, niż żywności, odzieży i mieszkań dla ludzi.

Państwowo-kapitalistyczny reżim Płn. Koreański nie miał i nie ma nic wspólnego z marksizmem, socjalizmem i samostanowieniem klasy pracowniczej. Klasa pracownicza poddana została kontroli państwowo-partyjnej biurokracji, brak jest wszelkich niezależnych form organizacji pracowniczej – związków zawodowych i partii politycznych. Również na podobieństwo stalinowskiej Rosji rozprawiono się z wszelką opozycją – oskarżano jej członków o szpiegostwo na rzecz USA i tracono. Państwo rozciąga ścisłą kontrolę nad życiem osobistym człowieka – karalny jest homoseksualizm, wszystkich niepełnosprawnych usunięto ze stolicy Pjongjangu.

Klęska głodu

Rozpad bloku wschodniego był dla Korei Płn. prawdziwą katastrofą: gdy ustały stamtąd dostawy tanich paliw i węgla, z powodu braków energii zamknięto połowę zakładów przemysłowych. W latach 90-tych na kraj spadła wielka klęska głodu. Przyczynami jej były m. in.: wyjałowienie gleb nadmiernym stosowaniem nawozów sztucznych, następnie brak tanich nawozów również importowanych z bloku wschodniego oraz katastrofalne powodzie w połowie lat 90-tych. Ponad 1,5 mln ludzi zmarło z głodu. Rząd przeprowadził drastyczne cięcia usług socjalnych, za wiele z nich wprowadzono opłaty. Zniesiono dopłaty do opieki i edukacji dzieci. Jeszcze bardziej zwiększono wyzysk poprzez wprowadzenie akordowego sytemu pracy we wszystkich zakładach. O tym jak dotkliwa była dla pracowników inflacja świadczy to, że przy 8, najwyżej 20-krotnym wzroście płac, ceny ryżu wzrosły 500 razy!

Jednym z najczęściej powielanych kłamstw o Korei Płn., jest to o jej rzekomym „zamknięciu się na świat”. Tymczasem Północ chętnie podążyłaby „chińską drogą”. Chciała przyjaznych stosunków z USA i Japonią, a nawet przystąpić do Światowej Organizacji Handlu i Azjatyckiego Banku Rozwoju. Stany storpedowały te zamiary. Rozpętały przeciw Korei Płn. kampanię nienawiści włączyły do „osi zła”, nazwały „państwem zbójeckim”.

Rzekome płn. koreańskie zagrożenie usprawiedliwiało dążenia USA do budowy „tarczy anty-rakietowej” i umocnienia amerykańskiej dominacji („Projekt na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia”). Świadectwem tego, że Północ chce się otworzyć na świat jest choćby osławiona specjalna strefa ekonomiczna Kaesŏng (i inne tego typu strefy). Oficjalna strona ambasady Korei Płn. w Polsce zachęca m.in.: „płace są trzykrotnie tańsze niż w podobnych strefach na wybrzeżu Chin oraz 10-cio krotnie niższe niż w Republice Korei. Minimalna płaca dla koreańskiego pracownika to 80$ miesięcznie”.

Interesy USA

Różnej maści „eksperci” i komentatorzy poświęcają nieproporcjonalnie dużo czasu na rzekome „szaleństwo” i „irracjonalizm” przywódców Północy. Nic natomiast nie mówią, jakie interesy mają USA w podsycaniu napięcia w regionie. Najbardziej zainteresowane utrzymaniem podziału Korei – reliktu „zimnej wojny” są właśnie Stany. Gdyby oba państwa koreańskie doszły do porozumienia i zjednoczyły się bez udziału USA, zniknąłby pretekst dla utrzymywania amerykańskiej obecności wojskowej na półwyspie, która służy nie tyle „ochronie” przed Północą, co służy umacnianiu światowej hegemonii USA i okrążaniu Rosji i Chin. Urwałyby się również wielkie zyski amerykańskich koncernów zbrojeniowych, ze sprzedaży broni Korei Płd. i Japonii. Sam fakt, że Korea Płd. wydaje na zbrojenia więcej, niż wynosi cały dochód Północy świadczy o dysproporcji sił.

My, rewolucyjni socjaliści, nie możemy wspierać anty-pracowniczego, stalinowskiego reżimu Północy. Tym bardziej nie możemy wspierać amerykańskich imperialistów. Musimy pamiętać, że ewentualny wybuch wojny byłby katastrofą przede wszystkim dla zwykłych ludzi w obydwu koreańskich państwach. Musimy wobec tego bezwarunkowo popierać wszelkie ruchy antywojenne. Przede wszystkim musimy wspierać walkę pracowników po obu stronach 38 równoleżnika, przeciw ich wyzyskiwaczom i ciemiężycielom. Żadna imperialistyczna wojna nie wyzwoliła i nikogo nigdy nie wyzwoli. Zawsze musimy się kierować podstawową zasadą rewolucyjnego marksizmu: Wyzwolenie pracowników może być dziełem jedynie samych pracowników!

Michał Wysocki

 

Category: Gazeta - maj 2013

Comments are closed.