baner.pracdem.stary

Po zabójstwie żołnierza w Londynie – Antyfaszyści zwalczają islamofobię

| 1 czerwca 2013
01.06.13 Londyn, dzielnica ministerstw. Faszyści z BNP nie przeszli. Wśród antyfaszystów były związkowe transparenty.

01.06.13 Londyn, dzielnica ministerstw. Faszyści z BNP nie przeszli. Wśród antyfaszystów były związkowe transparenty.

Hipokryzja klasy rządzącej nie zna granic – zwłaszcza jeśli chodzi o uzasadnianie własnej przemocy. Bomby spadające z brytyjskich dronów tysiące kilometrów stąd i rozrywające na strzępy całe rodziny podczas wesel, mają być jedynie „polityką zagraniczną”. Kiedy jednak ta przemoc spotyka się z brutalną reakcją na ulicach Londynu, politycy w najmniejszym stopniu nie chcą tego łączyć.

Twierdzą, że to dzieło „ekstremistów” podżeganych przez islamskich duchownych. „Receptą” ma być pozbawienie tych duchownych dostępu do mediów. Powracają tutaj echa 1980 r., kiedy to rząd Thatcher zakazał irlandzkim Republikanom (nie wyłączając deputowanych Sinn Fein do Parlamentu, takich jak Gerry Adams) wypowiadania się w radiu i telewizji. Ta absurdalna cenzura nie trafia w sedno sprawy. Nie ton głosu duchownych radykalizuje ludzi, lecz brutalność klasy rządzącej.

Już nawet niektórzy przedstawiciele brytyjskiego establiszmentu przyznają, że „wojna z terrorem” uczyniła tego typu ataki na Zachodzie bardziej prawdopodobnymi. Socjaliści potrafią zrozumieć, dlaczego niektórzy chcą pomścić ofiary imperializmu w tak desperacki sposób. Jednak takie akty ślepej przemocy nie pokonają naszych rządzących.

Zabójstwo w Woolwich nie jest dla brytyjskiej klasy rządzącej znaczącą porażką. Jest natomiast dogodnym pretekstem, by wzmocnić represje państwa, a także uprzedzeń. Torysi [rządząca Partia Konserwatywna] chcieliby pod pozorem „koniecznych środków bezpieczeństwa”, móc traktować wszystkich muzułmanów i mniejszości etniczne, jak wrogów.

Antyislamskie nastroje stały się obecnie tak silne, że przeraża to nawet niektórych polityków. Trzęsą się ze strachu na widok hailującej faszystowskiej hołoty kręcącej się wokół Woolwich i Whitehall [dzielnica ministerstw]. Jednak rasizm i faszyzm umocniły się w znacznej mierze z ich winy.

Torysi wykorzystywali rasizm, aby odwrócić uwagę od ostrych ataków na ludzi pracy. Narastająca od ponad dziesięciu lat islamofobia stała się akceptowaną przez główny nurt polityki odmianą rasizmu. Jednak miliony, które protestowały przeciwko imperialistycznym wojnom, oraz które strajkowały i zaangażowały się w kampanię przeciwko cięciom i rasizmowi pokazały, jak z tym walczyć.

Niektórzy komentatorzy głównego nurtu utrzymują, że rasistowska English Defence League (EDL – Angielska Liga Obrony) rzekomo wyraża uzasadnione obawy „białej klasy pracującej”. Jednak organizacja Unite Against Facism (UAF – Zjednoczeni Przeciwko Faszyzmowi) ujawniła czym w rzeczywistości jest EDL – groźną bandą rasistów z faszystami na czele.

EDL i faszystowska British National Party (BNP – Brytyjska Partia Narodowa) propagują najbardziej bigoteryjne uprzedzenia klasy rządzącej. Konsekwentne kampanie zadały im ciężki cios. Lecz Socialist Worker zawsze twierdził, że nie ma miejsca na samozadowolenie, dopóki faszyzm ma warunki do istnienia.

Faszyści uznali morderstwo w Woolwich za swoją szansę, którą starają się wykorzystać, jak tylko mogą. Historia uczy jednak, że faszyści mogą być zatrzymani. Szeroki ruch zdolny do mobilizowania masowych demonstracji, zdolny do konfrontacji z faszystami, może ich powstrzymać. Każde duże i małe miasto potrzebuje aktywnej i zakorzenionej grupy UAF.

Jednak antyfaszystowskie przesłanie nie wystarczy. Nie chcemy, aby każde pokolenie musiało wciąż na nowo organizować walkę z faszyzmem. Zamiast tego musimy zaoferować politykę klasową i socjalistyczną alternatywę w miejsce rozpaczy i szukania kozła ofiarnego.

Artykuł opublikowany w Socialist Worker, tygodniku Socialist Workers Party (Socjalistycznej Partii Pracowniczej), siostrzanej organizacji Pracowniczej Demokracji w Brytanii.        

         

Tłumaczył Michał Wysocki

Category: Gazeta - czerwiec 2013

Comments are closed.