baner.pracdem.stary

SKANDYNAWIA: mity i fakty – Państwo opiekuńcze w odwrocie

| 1 czerwca 2013
01.0513 Århus, Dania. Premier Helle Thorning-Schmidt  wygwizdana podczas demonstracji pierwszomajowej.  Na transparencie: "Odwracamy się plecami od polityki rządowej ".

01.0513 Århus, Dania. Premier Helle Thorning-Schmidt
wygwizdana podczas demonstracji pierwszomajowej.
Na transparencie: „Odwracamy się plecami od polityki rządowej „.

Płonące samochody, młodzież walcząca z policją, całe dzielnicy w rebelii – do niedawna taki obraz z szwedzkiej stolicy byłby niewyobrażalny.

Skandynawski model państwa dobrobytu kojarzy się z stabilnością i spokojem społecznym.

Co zatem się stało?

Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że model skandynawski lub nordycki nigdy nie obalił klasowych podziałów lub władzy kapitalistów. Logika kapitalizmu wkracza do polityki i codziennego życia również w społeczeństwach tradycyjnie rządzonych “po socjaldemokratycznemu”. Dzieje się tak szczególnie w czasach zaostrzonej konkurencji i warunków kryzysowych.

Wiele partii socjaldemokratycznych w ciągu ostatnich dekad odeszło od polityki reform prosocjalnych i rozszerzania dóbr wspólnych na rzecz wprowadzania zasad rynkowych do sektora publicznego, deregulacji i prywatyzacji, cięć w wydatkach publicznych i redukcji praw pracowniczych. Ma to miejsce również w krajach nordyckich.

W dalszym ciągu kraje te cechują mniejsze różnice między bogatymi a biednymi, stosunkowo wysokie wydatki socjalne i wysoki stopień uzwiązkowienia – ale tendencja idzie w kierunku coraz większych różnic i cięć, które uderzają w najbiedniejszych.

 

Kryzys

Te negatywne tendencje oczywiście wzmacniają się w czasie obecnego kryzysu systemu kapitalistycznego. Ma miejsce wzrost bezrobocia, próba ze strony kapitalistów i rządów przerzucenia kosztów kryzysu na pracowników, bezrobotnych i biednych. Najdalej w tym kierunku zmieniła się polityka szwedzka. Odkąd koalicja centroprawicowa doszła do władzy w 2006 roku, zmiany są najwyraźniejsze.

Tradycyjnie zasiłek dla bezrobotnych jest w Szwecji wypłacany z kas administrowanych przez związki zawodowe. Rząd premiera Reinfeldta podwyższył składki do tych kas tak drastycznie – szczególnie dla ludzi z wysokim ryzykiem utraty pracy, czyli najniżej zarabiających – że ludzie zaczęli wypisywać się ze związków i stracili prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

Dzisiaj tylko jedna trzecia osób bez pracy otrzymuje zasiłek. Równocześnie rząd wprowadził pewną ulgę podatkową dla ludzi pracujących – której nie otrzymują ludzie bez pracy. Czyli jest to rodzaj kary dla bezrobotnych, rencistów, ludzi mających urlopy rodzicielskie itp. – którzy nie tylko mają niższe dochody, ale również wyższe podatki.

Drugą cechą polityki centroprawicowego rządu jest prywatyzacja i komercjalizacja sektora opieki nad starszymi oraz edukacji. Międzynarodowe korporacje robią teraz duże zyski oszczędzając na zdrowiu i życiu starszych ludzi w domach opieki. Było w tych sprawach wiele skandali ujawnionych w mediach.

W sferze edukacji prywatyzacja nabrała tempa w ostatnich latach. 47% szwedzkich szkół średnich i 15% szkół podstawowych/gimnazjalnych jest prywatnych. Prywatne szkoły są w 100% finansowane przez państwo, ale wysokość zysków, które właściciele mogą sobie zawłaszczyć jest nieograniczona.

Pięć koncernów dominuje rynek edukacyjny i robi milionowe zyski, często lokując je w rajach podatkowych. Szkoły dostają dotacje według liczby uczniów i konkurują, by ich przyciągnąć, więc koncerny edukacyjne wydają miliony na reklamy. Publiczne szkoły zostały pozamykane, szczególnie w najbiedniejszych obszarach kraju.

Tworzy się podział na „dobre” i „złe” szkoły. Równe prawo do edukacji staje się fikcją. Zasoby finansowe są przesunięte od szkół publicznych do prywatnych i elitarnych. Tymczasem wyniki uczniów szwedzkich w międzynarodowych rankingach edukacyjnych spadają. W dzielnicy Husby, gdzie rozpoczęła się rebelia młodzieży i gdzie większość stanowi ludność z korzeniami imigranckimi, tylko 29% uczniów kontynuuje naukę w szkołach średnich. Uderzenie kryzysu gospodarczego znacznie zwiększyło również bezrobocie. Bezrobocie wśród młodzieży w dużych miastach wynosi już 40%. W Szwecji wzrost różnic w dochodach jest wśród najszybszych w Europie.

Można powiedzieć, że Szwecja jest przykładem tego, co się staje, kiedy rząd odchodzi od tradycji modelu skandynawskiego – nie można tak na prawdę już używać Szwecji jako przykładu tego modelu.

Jest natomiast ważne, by powiedzieć, że we wszystkich krajach nordyckich – nawet w najbogatszym z nich, w Norwegii – tendencja idzie w kierunku większych różnic dochodowych i wzmocnienia strony kapitału kosztem strony pracy.

Kapitalizm „z socjaldemokratyczną twarzą” nie oznacza kapitalizmu bez kryzysu. A kiedy wbudowany w system kryzys uderza, klasa kapitalistyczna stara się wymuszać swoje ataki na klasę pracowniczą, a rządy niezależnie od koloru najczęściej w tym pomagają, by ratować rodzimy kapitalizm.

W Danii, która ma rząd koalicyjny z główną rolą partii socjaldemokratycznej,, widzieliśmy, jak rząd stosował lokaut wobec nauczycieli w kwietniu br., by wymusić na nich dłuższy czas pracy. Były również ataki na prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

 

Duch równości?

Wilkinson i Picket pokazali w książce Duch równości jak większe różnice ekonomiczne w społeczeństwie powodują problemy wszelkiego rodzaju – i odwrotnie: bardziej egalitarne kraje mają mniej tych problemów. W ich książce przeważnie to kraje skandynawskie/nordyckie mają najlepsze wskaźniki dotyczące wszystkiego, od zdrowia do przestępczości.

Jednak fakt, że w stosunku do innych krajów te północne mają najlepsze wyniki nie oznacza, że są to społeczeństwa, gdzie przynależność klasowa nie decyduje o stanie zdrowia, długości życia, problemach socjalnych itd.

Przykładem może być podział w stolicy Norwegii, Oslo, na wschód (bardziej robotniczą i biedniejszą cześć) i zachód (gdzie żyją najbogatsi). Oczekiwana długość życia jest ok. 10-12 lat dłuższa w dzielnicach zachodnich.

Wszystkie kraje nordyckie mają PKB na osobę wyższy niż średnia Unii Europejskiej. Norwegia jest w osobnej klasie, bo ma aż o 86% wyższe PKB niż średnia unijna. Naturalne jest więc, że wydatki państwowe są wyższe a dobra społeczne bardziej rozbudowane niż w wielu innych państwach.

Jednak również w Norwegii części państwa socjalnego są pod atakami – szczególnie dotyczy to systemu emerytur i rent. Poza tym wskaźniki ekonomiczne pokazują, że tendencja idzie w kierunki większych różnic, koncentracji majątku i dochodów u małej garstki najbogatszych oraz wzrostu (relatywnej) biedy.

Liczba miliarderów w Norwegii potroiła się od 2004 r. do 2012 r. W 1971 r. najbogatszy 0,01% społeczeństwa miał dochody 33 razy większe niż reszta mieszkańców, a w 2007 r. ten stosunek się więcej niż potroił do 105:1.  Tymczasem „koszty pracy” – czyli ta część PKB, która trafia do pracy, a nie do kapitału w Norwegii (oprócz sektora offshore związanego z ropą) spadła od 73% w latach 80-ych do 67% w latach 2001-2010. Poziom biedy według definicji UE (czyli liczba mieszkańców, która ma dochody poniżej 60% mediany dochodów) wzrosło od 8% w 1983 r. do 11,4% w 2005 r.

Wiele cech, które się kojarzą z modelem nordyckim warto bronić. Uważamy, że mniejsze różnice dochodowe, rozbudowane państwo opiekuńcze i wydatki socjalne oraz wysoki stopień uzwiązkowienia są pozytywnymi i ważnymi czynnikami, by bronić większości społeczeństwa przed skutkami kapitalizmu. Natomiast zjawiska te nie obalają głównych skutków podziałów klasowych, koncentracji władzy w rękach wielkich korporacji i najbogatszych ludzi. Dobra socjalne są cały czas pod atakiem – z każdym zwycięstwem dla ruchu pracowniczego przedstawiciele kapitału będą starać się zabrać to, co zdobyte.

 

Kompromis klasowy

Często jest podkreślane, że skandynawskie kraje cechuje rozbudowana współpraca trójstronna, która powstała jako kompromis klasowy w latach 30-ych XX wieku. Wtedy związki zawodowe dostały duże formalne upraw‑ nienia do negocjacji, układów zbiorowych itd. – w zamian za akceptację prawa „pracodawców” do kierowania przedsiębiorstwami oraz ograniczenie prawa do strajku do okresów, kiedy trwają ogólnokrajowe negocjacje płacowe.

Równocześnie państwo ma duże uprawnienia do ingerencji w negocjacje. W czasach wzrostu gospodarczego taki system mógł działać stosunkowo korzystnie. Związki zawodowe są liczebne – mimo spadków, szczególnie w Szwecji i Danii, w dalszym ciągu ponad 60% pracowników należy do związków w czterech krajach nordyckich – a w Norwegii nieco powyżej 50%.

Liczba członków w związkach zawodowych jest ważna, by móc bronić swoich praw, standardu życia i państwa opiekuńczego w czasie, kiedy można spodziewać się coraz ostrzejszych ataków w wyniku kryzysu i ofensywy kapitału.

Jednak sama liczba to nie wszystko – szeregowi związkowcy muszą wzmocnić się w stosunku do biurokracji związkowej i nie pozwolić, by ograniczenia w prawach strajkowych hamowały potrzebną walkę.

Historyczny kompromis klasowy szybko staje się hamulcem, kiedy klasa kapitalistyczna staje się bardziej agresywna. W takiej sytuacji skandynawskie związki zawodowe mają się czego uczyć od kolegów i koleżanek dalej na południe Europy i świata.

 

Ellisiv Rognlien

Tags:

Category: Gazeta - czerwiec 2013

Comments are closed.