baner.pracdem.stary

O prawo do decydowania o własnym ciele – Bij się w piersi, Angelino?

| 1 czerwca 2013
12.11.2012 Bydgoszcz. Kolejka pod szpitalem wojskowym.  Tak wygląda "równy dostęp" do ochrony zdrowia.

12.11.2012 Bydgoszcz. Kolejka pod szpitalem wojskowym.
Tak wygląda „równy dostęp” do ochrony zdrowia.

14 maja Angelina Jolie – uznawana za jedną z najseksowniejszych kobiet na świecie – na łamach dziennika The New York Times ogłosiła, że poddała się prewencyjnej podwójnej mastektomii, a w najbliższej przyszłości rozważa usunięcie jajników.

Swoją decyzję gwiazda motywuje wysokim ryzykiem zachorowania na nowotwór piersi i jajników, ze względu na występujący u niej zmutowany gen BRCA1. Jolie była świadkiem przegranej walki z rakiem swojej matki, Marcheline Bertrand, która zmarła w wieku 56 lat. Tydzień później zmarła wskutek choroby ciotka aktorki.

Media na całym świecie prześcigały się w komentarzach. Prywatna decyzja aktorki oraz jej, szlachetny skądinąd, apel o profilaktykę raka piersi i wezwanie do badań genetycznych z odważnych stały się nagle szokujące, kontrowersyjne i, jak napisał publicysta Łukasz Warzecha “kwestią dla psychiatry”. Pewnie, że szkoda fajnych cycków. Cycki są przecież po to, by “upiększały” ostatnią stronę tabloidu, którego komentatorem był do niedawna pan Warzecha. Cycki nieobcięte są sexy. Cycki obcięte nie spełniają już swojej roli.

Warto dodać, że Angelina Jolie nie jest pierwszą celebrytką, która poddała się prewencyjnemu usunięciu piersi. Jest jednak pierwszą kobietą – symbolem seksu – w wieku, kiedy Hollywood jeszcze o niej nie zapomniało, która na własne życzenie pozbyła się atutów kobiecości, w środowisku, gdzie idealne ciało jest najważniejsze. Operacji plastycznych nie dokonuje się w Hollywood, aby ratować życie, ale po to, by być pięknym i wiecznie młodym.

 

Antykobiecy dyskurs

W 2012 Sharon Osbourne, która chorowała wcześniej na raka jelita, wiedząc, że również odziedziczyła zmutowany gen, zdecydowała o usunięciu obu piersi. Jak podkreśliła żona lidera Black Sabbath – w jej wieku nie była to aż tak trudna decyzja. Sharon Osbourne jest w końcu przebrzmiałą i nieco już czerstwą gwiazdą, a jej ciało nie jest obiektem pożądania milionów mężczyzn na całym świecie. Kogóż by obchodziła jej mastektomia.

W społeczeństwie, gdzie dominuje seksistowski, antykobiecy dyskurs, decyzja każdej z tych pań powinna być uznana za akt odwagi. Zastanawiająca jest ogromna krytyka, z jaką spotkała się Angelina Jolie. Prewencyjna mastektomia okazuje się być drugą aborcją. Kobieta decydująca o swym ciele w sposób niezgodny z mizoginicznym rozumowaniem – wariatką.

Motywacją dla Jolie jest strach przed chorobą i osieroceniem dzieci. Podjęła ona świadomą i bardzo trudną decyzję stawiając (w swoim przekonaniu) życie ponad tak ważny w jej przypadku wizerunek. Być może właśnie tak wielu przeszkadza to, że piękna kobieta, zamiast – jak nakazuje prawo natury – upiększać się i swoim pięknem zachwycać płeć brzydką, rodzić i karmić tyle dzieci, ile Bóg da, wbrew narzuconej kobietom roli – zamiast się poświęcać i biernie czekać – po męsku wzięła sprawy w swoje ręce.

 

Terlikowski i Piecha

Inny prawicowy publicysta, Tomasz Terlikowski, entuzjazm dla operacji “oszpeconej” (jak ją określa) Angeliny Jolie nazwał owczym pędem. Nie sposób się nie zgodzić z faktem, że operacja taka nie gwarantuje aktorce nic, poza spokojem wewnętrznym. Może, jako nosicielka pechowego genu, zachorować na wiele innych odmian raka. Dodatkowo, zdrowej nieprzyzwoicie bogatej gwieździe nie chce się czekać na chorobę, ona śmie budować świadomość kobiet o prawie do decydowania o własnym ciele.

Również Senator PiS Bolesław Piecha (który jest lekarzem ginekologiem) był oburzony decyzją i motywacją Jolie, nazywając ją “dziwnym zachowaniem” i “eventem, który zaburza profilaktykę onkologiczną”. Choć za swoją niefortunną wypowiedź przepraszał później w rozesłanym do mediów oświadczeniu, jego opinia jest tylko szczytem góry lodowej. Zredukowanie kobiet do obiektów seksualnych i instrumentalne traktowanie ich jako reproduktorek nie jest tu bez znaczenia.

 

Nierówny dostęp

do opieki medycznej

W całej tej czczej dyskusji umyka jednak jeden bardzo ważny problem. Problem, który powinien być dla polityków i mediów ważniejszy, niż dekolt Lary Croft.  Angelina Jolie może sobie pozwolić na najlepszą opiekę medyczną. Nie musi ze skierowaniem czekać na badania, wizyty i zabiegi. Stać ją na rekonstrukcję piersi u najlepszych chirurgów plastycznych. Poddała się nawet kosztownej procedurze zachowania sutka. Przeprowadzenie badania genetycznego nie jest dla niej kwestią wyboru finansowego, ani wyrzeczeniem. Nie musi zastanawiać się, czy to, że jej matka i ciotka zmarły na raka, jest wystarczającą podstawą do darmowych badań na koszt NFZ.

Angelina Jolie ma szczęście być wśród tych nielicznych uprzywilejowanych kobiet, które stać na prywatną opiekę zdrowotną. Nikt nie powie jej, że rekonstrukcja usuniętej piersi jest “fanaberią”, jak zdarzało się jeszcze kilka lat temu w Polsce i że nie jest refundowana. Sutków biednych kobiet raczej się nie ratuje. O jakiej prewencji i profilaktyce onkologicznej mówią panowie Piecha i Terlikowski, w kraju, gdzie cięcia budżetowe jeszcze bardziej ograniczają i tak już bardzo trudno dostępne badania refundowane z NFZ.

 

Pieniądze

Skandalem nie jest ani fakt, że Angelina obcięła sobie piersi, ani, że stać ją na więcej niż inne zagrożone kobiety. Skandalem jest to, że już na poziomie diagnostyki – badania genetyczne niedostępne są dla większości kobiet na świecie. Powód? Jakże banalny – pieniądze.

W Polsce, mimo zapewnień NFZ, że wszystkie zabiegi związane z leczeniem i profilaktyką raka piersi są refundowane, sytuacja nie wygląda aż tak różowo, jak maluje ją rzecznik NFZ. Rekonstrukcja piersi jest refundowana, ale wciąż jeszcze słychać głosy, że powinno się leczyć dzieci, a nie wydawać pieniądze na fanaberie zepsutych bab. W ramach funduszu zdrowia dostępne są dwa rodzaje implantów (nie najlepszej jakości). Wiele kobiet na taką operację nie decyduje się ze względów finansowych, albo odkłada ją na później, aby zebrać fundusze na zabieg prywatny i lepszej jakości implant anatomiczny. Mastektomia prewencyjna u zdrowych kobiet nie jest refundowana.  Takiej procedury nie ma w wykazach NFZ i Narodowy Fundusz Zdrowia jej nie refunduje.

Prywatnie koszt zabiegu wynosi ok. 4500 zł. Badanie genetyczne (jeśli nie miało się przypadku zachorowania wśród członków najbliższej rodziny i nie ma się skierowania na badanie refundowane) to ok. 200 – 300 zł. Rekonstrukcja po mastektomii jest refundowana tylko u kobiet leczonych wcześniej onkologicznie. Gdyby kobieta chciała poddać się całemu procederowi prywatnie kosztuje to w zależności od rodzaju implantu, długości pobytu w klinice etc. od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

 

Klasa rządząca

W Polsce absurdem jest dokonywanie mastektomii pojedynczo nawet gdy nowotwór zaatakował obydwie piersi. Zamiast jednej kompleksowej operacji kobieta musi się poddać dwu, aby zabiegi były refundowane przez fundusz zdrowia. Fakt, że prezesem NFZ jest obecnie kobieta – Agnieszka Pachciarz – wydaje się być ironią losu. Ale czy Margaret Thatcher nie odbierała mleka dzieciom i zasiłków matkom? Reprezentująca interesy najzamożniejszych klasa rządząca nie ma płci.

Sprawa Angeliny Jolie być może podniosła świadomość społeczną w kwestii raka piersi. To dobrze, że kobiety zainteresowały się badaniami na obecność zmutowanego genu zwiększającego ryzyko zachorowania. Jednakże w kwestii równej dostępności wszystkich ludzi do służby zdrowia wiele pozostaje do życzenia.

Czeka nas długa walka o świat, w którym rozwój medycyny i nauki będzie kierowany potrzebami społecznymi, a nie zyskiem. Równie wytrwale trzeba walczyć o zmianę podejścia do seksualności kobiet i do kobiecości w ogóle. Nowy biust Angeliny Jolie zejdzie z czołówek bardzo szybko. Za chwilę Kate Middleton będzie karmić piersią małego następcę tronu brytyjskiego, a kogoś innego paparazzi uchwycą topless na Kanarach. Kwestia nierówności społecznej raczej nie będzie poruszana.

Ela Kosiorek

 

Category: Gazeta - czerwiec 2013

Comments are closed.