baner.pracdem.stary

Broszura SLD – (Nie)zbędnik historyczny lewicy

| 1 czerwca 2013

raczej zbędny niezbędnik SLD

Jednym z istotniejszych wydarzeń ostatniego miesiąca po lewej stronie polskiej sceny politycznej (konotacja teatralna pojęcia scena jak najbardziej zamierzona) było ukazanie się “Niezbędnika historycznego lewicy” pod redakcją Bartosza Machalicy.

Piszę to bez cienia ironii, ponieważ świadoma refleksja nad historią polskiej lewicowości powinna przyczynić się do programowego dookreślenia mdławego w ostatnich latach środowiska związanego z SLD. O doniosłości SLD-owskiej publikacji świadczy także mnogość recenzji i komentarzy pojawiających się w lewicowych, jak i prawicowych, tytułach od momentu pojawienia się tego kompendium.

Gros wyżej wspomnianych tekstów przedstawia materiał historyczny zawarty w “Niezbędniku…”, jak i sposób jego omówienia, dlatego też czuję się zwolniony z obowiązku powielania tej benedyktyńskiej roboty w swoim tekście. Zamiast tego proponuję czytelnikowi zwrócenie uwagi na intencję autorów dobierających takie, a nie inne, fakty historyczne i interpretujących je w taki, a nie inny, sposób. Nie bez znaczenia jest także kontekst historiozoficzny, który z materiału zaproponowanego przez zespół p. Machalicy się wyłania.

Zatem od początku.

Redakcja “Niezbędnika” zaczęła omawianie historii polskiej lewicy od powstania PPS-u, która to partia, w listopadzie 1892 r., niczym Afrodyta z śródziemnomorskich odmętów, wyłoniła się na powierzchnię dziejów. Nie ma w tekście nawet wzmianki o rewolucji 1905 r., oraz o szeregu kluczowych postaci rodzącego się ruchu lewicowego. Nie znajdziemy więc wzmianki nawet o najwybitniejszej działaczce końca XIX i początku XX wieku – Róży Luksemburg.

Co jest oryginalnego w refleksji autorów broszury nad okresem dwudziestolecia międzywojennego? Otóż jest to takie przedstawianie sytuacji społeczno-politycznej, w której PPS, zdecydowanie pozytywny bohater SLD-owskiej narracji, pełni rolę z jednej strony ojca założyciela porządku politycznego II Rzeczypospolitej, fundatora swobód obywatelskich i prospołecznych działań państwa, z drugiej natomiast podstawowego antagonisty sanacyjnych i antydemokratycznych przemian tego okresu.

W rozdziale poświęconym roli Kościoła w II RP znalazł się fragment który, mam wrażenie, miał posłużyć twórcom “Niezbędnika” do doraźnej walki politycznej. Brzmi on następująco: “pomimo krytyki Kościoła, PPS w swoim przekazie politycznym i działalności skupiał się na sprawach socjalnych.” Intencją autora powyższych słów było nakreślenie granicy pomiędzy lewicą socjalną, której przedstawicielem ma być SLD, a lewicą obyczajową reprezentowaną przez Ruch Palikota. Oczywiście z zaznaczeniem, że tylko pierwsza z wymienionych partii jest spadkobiercą tradycji PPS-u.
Ocenie czytelnika pozostawiam to, czy którykolwiek z tych politycznych bytów na określenie mianem spadkobiercy PPS-u zasługuje.

Kolejny rozdział “Niezbędnika” mimo tego, że jest najkrótszy, wywarł na mnie szczególne wrażenie. Łatwo zgadnąć, że dotyczy on zagadnień związanych z drugą wojną światową.

Publikacja SLD ukazała się 4 maja 2013r, zatem dwa tygodnie po obchodach siedemdziesiątej rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim. Dziw zatem bierze, że autorzy broszury nie uznali za stosowne wspomnieć o tym wydarzeniu, pamiętając o tym, że największa żydowska partia, Bund, był ugrupowaniem pielęgnującym tradycje socjaldemokratyczne.

Po rozdziale najkrótszym, zgodnie z tajnikami kompozycji, zazwyczaj pojawia się ten najdłuższy. Dotrzymanie tej zasady jest jedną z niewielu mocnych stron “Niezbędnika “. Oczami twórców publikacji lata pomiędzy 1945 a 1989 r., nie licząc drobnych uniedogodnień do 1956 r . (wynikających, zdaniem autorów, z tendencji nacjonalistycznych zarówno polskich, jak i ukraińskich) były okresem: prężnej odbudowy państwa ze zniszczeń wojennych, umocnienia sytuacji geopolitycznej Polski, reformy rolnej cementującej własność prywatną drobnych rolników, reformy administracyjnej ułatwiającej rozwój peryferii, rozwoju mieszkalnictwa, oraz rozwoju kultury, sztuki, wolnych mediów (sic!), a także poszerzania emancypacji kobiet nie mającego precedensu w innych państwach regionu. Sukcesy PRL zwieńczone cudami dekady Gierka miały niestety swój smutny koniec. Koniec ów był spowodowany światową recesją połowy lat siedemdziesiątych (z taką tezą można się zgodzić pamiętając jednak, że polityka gospodarcza PRL była oparta na kapitalistycznej logice akumulacji kapitału, co w sposób wyczerpujący omawia już “List otwarty do partii” Kuronia i Modzelewskiego z 1965 r.), jak również stanem wojennym mającym swe źródło w… radykalizacji “Solidarności”. Jeden z największych ruchów oddolnych XX wieku w Europie zostaje tu zatem przedstawiony jako warcholski destruktor zaprzepaszczający sukcesy państwa socjalistycznego, jakim jakoby miało być PRL.

W ostatnim rozdziale traktującym o III RP autorzy “Niezbędnika” celnie punktują liczne patologie otaczającej nas rzeczywistości wymieniając narastającą biedę i rozwarstwienie społeczne, bezrobocie, upadek szkolnictwa, relacje państwo – Kościół, czy restrykcyjne prawo aborcyjne. Chwalą się jednocześnie wątpliwymi sukcesami SLD, takimi jak Traktat akcesyjny do UE, wstąpienie do NATO czy Konstytucja 1997 r. Myślę, że redakcja “Niezbędnika” sprytnie przemilczała to, co dla czytelnika jest najważniejsze, a więc zasadność interwencji w Iraku i Afganistanie, antylokatorskie zapisy dotyczące eksmisji, tajne więzienia CIA, czy last but not least zblatowanie władzy i biznesu, którego finałem była afera Rywina.

Jaka zatem powinna być reakcja czytelnika o autentycznie lewicowych zapatrywaniach na lekturę “Niezbędnika”? Konsternacja? Zażenowanie? Otóż wydaje mi się, że żadne z powyższych. SLD przedstawia wizję historii z gruntu niespójną z wizją socjalizmu wolnościowego, pochwalając przy tym koncepcję obarczoną ciągotami w stronę patriotyzmu i państwa zbudowanego na połączeniu tendencji centralistyczno – etatystycznych z ładem kapitalistycznym. Mówiąc krotko – nie nasza bajka.

Kamil Łukaszek

 

Category: Gazeta - czerwiec 2013

Comments are closed.