baner.pracdem.stary

EGIPT: 4 DNI, KTÓRE WSTRZĄSNĘŁY ŚWIATEM

| 1 lipca 2013
03.07.2013 Plac Tahrir. Noc obalenia Mursiego.

03.07.2013 Plac Tahrir. Noc obalenia Mursiego.

Oddolna walka napędza egipską rewoltę

 

Egipskie masy pokazały po raz kolejny, że mają siłę, by potrząsnąć bogatymi i potężnymi. Wspaniały egipski ruch rewolucyjny rozpoczął się od żądań “chleba, wolności i sprawiedliwości społecznej”, gdy powstanie obaliło znienawidzonego dyktatora Hosni Mubaraka w 2011 roku.

Te żądania wciąż słychać z miast, miejscowości i wiosek w całym Egipcie w ramach prawdopodobnie największego ruchu rewolucyjnego w historii. Zaszokowało to niektórych komentatorów, którzy ogłosili koniec rewolucji, gdy współpracownik Braci Muzułmanów został wybrany na prezydenta rok temu.

Ale rewolucja to proces, który może trwać latami. Bractwo Muzułmańskie było organizacją najbardziej zakorzenioną i najbardziej uznaną w ruchu opozycyjnym w Egipcie. Ich zwolennicy cierpieli lata represji. Wielu wierzyło, że Bractwo będzie reprezentować interesy zwykłych Egipcjan. Zamiast tego Mursi i neoliberalni milionerzy z Bractwa realizowali swoje własne interesy.

Bezrobocie wzrosło, ceny podstawowych produktów żywnościowych rosną, a wartość funta egipskiego spada. W kraju, w którym jedna czwarta społeczeństwa wydaje połowę swoich skromnych dochodów na jedzenie, ma to katastrofalny wpływ na ich życie. Pod rządami Mursiego odpowiedzią na protesty była przemoc policji i służb bezpieczeństwa. Jego receptą na kryzys ekonomiczny jest zabieganie o względy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Ale warunki jakiejkolwiek pożyczki z MFW zakładają zobowiązanie do przeprowadzenia cięć w rządowych subsydiach na podstawowe produkty, takie jak żywność czy paliwo.

Masowa rewolta bierze się z ludzkiego gniewu na to, że jakość życia się nie poprawiła – i że Mursi był gotowy zgodzić sie na to, żeby pozostało zbyt wiele spuścizny po Mubaraku. W tych protestach nie chodziło o islamizm. Wielu religijnych muzułmanów i byłych wyborców Mursiego w nich uczestniczyło. W protestach chodziło o niespełnione żądania rewolucji.

Hasło: “Armia i lud są jedną ręką” znów się pojawiło. Jest ono wyrazem iluzji, że armia może obronić rewolucję.

Podejście Egipcjan do armii jest pełne sprzeczności. Armia postrzegana jest jako obrońca ludu, choć ma interesy zbieżne z wielkim biznesem. Do armii należy od 10 do 45% gospodarki. Jednak doświadczenie represyjnego rządu Najwyższej Rady Sił Zbrojnych po upadku Mubaraka wciąż jest świeże dla wielu, którzy przekonują dzisiaj, żeby nie ufać armii.

Te debaty są toczone na ulicach, na placach i w miejscach pracy w całym Egipcie. Zwykli ludzie w Egipcie stali się podmiotami historii i walczą, żeby zmienić swoją przyszłość. Lekcją z rewolucyjnych lat po 2011 roku jest to, że walka naprzód zawsze napędzana jest od dołu.

Przeciwniczka Mursiego.

Przeciwniczka Mursiego.

Z Socialist Worker

Tłumaczył Bartłomiej Zindulski

 

Przed obaleniem Mursiego

 

Rewolucyjni Socjaliści (Egipt): Wezwanie do strajku  generalnego aż do obalenia reżimu

 

Po 30 czerwca Niezależna Federacja Egipskich Związków Zawodowych wzywała do strajku generalnego przeciw Mursiemu.

Po 30 czerwca Niezależna Federacja Egipskich Związków Zawodowych wzywała do strajku generalnego przeciw Mursiemu.

Dzisiejszy dzień, niedziela 30 czerwca, to dzień nadejścia trzeciej fali uderzeniowej Wielkiej Rewolucji Styczniowej. Miliony Egipcjan wystąpiło wtedy z żądaniami chleba, wolności, sprawiedliwości społecznej i ludzkiej godności, które miało zapewnić obalenie reżimu tyranii i wyzysku.

Tysiące męczenników i rannych opłaciło swą krwią zwycięstwo rewolucji, która obaliła przywódcę reżimu i jego kumpli.

Po roku rządów Braci Muzułmanów widzimy, że zdecydowali się oni kroczyć tą samą drogą: opowiedzieli się przeciwko ludowi i po stronie szefów.

Związany z Braćmi miliarder Chajrat al-Szater pełni rolę, jaką za starego reżimu pełnił lider biznesowy Ahmed Ezz. Bracia dążą do porozumienia z tymi, którzy plądrowali Egipt przez ostatnie trzydzieści lat.

Obserwowaliśmy, jak błagają o pożyczkę Międzynarodowy Fundusz Walutowy i różne kraje świata. Słuchaliśmy kłamstw na temat „Projektu Renesansu”, czyli programu wyborczego Braci Muzułmanów i patrzyliśmy, jak padają w objęcia Stanom Zjednoczonym i „naszemu przyjacielowi”, prezydentowi Izraela, Szymonowi Peresowi.

Bracia odpowiadają za dziesiątki męczenników i rannych. To reżim niezdolny do rządzenia, na którego czele stoi prezydent-łgarz, łamiący nawet obietnice dawane swym salafickim sojusznikom.

Lud postanowił o upadku tego niezdolnego do rządzenia reżimu. Wycofał swój mandat zaufania, gdyż reżim zaprzedał cele rewolucji, dbając jedynie o dobro samych Braci.

Musimy jednak wyciągnąć lekcje ze Stycznia.

Uczyniliśmy największy błąd schodząc z ulic i zadowalając się jedynie obietnicami Najwyższej Rady Wojskowej, która dobiła targu pod auspicjami Stanów Zjednoczonych, oddając władzę państwową Braciom w zamian za bezpieczne odejście dla jej liderów, którzy powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

Teraz nie zejdziemy z ulic, aż spełnione zostaną nasze żądania:

Obalenie niezdolnego do rządzenia reżimu Braci Muzułmanów i wycofania mandatu zaufania dla jego prezydenta Mohammeda Mursiego;

Utworzenie rządu rewolucyjnego, pełniącego swe obowiązki w okresie przejściowym, który skupi się przede wszystkim na zapewnieniu sprawiedliwości spo- łecznej i

bezpieczeństwa.

Szef rządu rewolucyjnego nie będzie mógł kandydować w przyspieszonych wyborach prezydenckich.

Po naszej wielkiej rewolucji Egipt zasługuje na demokrację rewolucyjną, która pozwoli osiągnąć wolność, sprawiedliwość społeczną i godność narodu. Nie można pozwolić, by Egipcjanie nigdy nie wyszli z pułapki dwu fałszywych alternatyw – Braci i wojska, czy to pod kierownictwem Mubaraka, czy marszałka polowego Tantawiego.

Rewolucyjni Socjaliści będą uczestniczyć wraz z masami i rewolucjonistami w tej trzeciej fali rewolucji, by skończyć z trzecią odsłoną reżimu tyranii i wyzysku – po tym, jak pierwsze dwie fale doprowadziły do obalenia Mubaraka i Najwyższej Rady Wojskowej.

Wzywamy wszystkich rewolucjonistów Egiptu, by zjednoczyli się aby zrealizować cele Rewolucji Styczniowej.

Wzywamy wszystkich Egipcjan, którzy pracują za pensję, by przystąpili do strajku generalnego, który pozwoli zwyciężyć w bitwie przeciwko reżimowi tyranii i wyzysku, tak jak strajki umożliwiły zwycięstwo w walce z Mubarakiem 9 i 10 lutego 2011 r.

Chwała męczennikom! O zwycięstwo Rewolucji! Hańba zbrodniarzom!

Cała władza i bogactwo w ręce ludu!

Oświadczenie Rewolucyjnych Socjalistów

 

Masy przemawiają:

Eksplozja rewolucji w Egipcie

 Sameh Naguib, Rewolucyjni

Socjaliści, Kair

Niniejsze 2 teksty, napisane 2 lipca, oddają nastroje w przededniu obalenia prezydenta Mursiego.

 Masowe protesty w Egipcie w niedzielę 30 czerwca oznaczały początek drugiej rewolucji.

Na ulice wyszło około 17 milionów osób. W stołecznym Kairze panował świąteczny nastrój – ludzie jedli lody i puszczali fajerwerki. Nie dochodziło do napięć.

Ludzie czuli, że zwyciężyli, a prezydent Mohammed Mursi jest skończony.

W demonstracjach wzięły udział wszystkie segmenty społeczeństwa egipskiego, poczynając od klas średnich aż po najbiedniejszych z biednych, którzy maszerowali bez butów. Co najmniej połowę wszystkich osób, obecnych na ulicach Kairu, stanowiły kobiety.

Nigdy nie widziałem zgromadzenia o takich rozmiarach, nawet w ciągu tych 18 dni, gdy obalono poprzedniego dyktatora, Hosniego Mubaraka.

Mursi okazał się tak beznadziejny, że ludzie przestali dbać o „demokratyczne” ramy. Nie obchodziło ich, że został wybrany – nie zapewnił tego, czego pragnął lud, a zatem musiał odejść.

Ludzie skandowali: „Pozbędziemy się ciebie, tak jak pozbyliśmy się twego poprzednika”.

Wszyscy przeczuwają, że Mursi upadnie, choć nie jest jasne, w jaki sposób. Nawet jeśli armia zmusi go do odejścia, ludzie będą widzieć w tym zwycięstwo akcji masowej.

Mursi nigdy nie pojął, że trwa rewolucja.

Niewielka grupa ludzi wszczęła kampanię Rebelia. Inni rozprzestrzenili petycję po wsiach i miastach. Wzrósł z tego masowy ruch milionów ludzi. Nikt się tego nie spodziewał.

Cały kraj zamarł w niedzielę. Wszystko się zatrzymało. Lud zablokował linie kolejowe i podjął okupację budynków rządowych.

Kierowcy autobusów dowozili uczestników protestów na miejsce. Nieraz zatrzymywali się przy naszych stoiskach, kierowca wysiadał, by wziąć ulotki, a wówczas każdy mógł nabyć naszą gazetę. Czegoś takiego nie widzieliśmy nigdy dotąd.

Jedynymi obecnymi siłami, strzegącymi bezpieczeństwa, były oddziały armii na granicach miast. Wielu uważa, że armia wspiera ruch wymierzony w Mursiego. Gdy nad Placem Tahrir przelatywały śmigłowce wojskowe, ludzie klaskali. „My to zaczęliśmy, więc wy musicie to dokończyć” – mówili uczestnicy protestu żołnierzom.

Wybuchały spory o to, czy armia jest sprzymierzeńcem. Ludzie nie chcą rządów wojskowych – chcą jedynie, by armia pomogła im w obaleniu Mursiego.

Bracia Muzułmanie stracili olbrzymią część poparcia, w szczególności na obszarach miejskich. To otwiera drzwi wszelkim nowym ideom.

Rewolucyjni Socjaliści sprzedali na demonstracjach mnóstwo swych gazet. Ludzie pytają, jakie są możliwe alternatywy dla Mursiego. Pytają, co to jest liberalizm, i co to jest socjalizm.

Wbrew temu, jak przedstawia te protesty część mediów, nie są to protesty zwolenników świeckości  przeciwko religii.

Na demonstracjach w Kairze pojawili się najróżniejsi ludzie. Przyszły kobiety w nikabach, w hidżabach i z odkrytymi włosami. Przyszli ludzie w każdym wieku, masowo przybyli chrześcijanie.

Nie było jednak widać zwolenników starego reżimu – nie trafiały się na przykład portrety Mubaraka.

Ludzie ogromnie się upolitycznili i wciąż dyskutują o tym, jakiego chcieliby społeczeństwa. Panuje powszechna wiara w siebie.

Był to największy protest w historii ludzkości. Odbije się on echem na całym świecie, od Turcji po Brazylię.

Walka trwa.

 

„Rewolucja egipska przyniosła

 ludowi potęgę”

Mahienur El-Massri, Aleksandria

 

Byliśmy w Aleksandrii świadkami największych protestów od czasu upadku Mubaraka 11 lutego 2011 r. – a chyba nawet większych niż wówczas.

Kilka różnych protestów zlało się w jedno i rozpoczęliśmy protest siedzący, co nie jest typowym zachowaniem ludzi w Aleksandrii. Zazwyczaj ludzie gromadzą się tu w marszach i wiecach..

Uczestniczyłem w marszu, który wyruszył z ubogiej dzielnicy. Był jednym z najlepszych.

Ludzie wznosili hasła na rzecz sprawiedliwości społecznej, ustanowienia płacy minimalnej i maksymalnej, oraz na rzecz obalenia Mursiego ze względu na jego politykę gospodarczą.

Niektórzy wznosili hasła poparcia dla armii.

Gdy ktoś jednak wznosił takie hasła, ludzie zakrzykiwali go: „Zamknij się! Wznoś hasła na rzecz ludu, a nie kogokolwiek innego”.

Czuje się, jak rewolucja odmieniła ludzi, którzy uświadomili sobie swą potęgę i nabrali odwagi. Nie czują się gorsi wobec kogokolwiek.

Mówią, że jeśli armia przejmie władzę po obaleniu Mursiego i nie spełni ich oczekiwań, „to ich również obalimy”.

My, Rewolucyjni Socjaliści, wciąż przypominamy o tym, jak armia postępowała w przeszłości wobec ruchu rewolucyjnego.

Chcemy utrwalić w pamięci ludzi najnowszą historię przemocy, jakiej dopuszczały się rządy Najwyższej Rady Wojskowej.

Musimy stawiać sprawę jasno: armia nie reprezentuje tych samych interesów, co lud.

Po obaleniu Mursiego

Druga rewolucja zmiotła prezydenta Egiptu

Oni obalili Mursiego.

Oni obalili Mursiego.

 Korespondencja Samiego Naguiba (Rewolucyjni Socjaliści) z Kairu, gdzie w środę 3 lipca wieczorem masowo świętowano zdjęcie z urzędu prezydenta Mohammeda Mursiego.

Zdążyliśmy właśnie odsunąć od władzy drugiego z kolei prezydenta w ciągu zaledwie 30 miesięcy. To druga rewolucja, masowy ruch milionów. Skala mobilizacji nie znajduje precedensu.

Zwykli ludzie ogromnie zyskali na pewności siebie widząc, że są zdolni zmienić tok historii.

To sytuacja pełna sprzeczności. Formalnie to pucz wojskowy. Armia zdołała aresztować prezydenta i 77 przywódców Braci Muzułmanów.

Podjęli interwencję, by ratować skórę w obliczu nowej rewolucji.

Jednocześnie ma miejsce masowa rewolta ludowa. To lud zmusił armię do działania, ta zaś ruszyła się tylko z obawy o swą własną przyszłość.

Uczynili tak już po raz drugi. Mają coraz mniej możliwości. Mursi okazał się beznadziejny, jednak burżuazyjne alternatywy dla niego, takie jak Mohammed El Baradei, okazują się słabe.

To nie koniec demokracji, rzecz nie sprowadza się do puczu wojskowego.

Rewolucja jest w istocie procesem dogłębnie demokratycznym. Głosowanie raz na kilka lat zdaje się przy tym ponurym żartem. Armia stara się powstrzymać ten proces.

Na jutro, w czwartek [4 lipca], planowano duże strajki. Kierowcy autobusów i kolejarze, pracownicy cementowni i obsługa Kanału Sueskiego mieli wstrzymać pracę swych zakładów. Protesty mogłyby przerosnąć w strajk generalny – olbrzymia większość protestujących to klasa pracownicza.

Na tym nie koniec.

Obecnie panuje euforia, a lud pozdrawia żołnierzy. Lecz uczestnicy protestów ulicznych nie są głupcami. Wiedzą, do czego policja i wojsko były zdolne w przeszłości.

Oczekiwania zmian sięgają zenitu. Są nawet większe niż wówczas, gdy obaliliśmy Mubaraka. Bardzo ograniczone są jednak szanse na to, by nowy rząd zdołał przeprowadzić rzeczywiste reformy.

Za sprawą wydarzeń ostatnich dni lud czuje swą potęgę i swą legitymację. Obalił prezydenta zaledwie rok po objęciu przezeń urzędu, gdyż nie dotrzymał on swych obietnic, i uczyni to kolejny raz.

Tłumaczenie wszystkich tekstów oprócz pierwszego:

Paweł Michał Bartolik

 

Tags:

Category: Gazeta - lato 2013

Comments are closed.