baner.pracdem.stary

Zatrzymać faszyzm

| 1 listopada 2013

Plakat - Nigdy więcej faszyzmu

W wielu krajach Europy jesteśmy świadkami niepokojącego wzrostu poparcia dla partii faszystowskich i rasistowskich – w wyborach, a częściowo również na ulicach. Nie było takiej reprezentacji parlamentarnej partii skrajnej prawicy i otwarcie faszystowskich od lat 30-ych XX wieku.

Tak samo, jak w latach międzywojennych, zwiększone poparcie parlamentarne dla partii skrajnej prawicy idzie w parze ze wzmożoną przemocą wobec mniejszości narodowych i innych osób niepasujących do ideałów autorytarnego nacjonalizmu.

W europejskich parlamentach widzimy po pierwsze rasistowskie partie populistycznej prawicy, takie jak holenderska „Partia dla Wolności”, norweska „Partia Postępu” lub brytyjska „UKIP” (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa). Polityka tych partii jest skierowana przeciw imi- grantom, mniejszościom narodowym, a szczególnie muzułmanom. Mogą mieć faszystów wśród swoich członków, ale ogólnej polityki partii nie można określić jako faszystowskiej – trzyma się raczej w rysach parlamentarnych.

Druga kategoria to partie, które lubią przedstawiać się jako prawica populistyczna, ale mają historyczne, ideologiczne i personalne korzenie w polityce faszystowskiej. Wśród takich partii można wymienić francuski „Front Narodowy” i „Brytyjską Partię Narodową”.

Trzecim rodzajem partii to te otwarcie faszystowskie, które nie próbują schować swojej ideologii i historycznych korzeni. Oprócz parlamentarnej reprezentacji budują swoją siłę w postaci bojówek ulicznych, które fizycznie atakują imigrantów, mniejszości i inne cele ich nienawiści. Zarówno „Jobbik” na Węgrzech, jak i jeszcze skrajniejszy „Złoty Świt” w Grecji, należą do tej grupy pełnokrwistych faszystów.

Poza partiami, które startują w wyborach, powstały też ruchy uliczne, które skupią się na atakowaniu imigrantów, demonstrowaniu w dzielnicach, gdzie mieszkają muzułmanie itp. – takie, jak np. English Defence League (EDL – Angielska Liga Obrony).

W Polsce faszystowskie organizacje nie są porównywalnie silne do np. Jobbiku na Węgrzech. W tej chwili nie wygląda na realne, by miały one szansę dostać się np. do parlamentu. Natomiast wielkim błędem byłoby lekceważenie ryzyka wzrostu ich sił. Widzieliśmy w innych krajach, jak szybko to poparcie może się zwiększyć.

Przez ostatnie lata, głównie na poziomie ulicznym poprzez tzw. „Marsz Niepodległości”, polska skrajna prawica starała się manifestować swoją siłę i zmobilizować zwolenników. Twarde jądro „MN” stanowią faszystowski ONR (Obóz Narodowo-Radykalny) i powołująca się na brunatną tradycję przedwojennej endecji Młodzież Wszechpolska. Organizacje te potrafiły jednak przyciągnąć do marszów również bardziej „miękkich” prawicowców, udając, że chodzi po prostu o świętowanie niepodległości w konserwatywno-narodowych barwach. Tymczasem na gruncie marszów chcą budować organizację podobną do Jobbiku na Węgrzech. W zeszłym roku ogłoszono, że następnym krokiem będzie utworzenie „Ruchu Narodowego”, który miał zjednoczyć nacjonalistów.

Rok później nie można mówić o sukcesie tych planów budowania wielkiego ruchu. Owszem, liderzy RN są czasami traktowani jako „normalni” politycy, są zapraszani do debat telewizyjnych itd., ale ta twarz „normalności” pęka, kiedy zwolennicy tych polityków atakują wykłady na uniwersytetach lub spotkania o tematyce lewicowej. Takich ataków było więcej w ostatnim roku i trzeba takie nasilanie traktować poważnie, ale można powiedzieć, że są one również znakiem słabości.

„Ruch Narodowy” chciał się lansować poprzez serię spotkań w całym kraju, a szczególnie zdobycie areny uniwersyteckiej. Wiele z tych spotkań jednak zostało odwołanych po interwencji antyfaszystów. Szeroka kampania zapewniła, że rektor Uniwersytetu Warszawskiego odwołał spotkanie, które miało się odbyć w lutym z liderami RN. Zarówno studenci, jak i pracownicy UW, m.in. Związek Nauczycielstwo Polskiego, wyrazili sprzeciw wobec propagowania poglądów nacjonalistycznych i faszystowskich na Uniwersytecie. W lansowaniu Ruchu Narodowego też nie pomogła „afera Holochera” czyli ujawnienie na Facebooku korespondencji wodza ONR.

Nie zapomnijmy, że ONR i Młodzież Wszechpolska reprezentują te siły polityczne, które przed wojną wymusiły wprowadzenie getta ławkowego na polskich uczelniach, których zwolennicy bili Żydów na Krakowskim Przedmieściu, które podziwiały Mussoliniego i Hitlera. W niechlubną historię przedwojennej skrajnej prawicy wpisuje się także wizyta Goebbelsa w 1934 roku na UW, gdzie wygłosił on referat o „kwestii żydowskiej”.

Faszyzm to nurt polityczny skierowany przeciw wszelkiej demokracji i oddolnym organizacjom, a szczególnie tym, zrzeszającym ludzi na gruncie klasowym, czyli związkom zawodowym. „Silny naród” to autorytarne, dyktatorskie rządy, gdzie nie ma miejsca dla opozycji i różnorodności.

Ten charakter antydemokratyczny i antypracowniczy faszyzmu powoduje, że możliwe i konieczne jest utworzenie szerokiego ruchu antyfaszystowskiego.

Zarówno historycznie. jak i dzisiaj. organizacje pracownicze stoją w centrum europejskiego ruchu antyfaszystowskiego. W Brytanii wiele związków zawodowych popiera ruch „Unite Against Fascism” (Zjednoczeni Przeciw Faszyzmowi), który organizuje demonstracje przeciw EDL i wiele razy potrafił zatrzymać rasistowskich bojówkarzy, co doprowadziło do kryzysu w szeregach tych ostatnich.

W Grecji strajk pracowników sektora publicznego stał się również strajkiem antyfaszystowskim skierowanym przeciw „Złotemu Świtowi” po tym, jak antyfaszystowski raper Pawlos Fyssas został zamordowany przez działacza tej organizacji. Masowa presja na rząd przyczyniła się do aresztowania niektórych liderów Złotego Świtu za kierowanie organizacją przestępczą. Antyfaszyści w Grecji wiedzą, że nie można liczyć na rząd lub sądy, by skutecznie zwalczyć faszystowską organizację – tylko oddolny ruch może zatrzymać faszystów, kiedy mobilizują się na ulicach, atakują imigrantów itd. Tym bardziej, że wśród policjantów jest dużo sympatyków „Złotego Świtu”.

Kryzys ekonomiczny, wysokie bezrobocie i rozpaczliwa sytuacja może prowadzić część ludności w kierunku polityki autorytarnej, rasistowskiej, antydemokratycznej. Ale wzrost takiego nurtu nie jest nieunikniony. Odpowiednia polityka ze strony antyfaszystów może hamować to zagrożenie.

Najważniejsze jest, by stworzyć szeroki front antyfaszystowski, które może masowo zmobilizować ludzi, kiedy faszystowskie organizacje próbują maszerować i przejąć przestrzeń publiczną. Dobre przykłady takich szerokich akcji mamy z Drezna, w Niemczech, gdzie mieszkańcy co roku blokują marsz nazistów. Również w miastach i dzielnicach brytyjskich udało się zmobilizować dużą liczbę zwykłych mieszkańców przeciw EDL.

Po drugie trzeba nieustannie pokazać prawdziwą twarz tych organizacji – ich powiązania z tradycją faszystowską, np. posługiwanie się symboliką faszystowską przez ONR. Należy nie dopuścić do legitymizacji tych organizacji poprzez udział w debatach z nimi, tym samym „normalizując” ich poglądy.

W ten sposób należy też starać się odseparować potencjalnych, „miękkich” zwolenników skrajnie prawicowych ruchów od twardego jądra o jasnej, ideologicznej polityce.

Żeby to osiągnąć trzeba również oferować ludziom inną opcję niż politykę szukania kozłów ofiarnych i kopania ludzi na dole społeczeństwa. Trzeba propagować i organizować alternatywę wspólnej walki pracowniczej ze skutkami kryzysu i systemem kapitalistycznym jako takim.

Rasizm, antysemityzm, homofobia i seksizm są zjawiskami, które dzielą klasę pracowniczą i tym samym uniemożliwiają skuteczną walkę o jej interesy. Faszyści wykorzystują te podziały i wzmacniają je, by zniszczyć organizacje pracownicze. Dlatego faszyzm bywa potrzebny klasie kapitalistycznej – a obalenie kapitalizmu jest warunkiem, by pozbyć się zagrożenia faszyzmem raz na zawsze.

 

Ellisiv Rognlien

Patrz też: Oświadczenie od greckich antyfaszystów

 

Ellisiv uczestniczyła w międzynarodowej konferencji ruchów antyrasistowskich i antyfaszystowskich organizowanej przez grecki Ruch Przeciwko Rasizmowi i Zagrożeniu Faszystowskiemu (KEERFA) w Atenach 5-6 października 2013 roku. Oświadczenie ruchu KEERFA dla antyfaszystów w Polsce obok, na str. 7.

 

Category: Gazeta - listopad 2013

Comments are closed.