baner.pracdem.stary

Porażka faszystów

| 1 grudnia 2013
09.11.13 Warszawa. “Razem przeciwko nacjonalizmowi”.

09.11.13 Warszawa. “Razem przeciwko nacjonalizmowi”.

W tym roku ruch antyfaszystowski osiągnął jeden ze swoich największych sukcesów w czasie III RP.

Nigdy wcześniej nie było dwóch licznych demonstracji antyfaszystowskich w ciągu jednego tygodnia.

9 listopada w demonstracji “Razem przeciwko nacjonalizmowi” uczestniczyło około dwóch tysięcy ludzi. Sześć dni później na demonstracji “Dość terroru Marszu Niepodległości” było nas dwa razy tyle. W międzyczasie odbył się tzw. Marsz Niepodległości, który bynajmniej nie był sukcesem, o którym marzyli jego faszystowscy organizatorzy – nie ponieśli oni ostatecznej klęski, ale niewątpliwie doznali porażki.

Uczestnicy Marszu zaatakowali dwa skłoty – Przychodnię i Syrenę. (W Syrenie mieszka m. in. czeczeńska rodzina. W czasie ataku było tam ośmioro dzieci w wieku od 3 do 14 lat). Próba podpalenia skłotu została odparta tylko dzięki odważnej obronie jego mieszkańców. Policja dotarła na miejsce dopiero po ok. 20 minutach. Potem brunatne zbiry podpaliły tęczę na Placu Zbawiciela – ponieważ każda tęcza jest dla nich symbolem gejów i lesbijek. Gdy przyjechali strażacy, zostali obrzuceni kamieniami i racami. Na koniec podpalono budkę strażniczą przed ambasadą rosyjską. Dodajmy, że na Marszu wszechobecna była symbolika rasistowska i faszystowska – jak krzyże celtyckie i falangi.

Przemoc i podpalenia wywołały większe społeczne oburzenie przeciw organizatorom Marszu niż kiedykolwiek przedtem.

 Ostatnie lata

W Polsce największym osiągnięciem faszystów i nacjonalistów w ostatnich latach było organizowanie Marszu. Jego główni organizatorzy, odwołujący się do tradycji pogromów i gett ławkowych polskich lat trzydziestych Obóz Narodowo Radykalny (ONR) i Młodzież Wszechpolska (MW), pozowali na “dobrych patriotów”, by przekonać tysiące ludzi chcących obchodzić Dzień Niepodległości, że marsz ten jest zwykłym wystąpieniem patriotycznym przeciwników rządu i prezydenta.

Marsz nie przyciągnąłby tylu osób, gdyby nie pomoc polityków PiS oraz prawicowych dziennikarzy i profesorów, którzy w ostatnich latach nadawali mu aurę niewinnego patriotyzmu.

Niestety przyczynili się do tego także niektórzy działacze NSZZ “Solidarność”, którzy nie rozumieli lub nie chcieli zrozumieć, że to faszyści wraz ze skrajnymi nacjonalistami organizują Marsz, i że faszyzm jest ruchem skrajnie antyzwiązkowym. To skandal, że Tygodnik Solidarność, czasopismo, którego początki sięgają roku 1981, czasu jednego z najważniejszych ruchów pracowniczych w historii, w tym roku chwalił Marsz nawet po 11 listopada.

W rzeczywistości, jak pokazuje nam historia i dzisiejsze doświadczenia w Europie, faszyzm powstaje i rośnie w czasach kryzysu głównie wśród ludzi niemogących walczyć jak pracownicy – czyli wśród niższej klasy średniej. Gdy mają miejsce masowe strajki i demonstracje pracownicze skrajna prawica nie ma nic do zaoferowania. Przeciwnie, gdy faszyści rosną w siłę, zaczynają atakować związkowców. Widzieliśmy to w latach 20-tych i 30-tych XX wieku i widzimy to dzisiaj, np. w Grecji.

Musimy zrobić wszystko, by nie tylko doprowadzić do zerwania więzi między niektórymi związkowcami (malutka, ale ważna symbolicznie mniejszość) a skrajną prawicą, lecz także zdobyć aktywne wsparcie związkowców dla demonstracji i innych akcji antyfaszystowskich.

Skrajna prawica nie może stanowić żadnej alternatywy dla neoliberalizmu Tuska i wszystkich rządów ostatnich 20-kilku lat m. in. dlatego, że nie przeciwstawia się wyzyskowi. Warto pamiętać że i w tym roku Marsz współorganizował najskrajniejszy neoliberał w Polsce – antyzwiązkowy Janusz Korwin Mikke.

Strajki i protesty pracownicze z nadzieją na poprawę warunków życia są najlepszym lekiem na ślepą nienawiść faszystów.

 Realne zagrożenie

Przez te ostatnie lata zamiary organizatorów Marszu były jasne – chcieli i chcą tworzyć skrajnie prawicową siłę polityczną łączącą faszystów i innych nacjonalistów w jedną potężniejszą organizację. W tym celu, po Marszu 2012 roku, ogłoszono powstanie Ruchu Narodowego.

Na szczęście radykalnym nacjonalistom nie udało się jeszcze zbudować liczącej się siły politycznej. Nie oznacza to, że nie są oni groźni. W Grecji naziści ze Złotego Świtu w ciągu trzech lat od półprocentowego poparcia zdołali urosnąć do rangi trzeciej największej partii w parlamencie.

Tak więc wzrost poparcia dla faszyzmu w Polsce pozostaje realnym zagrożeniem.

Marsz jest jedynym tak licznym pokazem siły faszystów w Polsce, co nie oznacza, że można go lekceważyć. Dziś w Europie widzimy, jak w czasie ekonomicznego kryzysu faszystowskie zombi ponownie wychodzą ze śmietnika historii. Dlatego tak ważny jest masowy sprzeciw wobec wszelkich przejawów rasizmu, nacjonalizmu i faszyzmu.

Niewątpliwie Marsze już spowodowały, że udało się rozpowszechnić nacjonalistyczne poglądy wśród części młodych ludzi – na przykład niektórych kibiców. Jednak poważnym błędem byłoby stwierdzić, że skoro bez kibiców faszyści byliby o wiele słabsi, nie ma się czym przejmować

Wśród podpalaczy 11 listopada byli kibice, którzy niekonieczne należą do jakiejś skrajnie prawicowej organizacji. Jednak ich cele ataku były jak najbardziej polityczne.

Porażka faszystów

Aby skutecznie walczyć z faszyzmem powinniśmy zrozumieć jaką strategią kieruje się skrajna prawica i wybrać własną, która może ją pokonać.

Twórcy Ruchu Narodowego chcą pogodzić tworzenie bojówek z wizerunkiem pokojowych, “normalnych” polityków. Ruch Narodowy ma budzić strach na ulicach i uczelniach, a jednocześnie kandydować w wyborach. Ma przyciągnąć ludzi, którzy nie widzą perspektyw na poprawę swojej sytuacji ekonomicznej – zarówno do uczestniczenia w akcjach ulicznych, jak i do głosowania w wyborach.

W ostatnich latach udało się faszystom przyciągnąć tłumy na listopadową demonstracje, nie udało się jednak osiągnąć szerszego poparcia wyborczego – w sondażach poparcie dla skrajnej prawicy jest śladowe.

Na Marszu Niepodległości było mniej osób niż w zeszłym roku – wciąż za dużo, ale jednak mniej. To dobry znak.

Znaczna cześć mediów głównego nurtu podała za organizatorami, że było 40 tysięcy lub kilkadziesiąt tysięcy osób na Marszu. Na szczęście nie powielały później absurdalnej liczby 100 tysięcy uczestników podanej na witrynie Marszu.

Według Informacyjnej Agencji Radiowej: “W pochodzie zorganizowanym przez skrajną prawicę i Ruch Narodowy bierze udział kilkanaście tysięcy osób. Organizatorzy spodziewali się 50 tysięcy uczestników” (IAR 11 listopada).

 Na stronie polscott24.com popierający Marsz autor twierdzi, że było “50% mniej uczestników niż rok temu” dodając: “Ludzie mają dość tego, że nie mogą  z dziećmi wyjść na ulicę, świętować, demonstrować z flagami, w spokoju i zapewnieniem bezpieczeństwa. Co osiągnęli Bosak, Nowak oraz Winnicki – otóż  to, że nawet ci, którzy nie mogą patrzeć na gajowego, poszli na marsz prezydencki! Dlaczego? To proste bo tam jest bezpiecznie, bo tam nikt tych ludzi nie zaatakuje, nie będzie petard, nie będzie rac, wyzwisk, obelg .. dlatego!”

Mniej uczestników (choć, powtórzmy, wciąż za dużo), mniej ludzi z rodzinami, to świetna wiadomość. Jednak czy burdy uliczne i spektakularne medialne obrazki warszawskich ulic w płomieniach nie przysporzą faszystom większego poparcia w sondażach?

To zależy od tego, czy będzie rosnąć opór antyfaszystów i czy Marsz będzie coraz mniejszy. Co innego atakować skłot, podpalić tęczę czy budkę pod ambasadą rosyjską pod przykryciem dużego tłumu – co innego robić to, gdy jest się bardziej widocznym.

15.11.13 Warszawa. "Dość terroru Marszu Niepodległości".

15.11.13 Warszawa. „Dość terroru Marszu Niepodległości”.

Kryzys faszystów

Wygląda na to, że przemoc faszystów i dwie listopadowe demonstracje antyfaszystowskie przyczyniły się do zmian postaw wobec skrajnej prawicy.

Tydzień po Marszu grupa faszystów z ONR próbowała zakłócić spotkanie ze światowej sławy socjologiem Zygmuntem Baumanem na Uniwersytecie Gdańskim. Tym razem nie zaproszono ich do “dialogu”, jak, niestety, czasami się dzieje. Studenci i wykładowcy byli stanowczy – zagłuszyli ONR-owców okrzykami “faszyści do domu!”. Oby tak dalej.

Ruch antyfaszystowski musi wykorzystać kryzys skrajnej prawicy. Spójrzmy na niektóre problemy faszystów w tym roku:

– Marsz był mniej liczny niż w 2012 r.

– PiS całkowicie zbojkotował Marsz, chociaż, ze swoją skrajnie konserwatywną polityką, partia ta wciąż promuje nastroje polityczne przychylne wzrostowi nacjonalizmu.

– Znany konserwatywny profesor Jacek Bartyzel opuścił honorowy komitet Marszu.

– Po Marszu opolski ONR wystąpił z krajowego ONR.

– We wrześniu “honorowy prezes” ONR Przemysław Holocher musiał zrezygnować z zarządu Ruchu Narodowego po tym, jak Wikileaks opublikował jego brunatną korespondencję.

– Inny lider ONR, Marian Kowalski, publicznie zastanawia się, czy nie wycofać się z działań w Ruchu Narodowym i ONR. Chodzi o konflikt ws. kandydowania do wyborów do Parlamentu Europejskiego w maju 2014 r.

– Śladem Elizy Michalik z Superstacji, niektórzy dziennikarze ogłosili bojkot Ruchu Narodowego.

– Jan Kobylański, głośny antysemita, prezes USOPAL, polonijnej organizacji w Ameryce Łacińskiej i ważny sponsor polskiej skrajnej prawicy, jest wrogo nastawiony do Roberta Winnickiego, lidera MW. Zarzucił mu i jego otoczeniu pijaństwo i chuligaństwo.

– Po roku starań, Ruch Narodowy wciąż nie może stać się partią.

 Musimy doprowadzić do tego, że dalej zmniejszać się będzie się liczba osób gotowych maszerować ze skrajną prawicą i zwiększyć mobilizacje antyfaszystowskie.

Większość ludzi wybierających się na tzw. Marsz Niepodległości nie uczestniczyłaby w nim, gdyby wiedziała, jacy ludzie go organizują i nim kierują. Dlatego jednym z ważnych celów demonstracji antyfaszystowskich 9 i 15 listopada było pokazywanie takim osobom, że Marsz Niepodległości jest tworem ugrupowań faszystowskich i skrajnie prawicowych na czele z ONR i MW. Organizacje te nie tylko nawiązują do haniebnej przeszłości, ale obecnie chcą stworzyć ruch na wzór Jobbiku na Węgrzech, który budował swoją siłę poprzez bojówki uliczne. (W tym roku lider Jobbiku, Gabor Vona, nawet przemawiał po Marszu na warszawskiej Agrykoli.)

Warte podkreślenia jest, że w demonstracjach “Razem przeciwko nacjonalizmowi” (09.11) i “Dość terroru Marszu Niepodległości” (15.11) uczestniczyli ludzie o różnych poglądach – byli związkowcy z OPZZ, anarchiści i lewica, zieloni i Wanda Nowicka. Dopiero co uwolniony z więzienia Piotr Ikonowicz przybył na drugą demonstrację z ludźmi Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Przede wszystkim jednak byli to warszawiacy i warszawianki – od wieku nastoletniego po emerytalny – z których duża część po raz pierwszy uczestniczyła w jakiejkolwiek demonstracji.

Te dwie demonstracje pokazały, że ruch antyfaszystowski w Polsce jest na dobrej drodze do budowania szerszego ruchu przeciwko zagrożeniu faszystowskiemu i nacjonalistycznemu.

Andrzej Żebrowski

Demonstracja “Razem przeciwko nacjonalizmowi”      (9 listopada)                         

Data demonstracji związana była z rocznicą Nocy Kryształowej – nocy pogromów na ludności żydowskiej w nazistowskiej Trzeciej Rzeszy w 1938 r. To wydarzenie, i jego dalsze reperkusje, jest historyczną lekcją tego, do czego prowadzi radykalny nacjonalizm dopuszczony do władzy. Rocznica Nocy Kryształowej jest dziś więc międzynarodowym dniem walki z faszyzmem i antysemityzmem. Nieprzypadkowo też punktem zgromadzenia manifestacji była Brama Główna Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 30-tych do antysemickich zajść dochodziło bowiem nie tylko w nazistowskich Niemczech. Właśnie na Uniwersytecie Warszawskim wprowadzono szereg formalnych posunięć przeciw mniejszości żydowskiej, jak getta ławkowe, numerus clausus i paragrafy aryjskie, a gangi skrajnej prawicy atakowały studentów żydowskich i przeciwników politycznych.

Demonstracja przeszła ulicami byłego Getta Warszawskiego. Protestujący szli szlakiem Janusza Korczaka, który w 1942 r. prowadził dzieci z sierocińca na Umschlagplatz, skąd naziści wysłali ich na śmierć w Treblince. Ich los stał się udziałem ponad 320 tys. osób pochodzenia żydowskiego.

W trakcie demonstracji wygłaszano przemówienia – przed bramą Uniwersytetu, na ulicach getta, przed Pawiakiem (hitlerowskim więzieniem) oraz przy samym Umschlagplatz, gdzie odczytano oświadczenie poparcia od greckich antyfaszystów i fragment wiersza Juliana Tuwima “Kwiaty polskie”.

Głównym przesłaniem demonstracji było: “Nigdy więcej”.

Demonstracja “Dość terroru Marszu Niepodległości” (15 listopada)

Demonstracja była reakcją na przemoc faszystów i nacjonalistów podczas Marszu Niepodległości. Była dwa razy większa niż ta sprzed sześciu dni. Nie powiodła się żałosna próba zakłócenia demonstracji fałszywym alarmem bombowym pod bramą Uniwersytetu Warszawskiego. Spowodowała ona tylko przyłączenie się do protestu kolejnych studentów i studentek. Demonstracja rozpoczęła się pod pobliskim pomnikiem Kopernika, dotarła do spalonej tęczy i skończyła się przed skłotem Przychodnia, gdzie zorganizowano świetny antyfaszystowski koncert.

Category: Gazeta - grudzień 2013

Comments are closed.