baner.pracdem.stary

Nowe rewolucyjne protesty w Egipcie

| 1 grudnia 2013

egipt.helwan.od.26.listopada.strajk.okupacyjny.hutnikow

Podczas gdy protesty wracają na ulice Kairu, Judith Orr rozmawia z egipskimi socjalistami i działaczami na temat rozwijającej się tam rewolucji i walki z represjami wojskowymi.

19 listopada tysiące ludzi w całym Egipcie wyszły na ulice w ludowym proteście przeciwko rządom wojskowych. W ten sposób uczczono drugą rocznicę zamordowania przez wojsko do 40 osób na ulicy Mohameda Mahmouda opodal kairskiego Placu Tahrir.

Hatem Tallima, członek Rewolucyjnych Socjalistów (RS), demonstrował w Kairze. „Miałem łzy w oczach” – mówi – „na demonstracji było tak wiele entuzjazmu. Ludzie odzyskują wiarę w siebie. To był bardzo ważny dzień”. Wojsko przejęło władzę w Egipcie 3 lipca, po tym jak masowe demonstracje obaliły wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego prezydenta Mohameda Mursiego.

Demonstranci szli pod znajomymi hasłami rewolucji, która obaliła dyktatora Hosni Mubaraka w 2011 r. Hatem wyjaśnia, że największe demonstracje miały miejsce w stołecznym Kairze, jednak ludzie wyszli na ulice również w Port Said, Aleksandrii i innych dużych miastach.

Od stycznia 2011 r. bywały już w Egipcie większe protesty. Jednak dla tych, którzy trwają w zdecydowanej opozycji wobec kontrrewolucji, ostatnie demonstracje były ważnym przełomem. „Byłem dumny z mojej partii” – mówi Hatem. „W ostatnich miesiącach nasz głos był słabo słyszalny, lecz to oznaczało, że mieliśmy trochę więcej przestrzeni do zorganizowania się. Te protesty związane są z niewielkim wzrostem pracowniczych strajków. Nastroje się zmieniają.”

Demonstracje zorganizował Front Rewolucyjny (FR). Hatem wyjaśnie genezę jego powstania. „Stworzyliśmy FR, by przeciwdziałać głębokim podziałom, które pojawiły się po upadku Mursiego. Z jednej strony byli ci, którzy całkowicie popierali wojsko i ataki na Bractwo; z drugiej zaś byli zwolennicy Bractwa. FR to sposób na połączenie wszystkich tych, którzy stoją w opozycji do wojska lecz nie chcą powrotu Mursiego. Oprócz RS skupia on Ruch 6 Kwietnia i wielu niezależnych lewicowców, takich jak pisarz Adhaf Soueif.”

Mianowany przez wojsko rząd cieszy się dużym poparciem. Szef armii Abdel-Fattah El-Sisi otwarcie mówi o kandydowaniu w zaplanowanych na przyszły rok wyborach prezydenckich. Bractwo Muzułmańskie, represjonowane za czasów dyktatora Hosni Mubaraka, znów stoi w obliczu delegalizacji i prześladowań. Od lipca wojsko zabiło ponad 1000 protestujących na ulicach członków Bractwa.

Hatem twierdzi że jest to część szerszych represji przeciwko rewolucji. „W ciągu ostatnich czterech miesięcy znikło wiele ugrupowań rewolucyjnych. W tym czasie na ulice wychodziło jedynie Bractwo Muzułmańskie, a liczba strajków pracowniczych spadła. Media prowojskowe – czyli wszystkie media – często atakowały RS jako “zdrajców”“.

Spodziewane jest przyjęcie nowego prawa, które zdelegalizuje protesty [to prawo już weszło w życie – przyp. tłum.]. Zawarte w nim zezwolenie policji na wejście na teren uniwersytetów w wzbudziło gniew studentów. „Niech tylko spróbują wejść” – mówi Omar Saher, student uniwersytetu kairskiego i członek FR – „Wejdą po naszych trupach”.

Wydarzenia w Egipcie pokazują, że rewolucjoniści nie mogą stworzyć innego społeczeństwa drogą przejęcia istniejącego państwa, bowiem ostatecznych celem tego państwa jest podtrzymywanie panowania klasy rządzącej. Kiedy Bractwo przejęło władzę, wykorzystało ten sam aparat państwowy, który wcześniej je prze- śladował, do represjonowania swoich przeciwników. Teraz Bractwo padło ofiarą tego samego państwa, które otwarcie utwierdziło swoją kontrolę.

Starzy sojusznicy Mubaraka z Zachodu pragnęli współpracować z Mursim i neoliberalnym kierownictwem Bractwa. Zachodnie relacje na temat obalenia Mursiego przedstawiały je jako zwykły przewrót wojskowy. Jednak ostatnio USA zmodyfikowały swe stanowisko, by zapewnić sobie możliwość współpracy z nowym reżimem. Amerykański sekretarz stanu John Kerry powiedział, że wojsko „przywracało demokrację”. W listopadzie stwierdził on, że Bractwo „skradło” rewolucję „tym dzieciakom z Placu Tahrir”.

Ważne jest zrozumienie sprzeczności , które stworzyły obecny reżim. 30 czerwca 17 milionów demonstrantów w całym Egipcie, wezwanych przez nową koalicję zwaną „Bunt”, zażądało odejścia Mursiego. Gdy tak się stało, wojsko bardzo szybko przystąpiło do formowania nowego rządu. Teraz jest już jasne, że siły wewnątrz państwa na długo przed upadkiem Mursiego rozpoczęły proces przechwytywania ruchu masowego, by umożliwić przejęcie władzy. Okazało się, że resztki dawnego reżimu, „feloul”, zmobilizowały się, chcąc zaprząc powszechne niezadowolenie z rządów Mursiego, by odzyskać kontrolę. W rezultacie kilku ministrów Mubaraka, którzy znaleźli się w nowym rządzie, jak również cały aparat egipskiego państwa pozostały nietknięte.

Jak dotąd wojskowym udało się odciągnąć ogromną energię mas od kontynuowania buntu, który mógłby pójść dalej niż obalenie Mursiego. Jak głosi oświadczenie RS, „najważniejszym celem wojska jest możliwie jak najszybszy powrót do domów milionów ludzi, którzy wypełnili ulice i przejęli nad nimi kontrolę, oraz ograniczenie celów ruchu do obalenia i pozbycia się głowy reżimu.” „Ludzie wyszli na ulice przeciwko Mursiemu z powodu jego prawicowej polityki i dlatego, że nie zapewnił on żadnych korzyści klasie pracującej i ubogim” – mówi Hatem.

Poziom rozgoryczenia sprawił, że niewielu protestowało przeciw postępującym represjom przeciwko zwolennikom Bractwa. Liberałowie, a nawet niektórzy na lewicy, poparli armię i jej ataki. Liberalny sojusz pod nazwą Narodowy Front Ocalenia oświadczył po jednym z ataków na protest Bractwa: „Dziś Egipt wysoko uniósł swą głowę. (…) Narodowy Front Ocalenia pozdrawia policję i siły zbrojne.”

Dyktatorzy z Zatoki Perskiej uznali, że nowy reżim przyniósł umocnienie starego porządku i zaoferowali wsparcie finansowe. Sameh Naguib z RS wskazuje na to, że liberalne wsparcie dla wojska zostało rozszerzone nawet na dyktatorów, którzy wsparli armię. „Przywódca Egipskiego Nurtu Ludowego Hamdin Sabbahi wychwalał rolę, jaką odegrał król Arabii Saudyjskiej” – mówi Sameh. „Potwierdził on swe poparcie dla działań reżimu przeciwko protestującym. Król zaś, ten arcywróg Egispskiej Rewolucji, stał się bohaterem”.

Przywódcy Buntu również współpracują obecnie z armią. Jeden z jego założycieli Mohamed Abdel-Aziz tak bronił swej akceptacji dla aresztowań cywilów, dokonywanych przez armię: „Po długich rozmowach udało nam się zrównoważyć z jednej strony rewolucyjne żądanie zakończenia procesów wojskowych cywilów, a z drugiej wolę ludu pokonania terroryzmu, który za swój cel obiera siły zbrojne”.

Wojskowa strategia z jednej strony powstrzymywania, a z drugiej oswajania rewolucji doprowadziła do mianowania ministrem pracy niezależnego przywódcy związkowego Kamala Abu Aita. Armia dostrzega decydującą rolę, jaką w rewolucji odgrywa zorganizowana klasa pracownicza i próbuje ją obezwładnić. Abu Aita jest posłuszny temu celowi i wzywa do zakończenia strajków, by umożliwić „narodową odbudowę”. Hatem twierdzi, że przy niskich płacach i wciąż rosnących kosztach utrzymania warunki życia robotników i najuboższych stały się bardzo ciężkie. „Powszechne jest oczekiwanie, że armia temu zaradzi” – mówi. „Atmosfera jest bardzo napięta i ludzie zaczynają się niecierpliwić”.

Sytuacja w Crystal Asfour, największym producencie szklanych kryształów na świecie, dobrze ilustruje ostatnie zmagania egipskich pracowników. Załoga zakładów strajkowała przez dwa tygodnie wysuwając żądania płacowe oraz objęcia stałymi umowami 11 tys. spośród 18 tys. pracowników na umowach czasowych. „Pracownikom sektora publicznego obiecano minimalne wynagrodzenie w styczniu” – mówi Hatem. „Wielu innych pracowników zadaje sobie pytanie: a dlaczego nie nam?” Jednak Hatem uważa, że ze względu na zły stan gospodarki rząd nie będzie w stanie zrealizować tej obietnicy.

Rząd zaproponował również wyznaczenie górnej granicy maksymalnego wynagrodzenia dla najbogatszych. Jednak Hatem twierdzi, że przewidziano tak wiele wyjątków od tej zasady, że „w całym Egipcie nowe przepisy obejmą zaledwie 30 osób”.

Wojsko wygrało najnowszą rundę zmagań i z sukcesem wykreowało się na prawdziwą twarz rewolucji, działającą na rzecz interesów mas egipskich. Jednak walka jeszcze się nie skończyła. „Proces rewolucyjny jest bardzo złożony” – mówi Hatem. „Będą zwycięstwa, ale również i wiele porażek. Jednak każde zmaganie jest dla ludzi lekcją na przyszłość”.

 Tłumaczył Jacek Szymański

Category: Gazeta - grudzień 2013

Comments are closed.