baner.pracdem.stary

Aborcja – kolejny skandaliczny atak na kobiety

| 1 stycznia 2014
Bratkowska i Żalek Polsat

16.12.13 Katarzyna Bratkowska obala argumenty posła Żalka.

Telewizyjna wypowiedź Katarzyny Bratkowskiej o jej planie usunięcia ciąży w Wigilię wywołała burzę w mediach. Atakowano ją oczywiście ze strony prawicowej i kościelnej, ale również liberalne dziennikarki i ludzie po lewej stronie polityki ostro skrytykowali jej wypowiedź.

Solidaryzujemy się w pełni z Bratkowską. Bardzo dobrze, że tabu dokonania aborcji na życzenie kobiety zostało publicznie przełamane. Mniej ważne jest, czy chodziło o „ciążę polityczną” czy rzeczywistą. Kontekst, w którym Bratkowska się wypowiedziała, to debata z „gowinistą” posłem Żalkiem o proponowanych przez komisję kodyfikacyjną prawa karnego zmianach kodeksu karnego. Są to skandaliczne propozycje, przeciw którym ostre reakcje są jak najbardziej wskazane. Przeciw posłowi Żalkowi również.

Ledwie parę miesięcy temu udało się odeprzeć atak na ostatnie resztki praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce, kiedy Sejm odrzucił projekt ustawy ograniczającej legalność przerywania ciąży w przypadku poważnego uszkodzenia płodu. Teraz antyaborcjoniści próbują „tylnymi drzwiami” wprowadzić podobne, a nawet jeszcze dalej idące zmiany. To oburzająca prowokacja ze strony 17 panów i jednej pani wyrażająca pogardę i nienawiść wobec kobiet.

Komisja chce wprowadzić nowy język dotyczący przerywania ciąży. Nie ma być już mowy o płodzie czy zarodku – tylko o dziecku poczętym. Prof. Andrzej Zoll, reprezentujący komisję, potwierdza, że również zarodek z in vitro ma być objęty tą definicją. Czyli zniszczenie takich zarodków będzie karalne.

Komisja proponuje wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla kobiety za „spowodowanie śmierci dziecka poczętego zdolnego do samodzielnego życia” na równym poziomie, jak za zabójstwo. Jasnego określenia, kiedy płód jest zdolny do samodzielnego życia nie ma, ale przypuszczalnie kobieta, która poroni np. w 22 tygodniu ciąży, może być oskarżona o zabójstwo. Po każdym takim poronieniu logicznie powinno nastąpić dochodzenie, śledztwo, czy kobieta mogła spowodować poronienie swoimi postępowaniami, czy należy przedstawić jej zarzuty. Terroryzowanie ciężarnych kobiet to nie za mocne określenie takiej praktyki.

W przypadku lekarza odpowiedzialność karna ma obowiązywać również za uszkodzenie ciała „dziecka poczętego” – np. w wyniku próby leczenia odkrytych wad i chorób, które dzisiaj można leczyć w fazie prenatalnej. Wiadomo, że każda terapia niesie ze sobą ryzyko, więc lekarz naturalnie będzie się obawiać podejmowania takich zabiegów. Już wiemy, że lekarze odmawiają kobietom przeprowadzenia badań prenatalnych, a nawet leczenia poważnych chorób podczas ciąży, jeśli płód może zostać przez to uszkodzony. Taka praktyka już miała swoje ofiary – kobiety ciężarne i poważnie chore, które umarły, ponieważ nie podjęto leczenia w obawie przed uszkodzeniem płodu.

Poza tym komisja proponuje, by zamiast „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu” miała być wymagana „pewność” takiego upośledzenia, by móc legalnie przerwać ciążę.

Wszystkie te propozycje wydają się absurdalne, kiedy wiemy, że Polska ma jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych w Europie, i że dokonuje się tylko kilkuset aborcji rocznie w ramach tej ustawy. Zaostrzenie jej jeszcze bardziej to atak na tę małą liczbę kobiet, którym pozwolono przerywać ciążę legalnie, które znajdują się w najtrudniejszych sytuacjach życiowych.

Wiadomo, że ta liczba to tylko mała część dokonywanych aborcji w Polsce – bo dużo więcej kobiet jest skazanych na różnego rodzaju podziemie aborcyjne lub wyjazdy za granicę. Najlepsze i najbardziej bezpieczne rozwiązania są dostępne dla kobiet, które mają pieniądze i kontakty – dla innych sytuacja może być bardziej rozpaczliwa.

Liczba zabiegów dokonywanych „w podziemiu” może sięgać nawet 150 tys. rocznie. Z badania CBOS wynika, że aborcji poddało się od 4,1 do 5,8 mln mieszkanek Polski.

Katarzyna Bratkowska reprezentuje więc bardzo wiele kobiet, kiedy przełamuje tabu i hipokryzję mówiąc publicznie o swoim przerwaniu ciąży.

Walka o prawo do aborcji trwa w Polsce od ponad 20 lat. Niestety, często jest ona walką defensywną, by odeprzeć próby zaostrzenia ustawy. Ale chodzi oczywiście o dużo więcej niż zachowanie obecnego „kompromisu” aborcyjnego, który w praktyce równa się z zakazem.

Chodzi nam o to, by kobiety miały prawo decydować o swoim ciele, macierzyństwie i życiu.

Widać jednak, że taka wizja stanowi zagrożenie dla różnego rodzaju władzy – czy to kościelnej czy politycznej. Prawa aborcyjne mogą być odebrane. Ruchy wsteczne ze strony rządzących widzimy szczególnie w czasach kryzysowych, kiedy rola kobiety jako kury domowej pasuje do sytuacji ekonomicznej. Tak więc w Hiszpanii prawicowy rząd zaostrzył prawo aborcyjne tak, że jest równie restrykcyjne, jak w Polsce. W Norwegii prawicowy rząd chce dać lekarzom rodzinnym prawo do odmówienia skierowania kobiet do szpitala na legalny zabieg aborcyjny.

Ale sprawy nie zawsze idą w niedobrym kierunku. Przykład Irlandii pokazuje, że protesty społeczne mogą przeforsować poprawę sytuacji kobiet – w lipcu przegłosowano w parlamencie ustawę pozwalającą na aborcję w przypadku zagrożenia życia kobiety, również kiedy zagrożenie to stanowi zamiar samobójstwa.

Trudno powiedzieć, jaki wpływ sprawa Katarzyny Bratkowskiej będzie miała na dalszą debatę aborcyjną w Polsce. Prędzej czy później dojdzie do podobnej sytuacji jak w Irlandii, gdy arogancja i antykobiecość prawicowych polityków i hierarchów kościelnych przepełnią czarę goryczy i wybuchną protesty. Autorytet kościoła już jest osłabiony. Mówi się otwarcie o skandalach pedofilskich w tej instytucji i większość ludzi sprzeciwia się ingerencji hierarchów w politykę. Poglądy w sprawie aborcji też mogą się zmienić.

Niezależnie od tego za przełamanie tabu i odwagę Bratkowska zasługuje na szacunek.

Ellisiv Rognlien

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2014

Comments are closed.