baner.pracdem.stary

Ruch Sprawiedliwości Społecznej i wyzwania dla lewicy

| 1 stycznia 2014
17.12.13 Lublin. Pikieta w obronie Leszka Rudzińskiego, przewodniczącego Organizacji Związkowej przy PKS „Wschód”

17.12.13 Lublin. Pikieta w obronie Leszka Rudzińskiego, przewodniczącego Organizacji Związkowej przy PKS „Wschód”

Piotr Ikonowicz, lewicowy polityk znany ostatnio szczególnie z działalności na rzecz praw lokatorów, zapowiedział utworzenie nowej partii: Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. To inicjatywa ze wszech miar godna uwagi i wsparcia. Brak rzeczywistej lewicy na polskiej scenie politycznej jest jednym z jej najbardziej uderzających cech od początku transformacji w 1989 r.

Przyczyny tego stanu rzeczy nie są trudne do odnalezienia: kompromitacja pojęcia i symboliki socjalizmu w PRL (choć system ten nie miał z socjalizmem nic wspólnego), siła organizacyjna i finansowa oficjalnej socjaldemokracji (SdRP, SLD) wywodzącej się z liberalnej frakcji PZPR, powszechny polityczny zwrot w prawo na świecie na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, a przede wszystkim brak masowych walk społecznych, szczególnie pracowniczych – które cechowały zarówno czasy zaborów, dwudziestolecie międzywojenne, jak i okres PRL – mogących stanowić nowe odniesienie pozwalające na „ustawienie” sceny politycznej na nowo i przełamujące wymienione bariery.

Mimo istniejącego nieprzerwanie od 1990 r. masowego bezrobocia, ogromnych dysproporcji społecznych, wyzysku i dyskryminacji w wielu wymiarach, nie przełożyło się to – jak dotychczas! – na powstanie partii politycznej będącej głosem tychże wyzyskiwanych i dyskryminowanych. Oczywiście, pojawiło się szereg ruchów społecznych  mających w istocie lewicowy charakter i osiągających pewne sukcesy w opieraniu się możnym i rządzącym (m. in. ruchy kobiece, lokatorskie, na rzecz praw osób homo- seksualnych, w pewnym okresie także ruch antywojenny i alterglobalistyczny).

Związki zawodowe i walki pracownicze, wbrew zapowiedziom niektórych, także nie przestały istnieć. To wszystko nie przełożyło się jednak na zaistnienie w „oficjalnej” polityce lewicowej formacji. Nie tylko lewica rewolucyjna, jak Pracownicza Demokracja, ale także bardziej umiarkowane ugrupowania (np., PPS, Zieloni, Polska Partia Pracy) pozostały na marginesie.

Sam Ikonowicz brał udział w kilku projektach nowych organizacji lewicowych, które zakończyły się niepowodzeniem. Niestety, choć bardzo nam się to nie podoba, w powszechnej świadomości lewica kojarzy się albo z Leszkiem Millerem – dawnym aparatczykiem odpowiedzialnym za polski udział w wojnie irackiej i afgańskiej oraz ulokowanie w Polsce więzień CIA – albo z milionerem i liberałem gospodarczym Januszem Palikotem.

W tej sytuacji pozujący na „wrażliwego społecznie” Jarosław Kaczyński – wyrażający w istocie lęki i uprzedzenia niższej klasy średniej poszukującej utopii sprawiedliwej „nowej fali kapitalizmu” – może, przynajmniej w pewnym stopniu, przejmować elektorat składający się z uboższej części społeczeństwa.

 

Szansa na zmianę

Czy jest szansa na przełamanie sytuacji, w której niezamożna i poniżana większość nie ma swojego głosu politycznego? Czy nowa inicjatywa Piotra Ikonowicza ma szanse powodzenia? Wydaje się, że możemy mieć pewne powody do optymizmu.

Niedawne uwięzienie Piotra pozwoliło mu zaistnieć na nowo w  publicznej świadomości, jak i nagłośnić problem eksmisji na bruk – czubek góry lodowej tragedii i skandalicznych przekrętów w mieszkalnictwie. Przede wszystkim jednak w ubiegłym roku byliśmy świadkami największych od lat protestów pracowniczych.

Choć hasło ogólnopolskiego strajku generalnego – po nieśmiałym strajku generalnym na Śląsku – okazało się tylko propagandowym sloganem rzuconym przez liderów związkowych, to dwustutysięczna demonstracja trzech głównych central we wrześniu 2013 r. była wydarzeniem bezprecedensowym ostatnich 25 lat, zarówno pod względem liczby związkowców na ulicach, jak i ich jedności.  Listopadowa demonstracja nauczycieli ze Związku Nauczycielstwa Polskiego – największa demonstracja branżowa od lat – którzy byli w stanie skłonić rząd do istotnych ustępstw, potwierdzała, że nastroje w miejscach pracy zmieniają się, a gotowość do bardziej otwartych protestów ulicznych jest większa niż wcześniej.

Do tego dochodzi, i wiąże się z tym, narastające niezadowolenie z rządu Tuska, często idące w parze z niezadowoleniem z całej „klasy politycznej” w Polsce. W istocie, właśnie masowe protesty pracownicze stanowiły zupełnie inną opozycyjność wobec rządu, niż ta oferowana przez partie sejmowe i bardziej niż cokolwiek pokazywały zupełną nieadekwatność istniejącej sceny politycznej wobec rzeczywistych problemów społecznych.

Filary lewicowych wartości

Wszelkie lewicowe inicjatywy polityczne, aby mieć szansę na powodzenie, muszą wyrażać tę złość i nadzieje niezadowolonych – zarówno w miejscach pracy, jak i poza nimi. Ruch Sprawiedliwości Społecznej, aby faktycznie stał sie ruchem godnym własnej nazwy, powinien odpowiadać na te wyzwania stając się osią szerszej rekonstrukcji środowisk mieszczących się na lewo od Millera i Palikota.

Nie może być to po prostu kolejna „partia Piotra Ikonowicza”. Istnieje grono organizacji, jak i osób niezrzeszonych działających w rozmaitych ruchach społecznych, które mogłyby zostać przyciągnięte do szerszej, wielonurtowej formacji opartej na wspólnych wartościach sprzeciwu wobec wyzysku i dyskryminacji oraz dążenia do prawdziwej demokracji i sprawiedliwości społecznej.

 

Ze swojej strony proponujemy dziesięć podstawowych filarów, na których taka formacja powinna się oprzeć, swoisty dekalog lewicowych wartości w Polsce roku 2014 r.:

 

* Bezpieczeństwo socjalne.

* Silne związki zawodowe, rozszerzanie praw pracowniczych, sprzeciw wobec zwolnień, skracanie czasu pracy – bycie głosem politycznym świata pracy.

* Zahamowanie prywatyzacji i reprywatyzacji. Walka z bezrobociem poprzez inwestycje publiczne w cele społeczne.

* Publiczne budownictwo mieszkaniowe. Zakaz eksmisji na bruk.

* Publiczna, bezpłatna, nielimitowana edukacja i ochrona zdrowia.

* Sprzeciw wobec bogactwa oligarchów i rozwarstwienia społecznego. Opodatkowanie bogatych.

* Zwalczanie podziałów wśród pracowników i ludzi ubogich – dyskryminacji ze względu na płeć, kolor skóry, pochodzenie, wyznanie i orientację seksualną.

* Wspieranie zrównoważonego rozwoju chroniącego środowisko przyrodnicze.

* Zwalczanie militaryzmu. Brak zgody na udział w wojnach napastniczych i marnotrawstwo wydatków na zbrojenia.

* Solidarność międzynarodowa w walce przeciw wyzyskowi i dyskryminacji.

 

W dzisiejszej Polsce osoby podzielające te wartości dużo więcej łączy niż dzieli. Jeśli mamy jakąkolwiek szansę na zbudowanie na tych fundamentach nowej siły politycznej, to jej nie zaprzepaśćmy. W zatęchłęj scenie politycznej byłby to upragniony powiew świeżości dla pozbawionej głosu większości.

Filip Ilkowski

 Na zdjęciu: 17.12.13 Lublin. Pikieta w obronie Leszka Rudzińskiego, przewodniczącego Organizacji Związkowej przy PKS „Wschód”

Category: Gazeta - styczeń 2014

Comments are closed.