baner.pracdem.stary

Idea Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego

| 1 stycznia 2014
logo europejskiej inicjatywy.bezwarunkowego dochodu podstawowego

Czy warto popierać?

 

Idea Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego (BDP) jest w ostatnim czasie jedną z popularniejszych, by nie powiedzieć modnych, idei w wielu środowiskach lewicowych.

Teksty o tym pomyśle ukazały się już na łamach Nowego Obywatela, Lewicy.pl, Praktyki Teoretycznej czy Krytyki Politycznej. Mniej lub bardziej entuzjastycznymi orędownikami wprowadzenia tego rozwiązania, także w Polsce, są środowiska związane z partią Zieloni, Domem Wszystkich Polska Ryszarda Kalisza, czy powstającym w ostatnich tygodniach Ruchem Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

Warto się zatem przyjrzeć podstawowym założeniom, jak i konsekwencjom wprowadzenia tego pomysłu. Należy zaznaczyć, że BDP jest rozwiązaniem, które jest dopiero opracowywane, dlatego wiele jego założeń znajduje się w fazie propozycji i wymaga dalszej dyskusji. Krytyka tego pomysłu przedstawiona w tym tekście nie ma charakteru definitywnego; autor bardzo chętnie “odszczeka” swoje może nazbyt krytykanckie nastawienie, jeśli prace nad BDP przybiorą nieco inną formę.

Bezwarunkowy Dochód Podstawowy to model finansów publicznych zakładający, że każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo kwotę pieniędzy. Wiele osób w powyżej scharakteryzowanym rozwiązaniu widzi model rewolucjonizujący zasady funkcjonowania finansów publicznych w tym sensie, że otrzymywanie uposażenia na minimalnym poziomie nie jest warunkowane wykonywaniem jakiejkolwiek pracy zarobkowej.

Do rewolucyjnego charakteru BDP mam dalece sceptyczne nastawienie. Według mnie rewolucyjnym można nazwać takie rozwiązanie, które po pierwsze prowadzi do uspołecznienia środków produkcji, po drugie natomiast znosi najemny charakter pracy. Trudno się doszukiwać tych elementów w idei BDP, dlatego ma ona jedynie charakter reformy zasad redystrybucji dóbr w społeczeństwie.

Uwaga ta, mająca na pozór niewielkie znaczenie, jest jednak istotna dla języka opisu BDP. Jeśli kapitalistyczne zasady wytwarzania nie zostają zniesione i zanegowane, to myśląc o BDP musimy przyglądać się sposobom jego funkcjonowania właśnie w zastanej, neoliberalnej rzeczywistości.

Fundamentalnym zatem pytaniem, pojawiającym się za każdym razem w społeczeństwie zdominowanym przez kapitalistyczny system produkcji, gdy mowa o wydatkach socjalnych jest: “Skąd wziąć na to pieniądze?”
Autorzy oraz zwolennicy idei BDP podają zasadniczo trzy źródła finansowania tego świadczenia. Przyjrzyjmy się im zatem po kolei.

1. Podatek od spekulacyjnych transakcji walutowych (podatek Tobina). Finansowanie BDP z funduszy płynących z podatku Tobina budzi zrozumiały entuzjazm każdego człowieka lewicy. Tym bardziej, że w ten sposób pozyskane środki mogłyby służyć właśnie wyrównywaniu nierówności społecznych. W niedalekiej przyszłości takie kraje jak Niemcy, Francja, Belgia, Austria, Słowenia, Portugalia, Grecja, Słowacja, Hiszpania i Estonia zamierzają wprowadzić pewien wariant podatku od spekulacyjnych transakcji walutowych. Według szacunków Komisji Europejskiej wpływy z tytułu wprowadzenia podatku Tobina mają wynieść 30-35 mld. euro rocznie. Warto nadmienić, że wśród krajów, które przystąpiły do wstępnych prac nad podatkiem Tobina, nie ma Polski.

 

2. Opodatkowanie obrotu dobrami luksusowymi oraz obciążającymi środowisko. Drugie z wymienianych źródeł pozyskania środków na finansowanie BDP również zdaje się nie budzić żadnych zastrzeżeń. Dodatkowe opodatkowanie obrotu dobrami luksusowymi, które generalnie służą jedynie mniej lub bardziej wyrafinowanej konsumpcji i nie przyczyniają się w żaden sposób do wzrostu wydatków produkcyjnych, jest jak najbardziej uzasadnione właściwie rozumianą solidarnością społeczną.

 3. Uproszczenie systemu świadczeń społecznych. Trzecie ze źródeł finansowania BDP budzi jednak daleko idącą czujność oraz liczne zastrzeżenia. Co bowiem należy rozumieć pod mglistą formułą “uproszczenia systemu świadczeń społecznych”? Czy owe uproszczenie jest równoważne z likwidacją części z nich? Jeśli tak, to których? Emerytur, rent, dodatków dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, świadczenia macierzyńskiego, likwidacji zasiłków z tytułu wypadków przy pracy etc.?

Jest to pytanie nad wyraz istotne, ponieważ od dwóch dziesięcioleci z okładem państwo polskie realizuje w zakresie zabezpieczeń socjalnych plan absolutnego minimum. Bezpłatna opieka zdrowotna to mrzonka i mit, program budownictwa socjalnego i komunalnego właściwie nie istnieje, na naszych oczach jest dobijany program dożywiania dzieci w szkołach oraz bezpłatne szkolnictwo wyższe, o systemie emerytalnym, by nie uderzać w zbyt minorowe nastroje, nawet nie wspomnę. Czy proponowane przez Dom Wszystkich Polska gwarantowane świadczenie na poziomie 1500 zł. wypełni lukę po demontażu resztki systemu zabezpieczeń społecznych, który to demontaż, wszystko na to wskazuje, będzie wiązał się z wprowadzeniem BDP?

Jaki zatem cel przyświeca tym wszystkim, którzy postulują wprowadzenie BDP kosztem podstawowych świadczeń gwarantujących bezpieczeństwo socjalne? Być może odpowiedzią jest fragment artykułu Toma Streithorsta, który dociekliwy czytelnik bez problemu znajdzie na stronie internetowej Domu Wszystkich Polska: “Moja wiara w taki obrót sprawy nie bierze się z przekonania, że zapewnienie obywatelom dochodu gwarantowanego jest moralnie słuszne, sprawiedliwe i możliwe do sfinansowania. Wynika raczej z tego, że dochód podstawowy to jasne i proste remedium na największą zmorę, jaka trapi współczesne kraje kapitalistyczne: braku popytu.”

Idei Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego nie sposób właściwie zrozumieć bez odwoływania się do świata pracy. Kontekst ten pojawia się także u entuzjastów tego pomysłu. Istotne jest jednak to, czy świat pracy przedstawiony w ich argumentacji jest światem rzeczywistym, czy bytuje jako życzeniowy abstrakt w ich głowach. Jako przykład tego rodzaju odrealnionego pojmowania pracy jako źródła wartości mogą posłużyć teksty Daniela Cohn-Bendita i Guya Standinga.

U niemieckiego eurodeputowanego z frakcji Zielonych ekonomicznym uzasadnieniem ustanowienia BDP jest cudaczna wizja gospodarki jako “społeczeństwa pyłków”( Cohn-Bendit, Co Robić, Wydawnictwo KP, W-wa 2010). Wg Cohn-Bendita współczesna gospodarka globalna funkcjonuje dzięki rzutkim i twórczym jednostkom, (nie jest to żaden elitaryzm – takimi jednostkami jesteśmy my wszyscy) które będąc ze sobą w permanentnym kontakcie i wchodząc w różnorodne i złożone relacje, zapładniają się pomysłami i rozwiązaniami tworząc tym samym nową jakość wytwarzanej wartości. Dalsza argumentacja Cohna-Bendita jest już prosta; skoro wszyscy, w każdym momencie tworzymy wartość dodaną, to wszyscy jesteśmy pracownikami, kreatorami bogactwa, wszystkim zatem należy się dochód gwarantowany, ponieważ przez wszystkich w równym stopniu został wypracowany.

Tymczasem dla socjalistów oddolnych ludziom należy się dochód gwarantowany nie dlatego, że np. bezrobotni tworzą wartość dodatkową – bo tak nie jest – lecz dlatego, że bezrobocie jest  winą klasy rządzącej, a nie ludzi bez pracy. Przynajmniej niektórzy zwolennicy BDP faktycznie zwalniają natomiast rządzących od wszelkiej odpowiedzialności np. za walkę z bezrobociem – wszyscy mamy przecież być „produktywni”, a BDP stanowić ma nowy rodzaj płacy.

Na podobną argumentację do tej stosowanej przez Cohn-Bendita możemy łatwo natrafić u guru “nowej lewicy” i jednocześnie propagatora BDP Guya Standinga. Standing, argumentując za BDP w nieco bardziej subtelny sposób niż Cohn-Bendit, wylicza liczne usterki i niedomagania globalnego systemu zatrudnienia. Gdy przechodzi jednak do formułowania wniosków tworzy wrażenie, jakoby opisany przez niego proces degradacji klasy pracującej nie był przedmiotem krytyki i negacji, a jedynie beznamiętnego opisu z niewielkim dodatkiem uznania tego stanu za lepszy. Efektem takiego zabiegu może być jedynie “kastracja” prawdziwie wyzwoleńczych ruchów, miejsce których zajmie nowa, sympatyczna “lewica” postulująca pseudoradykalne korekty kapitalizmu w rodzaju Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego.

Przedstawiona powyżej argumentacja Cohna-Bendita i G. Standinga za BDP ma jedną zasadniczą wadę: lekceważy to, co dla myślenia lewicowego powinno mieć charakter zasadniczy – klasowy charakter społeczeństwa kapitalistycznego opartego na wytwarzaniu wartości w miejscach pracy. Jest to tym bardziej trudne do zrozumienia, że, życzeniowe myślenie intelektualistów wzięło rozbrat z rzeczywistością w której klasa pracownicza ciągle stanowi ponad 1/3 ludności globu. Fakt ten może umknąć tylko z perspektywy brukselskiego deputowanego bądź londyńskiego profesora.

Pozostawiając jednak z boku teoretyczne rozważania nad pomysłami Standinga i Cohna – Bendita chciałbym w ostatnim zdaniu wrócić do realizacji idei BDP proponowanej przez Dom Wszystkich Polska. Warto bowiem pamiętać, że jeśli BDP w samym założeniu jest pomysłem cały czas wartym uwagi, to sposób jego finansowania oraz funkcjonowania w polskiej rzeczywistości społecznej przynajmniej w tej wersji ma być jedynie gwarantem bezpieczeństwa interesów kapitału.

Ryszard Kalisz, najbardziej rozpoznawalny entuzjasta wprowadzenia BDP nie kryje, że źródeł tego pomysłu należy szukać w dziele znanego “społecznika” Miltona Friedmana i jego “Negative Income Tax” – odwróconego podatku dochodowego gwarantującego stabilność popytu wewnętrznego, a więc będącego w rzeczywistości buforem ochronnym dla interesów biznesu.

Brzmi to zupełnie inaczej niż  rewolucyjna idea gwarancji środków do  życia dla każdego, o którą warto walczyć.

Kamil Łukaszek

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2014

Comments are closed.