baner.pracdem.stary

Tadeusz Boy-Żeleński i gender

| 1 stycznia 2014
Tadeusz Boy-Żeleński

Tadeusz Boy-Żeleński

Prawica i polscy biskupi zjednoczyli się przeciwko niebezpieczeństwu jakie niesie za sobą tzw. ideologia gender. Episkopat ostrzega w swoim liście pasterskim: Genderyzm promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i integralnym pojmowaniem natury człowieka,wcześniej przy tym wyjaśniając: Ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną.

Posłowie natomiast powołali nawet komisję parlamentarną: ”Stop ideologii gender”, która podobnie jak inna komisja  – „Stop ateizacji Polski” – będzie marnować pieniądze podatników.

Nagły atak na „gender” jest oczywiście reakcją obronną na afery pedofilskie i słabnący autorytet kościoła w Polsce. W całej tej histerii umyka istota całej sprawy. Prawicowcy przypisują gender całe zło świata. Nie chodzi im tylko o elitarne  akademickie ”gender studies”, które zresztą nazywają pseudonauką. „Gender”, podobnie jak „aborcja” na początku lat 90-tych, stał się ofiarą tej walki już na poziomie językowym.

Gender to po prostu płeć w znaczeniu pozabiologicznym. Jeśliby zapytać przeciętnego mieszkańca Polski  o jego definicję zwykle uzyska się odpowiedzi wszelkiej maści poza tą właściwą. Tak samo jak niegdyś kampania Kościoła i prawicy kryminalizująca aborcję i zrównująca ją z ”morderstwem” czy ”holokaustem”, „gender” staje się powoli synonimem zwyrodnialstwa i wszelkich zboczeń.

Największym zagrożeniem dla prawicy, jak i dla całej klasy rządzącej, jest wyzwolenie kobiet, prawo do decydowania o swoim ciele, dostęp do antykoncepcji i aborcji, a także  uznania praw mniejszości seksualnych. Wszystko to stanowi dla nich atak na „świętą instytucję rodziny”.

Zapomina się, lub nie chce pamiętać, że rodzina nie jest czymś ”naturalnym” ani „świętym”, ale jest instytucją społeczną i jak każda instytucja ma swoje historyczne korzenie. Powstała w czasie wykształcenia się klas społecznych i własności prywatnej. Najpowszechniejsza obecnie jej forma – tzw. rodzina nuklearna (mężczyzna, kobieta + dzieci, w odróżnieniu np. od wielopokoleniowych rodów) – jest dostosowana do potrzeb kapitalizmu.

Zarówno dla Kościoła, jak i prawicy, aborcja, homoseksualizm, transseksualizm czy rozwód są antytezami „normalności”. W dzisiejszej Polsce sprzeciwianie się tak rozumianemu „naturalnemu” porządkowi jest nadal dość rzadkie – choć i tu coraz częstsze.

W naszym kraju jako jeden z pierwszych taki stan rzeczy zakwestionował Tadeusz Boy-Żeleński. W szkole poznajemy Boya jako jednego z twórców Młodej Polski (i fantastycznego tłumacza literatury francuskiej), podczas gdy jego działalność publicystyczna z okresu dwudziestolecia międzywojennego jest praktycznie nieznana.

Żeleński, z wykształcenia pediatra, stanął w obronie wykluczonych kobiet, był ostrym przeciwnikiem karania za aborcję i obrońcą swobodnego prawa do rozwodów. Jego teksty czyta się niezwykle lekko, mimo iż od ich publikacji minęło ponad osiemdziesiąt lat. Na szczególną uwagę zasługują dwa cykle artykułów wydanych na początku lat trzydziestych: Nasi Okupanci i Piekło Kobiet.

Niestety problemy opisane przez Żeleńskiego są nadal aktualne. W jednym ze swoich artykułów zatytułowanym Największa zbrodnia prawa karnego świetnie demaskuje obłudę towarzyszącą karaniu za aborcję:

 Uczynić biedną dziewczynę matką, pozbawić ją pracy dlatego, że się spodziewa macierzyństwa, kopnąć ją z pogardą, zrzucić na nią cały ciężar błędu i jego skutków i zagrozić jej latami więzienia, jeżeli, oszalała rozpaczą, chce się od tego zbyt ciężkiego na jej siły brzemienia uwolnić – oto filozofia praw, które aż nadto znać, były przez mężczyzn pisane! Głosić wzniosłe teorie o „prawie płodu do życia”, znów grozić matce więzieniem w imię praw tego płodu, ale równocześnie nie troszczyć sie o to aby nosicielka tego płodu miała co do ust włożyć… I rzecz szczególna, ten sam płód, nad którym trzęsą sie ustawodawcy, póki jest w łonie matki, w godzinę po urodzeniu traci wszelkie prawa do opieki prawnej, może zginąć pod mostem z zimna, gdy matka – którą jej „święte” macierzyństwo czyni nieraz wyrzutkiem społeczeństwa – nie ma dachu nad głową.

 Cytat ten jest nawet bardziej aktualny w obecnym świetle prac komisji kodyfikacyjnej, która chce zaostrzyć obecną ”kompromisową” ustawę antyaborcyjną. W telewizji możemy zobaczyć posłankę PiS, która domaga się zamiany terminu „ciąża” na „stan błogosławiony”. Świetną odtrutką na taką bigoterię jest publicystyka Żeleńskiego. Jego światłe i odważne teksty z początku dwudziestego wieku krzepią, ale i zasmucają. Niewiele się bowiem zmieniło w sytuacji kobiet w Polsce, a kwestionowanie równości płci i szukanie niebezpieczeństwa w słowie „gender” jest jedynie dowodem regresu.

Na szczęście większość Polaków nie ulega presji sejmowej i klerykalnej mniejszości. Żarliwa walka episkopatu i prawicowych posłów z tzw. ideologią gender jedynie ich ośmiesza. Oby twórczość Żeleńskiego trafiła do jak największej liczby czytelników, a słowo gender odzyskało w pełni swoje znaczenie.

 

Publicystyka Tadeusza Boya Żeleńskiego dostępna w największych księgarniach:

Nasi Okupanci wydani przez Krytykę Polityczną (2008)

Piekło Kobiet wydane przez Jirafa Roja (2013)

 Maciej Bancarzewski

Category: Gazeta - styczeń 2014, Uncategorized

Comments are closed.