baner.pracdem.stary

Nelson Mandela 1918-2013 – Gigant walki z apartheidem

| 1 stycznia 2014
Mandela opuszcza więzienie.

Mandela opuszcza więzienie.

Nelson Mandela był gigantem walki przeciwko rasizmowi i najsłynniejszym więźniem świata. Był symbolem sprzeciwu wobec niesprawied  liwości i natchnieniem dla wielkiego ruchu oporu i solidarności. Jego życie oraz realia dzisiejszej Południowej Afryki prowokują do postawienia pytań o to, w jaki sposób możemy doprowadzić do rzeczywistej zmiany.

Odważny sprzeciw wobec ohydnego reżimu opartego na apartheidzie w latach 50-tych i 60-tych w Południowej Afryce, przyniósł Mandeli rozgłos i wiodącą pozycję w Afrykańskim Kongresie Narodowym (AKN). Tym samym stał się on celem brutalnych represji ze strony państwa. W 1964 r. Mandela został skazany na dożywotnie więzienie. Od tego czasu pozostawał zamknięty w więzieniach apartheidu aż do tego elektryzującego dnia, 11 lutego 1990 r., kiedy to na oczach milionów telewidzów wyszedł z zakładu karnego Victor-Verster w Paarl, niedaleko Kapsztadu.

Przez pierwsze 18 lat swego uwięzienia Mandela był skazany na ciężkie roboty w kamieniołomach. Raz na 6 miesięcy pozwalano mu na napisanie i otrzymanie jednego listu. Raz w roku mógł skorzystać z widzenia – przez 30 minut.

Rodzina Mandeli również wiele wycierpiała. Jego żona Winnie nieustannie była przedmiotem licznych zakazów sądowych, które poważnie ograniczały jej miejsce zamieszkania i pracy. Nie mogła też rozmawiać z więcej niż jedną osobą. W końcu została zamknięta w areszcie domowym. Winnie nieustannie musiała zmagać się z brutalnością policji i jej taktyką zastraszania.

Nelson Mandela stał się głównym symbolem walki z apartheidem. Na całym świecie hasło: „Uwolnić Nelsona Mandelę” stało się żądaniem kampanii, w które zaangażowały się miliony. Ludzie, którzy zazwyczaj mieli słabe pojęcie o polityce międzynarodowej, zajmowali bardzo zdecydowane stanowisko w sprawie apartheidu. Rozumieli że czarni stanowią ogromną większość mieszkańców RPA, i że apartheid jest systemem dyskryminacji rasowej, pozbawiającym czarnych wszystkich praw, w tym prawa głosu w wyborach. Mandela walczył z tym systemem i za tę walkę został uwięziony. Dlatego właśnie chcieliśmy dla niego wolności.

Nie wszyscy widzieli sprawy w ten sposób. Członkowie Federacji Konserwatywnych Studentów (młodzieżówka brytyjskiej Partii Konserwatywnej – przypis tłumacza) nosili odznaki z hasłem „Powiesić Nelsona Mandelę”. Margaret Thatcher zaś opisywała AKN jako „typową organizację terrorystyczną”. USA, które poprzez CIA prawdopodobnie dostarczyły informacji umożliwiających aresztowanie Mandeli, umieściły jego nazwisko na liście terrorystów. Tym samym aż do 2008 roku Mandela miał zakaz wjazdu do USA.

Ci władcy zapewniali swe poparcie dla wysoce intratnych rządów aparheidu. Cierpienia czarnej ludności nie miały najmniejszego wpływu na ich polityczne kalkulacje. Kiedy więc czytacie hołdy składane Mandeli przez różne gazety i „światowych przywódców” pamiętajcie, że ich poprzednicy pragnęli kiedyś, by Mandela został unicestwiony.

Życie Mandeli odzwierciedla koleje losu AKN. Urodził się on w 1918 roku, gdy władza białych, oparta na brytyjskim kolonializmie i holenderskim osadnictwie, coraz bardziej się umacniała. Nie-biali nie mogli już zasiadać w parlamencie, a możliwość posiadania ziemi przez czarnych była dopuszczona jedynie na 10% powierzchni kraju. AKN był słabą i dość konserwatywną organizacją lobbingową, żebrzącą o koncesje u kolonizatorów.

Mandela był jednym z nielicznych czarnych, którzy mieli szansę skorzystać z edukacji. W szkole poszło mu na tyle dobrze, że mógł dostać się na uniwersytet – choć oczywiście była to uczelnia znacznie gorsza od tych, do których uczęszczali biali. Tutaj Mandela stał się jednym z grona młodych ludzi, którzy choć w ograniczony sposób realnie wpływali na radykalizację AKN.

Wielu czarnych mieszkańców RPA walczyło z faszyzmem w czasie II Wojny Światowej – rzekomo w imię wolności. Nie byli więc zbyt szczęśliwi, gdy po skończonej walce wrócili do kraju, który przygotowywał się do wprowadzenia systemu apartheidu, opartego na znacznie ostrzejszej segregacji rasowej. Miał on zapewnić siłę roboczą dla kopalń i fabryk poprzez pozbawienie czarnych środków utrzymania z wyjątkiem pracy zarobkowej. Utworzono również etniczne „rezerwaty” („homelands”), mające zapewnić reprodukcję i utrzymanie czarnej siły roboczej bez obciążania kosztami wielkiego kapitału i państwa.

Istotą apartheidu był zysk. Jednak system stworzył również czarną klasę pracującą, która pewnego dnia, w dalekiej przyszłości, miała go zniszczyć.

Strajk górników w 1946 r. był ważnym doświadczeniem dla młodych ludzi, takich jak Mandela. Zapanował nowy nastrój i AKN musiał zrobić coś więcej niż słać kolejne petycje. W latach 50-tych Mandela wziął udział w całej serii masowych kampanii oporu, który wyniosły go do rangi głównych postaci AKN rozpoznawalnych w całym kraju.

Potem nadeszła masakra w Sharpeville z 1960 r. Policja otworzyła ogień do czarnych demonstrantów, zabijając 69 osób. W proteście czarna ludność wszczęła powstanie, na które państwo odpowiedziało aresztowaniem 18 000 osób i zakazem działalności AKN.

Mandela przyznał niechętnie, że droga pokojowej walki została zablokowana. Wziął na siebie zadanie zorganizowania akcji zbrojnych, które miały na celu zniszczenie urzędów państwowych i kluczowych instalacji przemysłowych. Wkrótce Mandela został aresztowany. Gdy odsiadywał pięcioletni wyrok za drobne przestępstwo został również oskarżony w trakcie znacznie większego procesu i skazany za sabotaż. O mały włos uniknął stryczka, jednak otrzymał wyrok dożywotniego więzienia.

Gdy Mandela przybył do więzienia na wyspie Robben, AKN w wielu rejonach RPA został praktycznie unicestwiony i musiał szukać schronienia w sąsiednich krajach. W ciągu lat 60-tych, gdy Mandela pracował w palącym żarze i oślepiającym blasku wapiennych kamie- niołomów, system apartheidu zapewniał ogro- mne zyski swym krajowym i zagranicznym mocodawcom. Żaden szef ani rząd nie przejmował się tym, że te pieniądze pochodziły z krwi i tortur. W samej Południowej Afryce trudno było dostrzec jakiekolwiek oznaki opozycji.

Potem przyszły lata 70-te. Czarni robotnicy, niezbędni dla sukcesu systemu apartheidu, zaczęli się organizować w nastawione bojowo związki zawodowe. Poczynając od roku 1973 rozpoczęli oni akcję strajkową – czasami zakończoną sukcesem, umacniając jednocześnie stabilną organizację związkową. Następnie w 1976 r. bohaterscy uczniowie z Soweto wszczęli bunt przeciwko systemowi edukacji apartheidu, który wydawał 17 razy więcej pieniędzy na nauczanie dziecka białego niż na nauczanie dziecka czarnego. Czarnych uczono jedynie podstaw matematyki, gdyż byli potrzebni jedynie do najgorszych prac. Strajki, bunt w Soweto oraz klęska południowoafrykańskiej armii w Angoli ogromnie wzmocniły ruch przeciwko apartheidowi.

AKN nie był siłą wiodącą w żadnej z tych kampanii. Większość młodych ludzi zaangażowanych w te zmagania pozostawała pod wpływem idei „Czarnej Świadomości”, zaś strajkujący robotnicy skłaniali się ku wojującemu syndykalizmowi. Jednak w atmosferze, która zapanowała po powstaniu w Soweto, AKN – dzięki swym międzynarodowym powiązaniom i ogólnym zasadom – był najlepiej uplasowany do objęcia wiodącej roli w ruchu. Gdy rosło jego znaczenie, uwaga coraz bardziej skupiała się na jego uwięzionym, odważnym przywódcy – Nelsonie Mandeli.

Po roku 1976 państwo apartheidu nigdy już nie odzyskało pełnej kontroli nad sytuacją. Wybuchały kolejne fale strajków i powstań. Część kapitału zaczęła się obawiać, że ten system nie był już najlepszym sposobem na zarabianie pieniędzy.

W 1982 r. 100 tys. robotników wzięło udział w pierwszym otwarcie politycznym strajku w dziejach apartheidu, protestując przeciw śmierci działacza związkowego w policyjnym areszcie. W tym samym roku Mandela został przeniesiony z wyspy Robben do więzienia Pollsmoor. Rząd zaczął sondować możliwość rozmów z AKN, a w 1985 r. minister w rządzie apartheidu spotkał się z Mandelą w więzieniu.

Rząd oświadczył wtedy, że Mandela może zostać uwolniony, jeśli wyrzeknie się przemocy. Jednak Mandela odrzucił ten warunek dopóki nie zostanie cofnięty zakaz działalności AKN i innych organizacji działających przeciw apartheidowi, co otworzyłoby drogę do przyznania prawa głosu dla wszystkich mieszkańców. Musiało upłynąć kolejnych pięć lat masowych strajków i miejskich powstań, wielkich cierpień czarnej ludności i tysięcy zabitych, by rząd w końcu się ugiął.

Nie będąc w stanie powstrzymać oporu i obawiając się rewolucji, państwo apartheidu pod wodzą nowego prezydenta De Klerka postanowiło wykonać odważny ruch, gdy jeszcze miało przygniatającą przewagę wojskową. Cofnięto zakaz działalności AKN, wypuszczono z więzienia Mandelę i zaakceptowano nieuchronność fundamentalnych zmian politycznych. Jednak reżim wciąż miał nadzieję, że uda mu się nałożyć poważne ograniczenia na władzę nowego, czarnoskórego rządu.

Gdy Mandela wychodził na wolność większa część świata wiwatowała, śmiała się i płakała z radości. Antyrasiści wygrali – lecz to był dopiero początek. Rozmowy na temat rozmontowania apartheidu przeciągały się, gdyż biały reżim próbował odzyskać przy stole negocjacyjnym to, co stracił na ulicach i w zakładach pracy. Z punktu widzenia AKN Mandela doskonale balansował na cienkiej linie negocjacji. Z jednej strony upierał się przy potrzebie przyznania czarnej większości pełni praw politycznych i nie zgadzał się na prawo weta dla białych. Z drugiej zaś próbował obłaskawić wielki biznes obiecując, że będzie mile widziany w nowej Południowej Afryce, i że będzie mógł w niej osiągać zyski.

W kwietniu 1993 r. członek białej skrajnie prawicowej organizacji zastrzelił Chrisa Hani – komunistę i jednego z najpopularniejszych przywódców AKN. Południowa Afryka eksplodowała. Mandela był jedyną osobą, która mogła zapanować nad tą burzą. Zażądał on całkowitego zniesienia apartheidu, lecz jednocześnie przekierował proces, który mógł doprowadzić do znacznie głębszej zmiany. Wielki biznes stanął murem za Mandelą, stawiając na szczerość jego obietnic, co do obrony zysków. Tak czy inaczej był to lepszy wariant niż rewolucja.

W 1994 r. AKN wygrał wybory i Mandela objął urząd prezydenta. Wczesnym rankiem w dzień wyborów stałem przed komisją wyborczą w małym miasteczku nieopodal Johannesburga. Obserwowałem, jak formują się ogromne kolejki ludzi, którzy przyszli zagłosować za zmianą, by położyć kres brudnemu systemowi apartheidu, by oddać głos na Mandelę. Mandela nie był jedynie podziwiany czy szanowany. On był kochany przez miliony czarnych za swe ciepło, mądrość, człowieczeństwo i swą nieugiętą wolę.

Gdy AKN objął władzę ludzie spodziewali się szybkich zmian, jednak miało spotkać ich rozczarowanie. Oczywiście zbudowano pewną liczbę nowych domów, szkół i szpitali, do niektórych miejsc doprowadzono elektryczność. Przede wszystkim czarni mieli teraz pełnię praw politycznych i cieszyli się formalną równością. Zaszła zmiana, lecz nie wystarczająco głęboka. Mandela zaakceptował plan Międzynarodowego Funduszu Waluto- wego, który jak zwykle zawierał neoliberalne żądania. Wąska mniejszość czarnych dorobiła się fantastycznych bogactw, bogaci biali utrzymali swą władzę nad gospodarką, zaś ogromna większość pozostała biedna. Strajki i masakra górników w kopalni Marikana w sierpniu 2012 ukazały trwający opór robotników oraz niezmienną brutalność południowoafrykańskiego państwa.

Mandela nigdy nie był socjalistą. Zanim został uwięziony, przedstawił swą jasną wizję Południowej Afryki. Według niego miało to być miejsce cieszące się większą wolnością i równością, jednak pod względem gospodarczym miało ono „otworzyć nowe pola dla rozwoju dostatniej, nie-europejskiej klasy burżuazji”. Tej wizji pozostał wierny. Jego bohaterska walka przeciwko apartheidowi nie uwzględniała zmagania o eliminację kapitalizmu, który apartheid zrodził. A to właśnie kapitalizm utrzymuje czarną ludność RPA w nędzy.

Kiedy Mandela ustąpił z urzędu w 1999 r. rozczarowanie z powodu braku zmian było już powszechne. Mandela był dla wielu zbyt popularną postacią, by być obciążanym winą, lecz AKN nie mógł już uchronić się od krytyki.

Mandela bardzo ostro wypowiadał się przeciwko wojnie w Iraku, przeciwko imperializmowi Georga Busha i Tony Blaira, żądał zdecydowanych działań przeciwko AIDS. Jednak RPA jest dziś drugim na świecie krajem pod względem nierówności społecznych. Dwie trzecie populacji żyje poniżej poziomu ubóstwa. Bezrobocie wedle oficjalnych statystyk jest na poziomie 25%, lecz w rzeczywistości jest prawdopodobnie dwa razy większe. Strajki i bunty w miastach powróciły na nowo.

We wrześniu 1993 r. Mandela wygłosił ważne przemówienie do działaczy związków zawodowych. Zadał w nim pytanie: „Ileż razy ruch wyzwoleńczy współpracował z robotnikami, a następnie w chwili zwycięstwa zdradził robotników? Świat zna wiele takich przykładów.

Możecie wygrać tylko wtedy, gdy robotnicy wzmocnią swą organizację przed i po wyzwoleniu. Jeśli osłabicie swoją czujność, okaże się, że wasze poświęcenie poszło na marne.

Wspieracie AKN tak długo, jak długo zapewnia on dobra. Jeśli rząd AKN przestanie zapewniać dobra, musicie zrobić z nim to samo, co zrobiliście z reżimem apartheidu.”

Raz jeszcze Mandela odważnie powiedział prawdę.

Pozostajemy w żałobie po jego śmierci. Pamiętamy o jego wielkiej ofierze. Walka trwa.

Charlie Kimber

Tłumaczył Jacek Szymański

Category: Gazeta - styczeń 2014

Comments are closed.