baner.pracdem.stary

Kryzys trwa, walka trwa

| 1 stycznia 2014
06.2013 Protestujący w Brazylii.

06.2013 Protestujący w Brazylii.

Globalna gospodarka

 W jakim stanie znajduje się światowa gospodarka w 2014 roku? Najniższy poziom światowej gospodarki miał miejsce latem 2009 roku. Od tamtego czasu globalna gospodarka raczkuje, z tym że z każdym rokiem tempo wzrostu gospodarczego maleje. Oto procentowy wzrost globalnego PKB w kolejnych latach:

 2010: 5,2

2011: 3,9

2012: 3,2

2013: 2,9

 

Dla wysoko rozwiniętych gospodarek, dane są jeszcze gorsze.

2010: 3,0

2011: 1,7

2012: 1,5

2013: 1,2

Większość państw strefy euro jest w stanie stagnacji lub kurczenia się. Według marksistowskiego ekonomisty Michaela Robertsa: “w przyszłym roku nowy kryzys finansowy w strefie euro pozostaje poważną możliwością”.

Tak wygląda rzekome wyjście z kryzysu.

 

Polska gospodarka

2010: 3,9

2011: 4,5

2012: 1,9

2013: 1,5 (szacunek Ministerstwa Gospodarki już w nowym roku 2014)

 

Jak zwykle politycy rządzący i eksperci różnych instytucji finansowych tryskają optymizmem, co do polskiej i światowej gospodarki. Deutsche Bank i Goldman Sachs przewidują przyspieszenie wzrostu światowej gospodarki a Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się podwojenia polskiego tempa wzrostu. To się okaże, na razie widzimy jak jest. Warto pamiętać, że rząd Tuska zakładał, że wzrost PKB w 2013 wzniesie 2,5%.

Opór na świecie

Masowy bunt oddolny wielu ludziom wydaje się być wysiłkiem skazanym na klęskę. W Polsce wskazuje się na terapię szokową Balcerowicza jako skutek wielkiego ruchu Solidarności w latach 1980-81. Niesłusznie. To stan wojenny Jaruzelskiego złamał kręgosłup Solidarności, umożliwiając wprowadzenie terapii szokowej osiem lat później. Lekcja Solidarności polega raczej na tym, że należy włączyć szeregowych żołnierzy w wielki ruch oddolny, by generałowie nie mogli go stłumić.

Niektórzy wskazują na sytuację za granicą, zadając pytanie:“co się stało z wielkimi buntami światowymi z roku 2011”? W owym roku widzieliśmy rewolucyjne obalenie dyktatorów podczas Arabskiej Wiosny oraz masowe ruchy indignados (oburzonych) w Hiszpanii i Occupy Wall Street w USA, które naśladowano w wielu krajach.

Wtedy rzeczywiście wydarzenia przypominały poprzednie wielkie ruchy międzynarodowego buntu i rewolucji, jak Wiosna Ludów w 1848 r., lata 1917-23 czy rok 1968.

Niestety, dziś widzimy pewne powodzenie kontrrewolucji na Bliskim Wschodzie w postaci m.in. rządu wojskowego w Egipcie lub utrzymywania się u władzy prezydenta Asada w Syrii.

Jednak byłoby błędem uznać, że zakończył się okres globalnej radykalizacji. Kryzys kapitalizmu trwa, co powoduje brak stabilności politycznej. Jak napisał Gideon Rachman w dzienniku międzynarodowego biznesu, Financial Times: “Kolejna dekada marazmu gospodarczego Zachodu – lub, nie daj Boże, kolejny kryzys finansowy – prawdopodobnie spowoduje, że pojawi się więcej radykalnych rozwiązań i polityków” (9 grudnia).

Mieszanka kryzysu i politycznej niestabilności oznacza, że żyjemy w okresie, kiedy można się spodziewać wybuchów społecznych nawet w krajach dotychczas uważanych za prymusów ekonomicznego sukcesu, jak Brazylia czy Turcja. W 2013 r. widzieliśmy masowe rewolty właśnie w tych krajach. Widać, że nawet w “zielonych wyspach” tkwi głębokie niezadowolenie społeczne.

Na Bliskim Wschodzie kontrrewolucja nie wygrała. W Syrii trwa autentyczna walka rewolucjonistów przeciw Asadowi oraz dzihadistom sponsorowanym przez Arabię Saudyjską i Katar, a w Egipcie ostatnio miał miejsce powrót protestów ulicznych przeciw rządowi i pracowniczych strajków.

Patrick Cockburn, dziennikarz bardziej spostrzegawczy niż wielu, zauważył, że “Bliski Wschód wkracza w długi okres fermentu, w którym kontrrewolucja może okazać się równie trudna do konsolidacji, jak rewolucja” (London Review of Books 1-9 stycznia 2014).

 

Opór w Polsce

Podobnie jak Brazylia i Turcja, Polska jest często chwalona przez zagranicznych polityków i komentatorów – w przypadku Polski za to, że gospodarka nie wpadła w recesję. Czy możemy się spodziewać powstania tak potężnego ruchu oddolnego jak widzieliśmy w tamtych krajach? Niewątpliwie istnieje w Polsce podobne głębokie niezadowolenie społeczne i na szczęście są pozytywne oznaki przekształcenia tych nastrojów w działania masowe.

Najważniejsze pole walki to miejsca pracy. Pracownicy są źródłem wszelkich zysków i mają największy potencjał w dokonaniu zmian społecznych, czego byliśmy świadkami w latach 1980-81.

W 2013 roku widzieliśmy największą demonstrację związkową od dekad gdy 14 września 200 tys. związkowców wszystkich central manifestowało przeciw rządowi. 23 listopada ponad 20 tysięcy związkowców ze Związku Nauczycielstwa Polskiego przemaszerowało ulicami Warszawy.

Jak na razie takie protesty są ściśle kontrolowane przez liderów związkowych, ale fakt, że w ogóle mają miejsce, jest wyrazem dążenia do walki ze strony pracowników w zakładach, biurach, uczelniach i szpitalach. Nawet biurokratycznie kontrolowany protest przyczynia się do wzmocnienia związkowej organizacji w miejscach pracy i jest szczególnie ważny dla najsłabiej zorganizowanych związkowców.

Nigdy nie ma gwarancji, że na pewno odbędą się zapowiedziane przez liderów związkowych strajki i protesty. Ale wezwanie do walki jest zawsze okazją dla aktywistów, by starać się mobilizować swoje koleżanki i kolegów w pracy, a tym samym budować silniejszy związek i opór.

 

Inne protesty

Były też inne ważne protesty w Polsce – dwie antyfaszystowskie demonstracje w Warszawie w listopadzie, blokady eksmisji, pikiety w sprawie uwięzionego działacza przeciw eksmisjom Piotra Ikonowicza, demonstracje “antyłupkowe” i przeciwko  podwyżkom cen biletów komunikacji miejskiej.

Jeśli akcje protestacyjne pracowników są najważniejsze nie oznacza to, że te inne protesty są nic nie warte. Bynajmniej. Często takie protesty wymuszają ustępstwa ze strony władz i/lub mogą zainspirować pracowników do walki strajkowej. W 2011 r. w Tunezji i Egipcie uliczne protesty doprowadziły do fali strajków i obalenia dyktatorów.

Warto też spojrzeć bliżej na wyżej wymienione przykłady Turcji i Brazylii. W maju 2013 r. w Turcji, w stolicy Stambułu siedzący protest w parku Gezi, by ochronić drzewa przeznaczone do ścięcia, został brutalnie zaatakowany przez policję. W odwecie ludzie masowo ruszyli na ulice i okupowali place w całej Turcji. W Stambule przez 12 dni policja zniknęła ze słynnego placu Taksim.

W czerwcu w Sao Paolo w Brazylii protest przeciw podwyżkom cen komunikacji miejskiej został zaatakowany przez policję. Znów widzieliśmy oburzenie na masową skalę – ponad milion ludzi wyszło na ulice. W końcu doszło m. in. do obniżek cen biletów w różnych miastach i zwiększonych nakładów na system oświaty.

 

Organizacja rewolucyjna

Brutalność policji także spowodowała wybuch masowych protestów na Ukrainie w grudniu 2013 r. Demonstracje żądające zbliżenia się Ukrainy do Unii Europejskiej

malały i mogły się na dobrą sprawę zakończyć gdyby nie atak policji, nadający ruchowi większy impet.

Rząd musiał wycofać policję z ulic, co znów pokazało potęgę masowych protestów.

Jednak cele ruchu nie mogły łączyć ludzi na Ukrainie. Wiele osób pamięta lata 90-te XX wieku, kiedy terapia szokowa w stylu UE/MFW (Międzynarodowego Funduszu Walutowego) doprowadziła do 60-procentowej zniżki PKB w ciągu dekady, ogromnego wzrostu nędzy oraz skrócenia średniej długości życia i obniżenia liczby ludności.

Ukraina pokazuje, dlaczego tak ważne jest budowanie rewolucyjnej organizacji antykapitalistycznej lub, jak kto woli, socjalizmu oddolnego.

Zamiast wspierać tę czy inną sekcję miliarderów ukraińskich, którzy są bardziej za czy przeciw zbliżeniu się do Unii, studenci i pracownicy powinni wysunąć swoje niezależne od oligarchów postulaty, które mogą zjednoczyć w walce ludzi na całej Ukrainie.

Dotyczy to także innych krajów.

Rolą rewolucyjnej organizacji jest zarówno promowanie i rozpowszechnianie takich żądań, jak walka ze zwolnieniami i cięciami czy na rzecz darmowej edukacji, jak i budowanie więzi między uczestnikami ruchu w zakładach pracy i miastach w całym kraju. Musi ona także rozwiać iluzje w ideologiczne kłamstwa nie tylko rządzących, lecz także opozycyjnych polityków.

Na Ukrainie oznacza to tworzenie alternatywy dla fatalnego kierownictwa politycznego ruchu antyrządowego (dwóch centroprawicowców i jeden faszysta), w Egipcie tworzenie alternatywy wobec Bractwa Muzułmańskiego czy liberałów wspierających rząd wojskowy.

W Polsce musimy budować siłę pozaparlamentarnej lewicy i zrobić wszystko, by wzmocnić lokalną i ogólnokrajową walkę pracowniczą oraz wszelkich kampanii prospołecznych.

Zgadzasz się z nami? Można otrzymać więcej informacji lub, najlepiej, wstąpić do Pracowniczej Demokracji (kontakt: pracdem@go2.pl

 

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2014

Comments are closed.