baner.pracdem.stary

Karta dyskryminacji

| 1 stycznia 2014

karta.warszawiaka

Od 1 stycznia 2014 roku w życie wchodzą postanowienia dotyczące tak zwanej Karty Warszawiaka. Jest to ciąg dalszy antyspołecznej polityki władz Warszawy, polityki cięć i podwyżek, a także dyskryminacji – dzielenia ludzi na „lepszych” i „gorszych”.

Podwyżkowa ofensywa ratusza trwa od sierpnia 2011r – ceny biletów komunikacji miejskiej wzrosły wtedy o 30,86%. Kolejna podwyżka od początku 2013r, wyniosła 24,31%. Od stycznia 2014 – zgodnie z pierwotnymi planami – ceny biletów miały wzrosnąć o 18,42%. Przeciw tej polityce zawiązała się oddolna koalicja w skład której we- szła m.in. Pracownicza Demokracja.

Zbierała podpisy po obywatelskim projektem uch-wały przywracającym ceny sprzed 1 stycznia 2013.

Koalicja odniosła względny sukces – udało się zebrać wystarczającą liczbę podpisów (minimum 15 tys.). Projekt trafił do rady miejskiej, gdzie do jego przyjęcia zabrakło jedynie 2 głosów (25 głosów za, wobec 26 przeciw). Należy zaznaczyć, że za tę porażkę są odpowiedzialni przede wszystkim nieobecni na głosowaniu radni SLD – w tym przewodniczący klubu Sebastian Wierzbicki. W międzyczasie miało miejsce referendum, w wyniku którego o mało co nie odwołano Gronkiewicz-Waltz – 93% głosujących było za odwołaniem, a o utrzymaniu się antyspołecznego Walca zadecydowała zbyt niska frekwencja.

Zmusiło to rządzącą w Warszawie PO do rewizji zamierzeń. Częściowo wycofała się z podwyżek: „prawdziwych warszawiaków” karta „nagradza” symboliczną obniżką o 2 zł (!) w przypadku biletu 30 dniowego I strefy i zachowaniem starej ceny w przypadku biletów 90 dniowych. Natomiast pozostałych – szczególnie mieszkańców podwarszawskich miejscowości – dotyka nowa, ok. 10% podwyżka.

W obszarze aglomeracji warszawskiej zamieszkuje ponad milion ludzi, z których znaczna część codziennie dojeżdża do Warszawy. Podwyżka spowoduje, że mieszkańcy podwarszaw‑ skich miejscowości będą jeszcze częściej korzystać z prywatnych samochodów, przez co codzienny dojazd stanie się jeszcze większą udręką, wzrośnie zanieczyszczenie powietrza i liczba wypadków. Aglomeracja warszawska jest jednym organizmem społecznym, absurdalna jest więc sytuacja w której mieszkańcy podwarszawskich miejscowości muszą płacić za bilety 2 razy więcej (nawet przed podwyżką) nie mając prawa wybierania organów, które o tych cenach stanowią.

Prawdziwymi pasożytami nie są „słoiki”, ale kapitaliści. którzy nie dość, że „zwyczajnie” wyzyskują pracowników, to jeszcze – jak np. Adam Gessler – unikają płacenia podatków i czynszów. To z nimi walkę powinna prowadzić lewica, a także z reprezentującymi ich interesy władzami miejskimi.

Michał Wysocki

Category: Gazeta - styczeń 2014

Comments are closed.