baner.pracdem.stary

Kanonizacja JPII – Media świętsze od papieża

| 1 maja 2014
27.05.14 TVN Fakty. Wysyp infantylnych bzdur w mediach głównego nurtu.

27.05.14 TVN Fakty. Wysyp infantylnych bzdur w mediach głównego nurtu.

27 kwietnia 2014 cały świat modli się do Polaka”; „Przy Nim największe gwiazdy, czy głowy państwa traciły swój blask. Mądrość Jana Pawła II przyćmiewała urodę, sławę, czy siłę wielkich tego świata.; (…) swoją ojcowską miłością zjednoczył całą ludzkość.; (…) droga, którą obrał Jan Paweł II, wymagała wielkiego heroizmu: – To jest droga w pewnym sensie męczeńska”.

Każdy człowiek ma prawo wierzyć w to, co uznaje za prawdziwe, i co dodaje mu otuchy w dzisiejszym nieludzkim świecie. Obcy jest nam liberalny antyklerykalizm pogardzającymi wierzącymi z punktu widzenia bogatych i zadowolonych. Nie oznacza to jednak milczenia wobec tępego i wszechobecnego narzucania jedynie słusznej wizji “świętości”.

Polskie media głównego nurtu zareagowały na kanonizację nadzwyczajnym – nawet jak na ich ogólnie niski poziom – wysypem infantylnych bzdur podobnym powyższym. Zagadnienia Kościoła Katolickiego, jego pozycji w społeczeństwie, roli politycznej są sprawami, z którymi media te wyraźnie ciężko sobie radzą. Ich dziennikarze zabierając się do omawiania tych spraw przejawiają właściwą dzieciom w wieku przedszkolnym naiwność – identycznie jak wtedy, gdy ze śmiertelną powagą mówią o rzekomych „cudach Ojca Świętego”.

Nie ma wątpliwości co do tego, że temat Kościoła stanowi w Polsce swego rodzaju tabu. Od 1989 r. obowiązująca poprawność polityczna nakazywała mówić o Kościele wyłącznie dobrze. Wszelkie próby krytyki były ucinane zawodzeniem o „ataku na Kościół”. Osobliwą rolę – upodabniającą go do jakiegoś bożka – odgrywał tutaj Karol Wojtyła. Stał się narodowym herosem – duma z jego rzekomych osiągnięć miała łączyć wszystkich Polaków. Na podobnej zasadzie jak sukcesy sportowców.

W polskim dyskursie głównego nurtu zwykło się mówić o Janie Pawle II, jako „bojowniku o wolność”, „przyjacielu pokrzywdzonych”. Tymczasem jego stosunek do pokrzywdzonych był bardzo wybiórczy. Ponieważ odpowiadało to interesom kościelnej hierarchii, krytykował reżimy w Bloku Wschodnim za łamanie praw człowieka. Z drugiej strony, z tych samych powodów zajmował co najmniej dwuznaczną postawę wobec krwawych, ultraprawicowych dyktatur w Ameryce Płd. – np. reżimu Pinocheta w Chile, czy junty wojskowej w Argentynie pod przywództwem Videli odpowiedzialną za śmierć ok. 30 tys. ludzi.

Gdy salwadorski arcybiskup Oscar Romero przybył do Watykanu – prosić o pomoc i wsparcie: „(..) z kraju nękanego wojną domową, groziła mu śmierć i bardzo chciał wytłumaczyć Karolowi Wojtyle wybranemu na papieża pół roku wcześniej, że reżim salwadorski ponosi winę za wiele krzywd i zbrodni, między innymi za zamordowanie księdza Octavia Ortiza. „Zabili go mówiąc, że jest partyzantem” — wyjaśniał Romero papieżowi (..). Odpowiedź była sucha: „A może nim był?” Romero przyniósł grubą teczkę materiałów na ten temat. Ale Wojtyła go powstrzymał: „Nie mam czasu na czytanie tylu papierów”. Zachęcił Romero przedewszystkim, by utrzymywał on lepsze stosunki z oligarchicznym rządem. (…) Rok później Romero zginął od salwy karabinu maszynowego w czasie mszy, trzymając uniesioną hostię… Zabili go ci, z którymi Karol Wojtyła nakazał bratanie(racjonalista.pl, 2001 r.).

Jan Paweł II zażarcie zwalczał teologię wyzwolenia – rozpowszechniony w Ameryce Łacińskiej po Soborze Watykańskim II, lewicujący nurt w katolicyzmie: „(…) w 1982 roku papież wysłał do księży z Nikaragui list, w którym koncepcję „kościoła ludowego” określił jako „dewiację”. Kilka tygodni później biskupi usunęli większość radykalnych księży. Papież przyleciał do Managui w 1983 roku. Na lotnisku powitał go minister kultury w sandinistowskim rządzie, ksiądz Ernesto Cardenal. Ukląkł przed wysiadającym z samolotu papieżem, pragnąc ucałować jego pierścień. Ten jednak gwałtownie odsunął rękę i powiedział księdzu (…) by najpierw „uporządkował swoje sprawy duchowe”(Piotr Szumlewicz: Ojciec nieświęty, cytat za lewica.pl, 08-05-2012).

Był równie zażartym wrogiem praw kobiet: podtrzymywał i umacniał skrajnie antyaborcyjny kurs. Posunął się nawet do tego, że w 1993 roku zaapelował do zgwałconych hercegowińskich kobiet, by nie poddawały się aborcji radząc zaangażowanie wspólnoty w pomoc zgwałconym kobietom, aby akt przemocy zamienić w “akt miłości i otwarcia na nowe życie”(racjonalista.pl, 2001 r.). Papież był także wrogiem antykoncepcji – co oznaczało, że w momencie szerzenia się epidemii AIDS zwalczał stosowanie prezerwatyw ze skutkiem śmiertelnym dla tysięcy ludzi.

Inną wątpliwą „zasługą” Jana Pawał II było lekceważenie aktów pedofilii wśród kleru. Najbardziej skrajnym tego przypadkiem była sprawa Marciala Maciela Degollado – założyciela Legionu Chrystusa – seryjnego gwałciciela dzieci działającego przez dziesiątki lat.

Rola tworu medialnego zwanego „Jan Paweł II”, jest pochodną społecznej i politycznej roli Kościoła w Polsce. Jego hierarchowie są bez wątpienia specyficzną częścią klasy rządzącej – dostarczającą ideologicznej legitymizacji dla istniejących kapitalistycznych stosunków produkcji i władzy państwowej. Hierarchia ta stanowi przeszkodę dla każdego wyzwoleńczego ruchu, podważającego istniejący klasowy porządek.

Podczas rewolucji Solidarności w 1981 r., biskupi działali na rzecz wyhamowania ruchu pracowniczego, stępienia jego radykalności, propagując w zamian ideę „zgody narodowej” (między robotnikami a władzą), która w ostateczności doprowadziło do klęski pracowników. Jednak nawet już dzisiaj widać rysy na niewzruszonym – wydawałoby się – monolicie. „Słabsze wpływy Kościoła to także mniej paraliżujących idei w jakimkolwiek masowym ruchu protestu pracowniczego w przyszłości. Poluzowanie więzów ideologii, choć niemające bezpośredniego przełożenia na standard życia niezamożnej większości społeczeństwa, może więc mieć istotne znaczenie dla powodzenia walki tej większości o własne interesy” (Pracownicza Demokracja listopad 2013 r.).

Michał Wysocki

Category: Gazeta - maj 2014

Comments are closed.