baner.pracdem.stary

10 lat w Unii Europejskiej – Niespełnione obietnice

| 1 maja 2014
08.06.2003 Cieszy się Aleksander Kwaśniewski po ogłoszeniu wyniku unijnego referendum. Trzeba było dwóch dni głosowań by frekwencja przekroczyła 50%  i wynik był ważny.

08.06.2003 Cieszy się Aleksander Kwaśniewski po ogłoszeniu wyniku unijnego referendum. Trzeba było dwóch dni głosowań by frekwencja przekroczyła 50%
i wynik był ważny.

1 maja 2004 r. Polska formalnie wstąpiła do Unii Europejskiej. Rząd Tuska i partie sejmowe trąbią wielki sukces tego wydarzenia. Nawet PiS owija swoją krytykę rządu w pozytywną postawę wobec Unii.

Jednak efekty polskiego wstąpienia do UE nie są korzystne dla zwykłego mieszkańca Polski.

Co obiecano?

W 2003 r. podczas kampanii referendalnej poprzedzającej wstąpienie Polski do Unii złożono mnóstwo obietnic mających przekonać nas, że członkostwo w UE doprowadzi do poprawy standardu życia polskiego społeczeństwa. Mało tego, poprawa miała być tak wielka, że mówiono o skoku cywilizacyjnym.

W prounijną kampanię zaangażowano nawet Jana Pawła II. Przychylność Kościoła dla wstąpienia do Unii kupiono zaniechaniem nowelizacji okrutnej wobec kobiet ustawy antyaborcyjnej – z czego do dziś jest dumny ówczesny premier Leszek Miller.

Czyli jeszcze przed wejściem do UE miały miejsce bardzo szkodliwe dla niezamożnych ludzi skutki.

W broszurce namawiającej do udziału w referendum ówczesny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski deklarował, że po wstąpieniu do Unii “zmniejszy się w Polsce bezrobocie, będziemy więcej zarabiali, żyli zdrowiej, a nasze dzieci będą miały lepszą przyszłość”. Brzmi to dziś jak ponury żart.

Oto niektóre podstawowe wskaźniki.

Bieda

Poniżej minimum egzystencji żyło 7,8% ludności Polski w 2006 r. – a 6,8% w 2012 r. Dodajmy, że ten procent obniżył się do 5,6% w 2008 r. po czym znów wzrósł. (Instytut Pracy i Spraw Socjalnych – opracowanie na podstawie danych GUS. Według IPiSS dane na lata 1995-2005 nie są w pełni porównywalne).

Bezrobocie

19,9% w kwietniu 2004 r. – 13,5% w marcu 2014 r. Jednak bezrobocie w październiku 2008 r wyniosło 8,8%, więc nastąpiła znaczna poprawa, po której przyszło ponowne pogorszenie.

Płace

Jeśli zakładamy, że udział płac w PKB w trzecim kwartale 2007 r. równa się 100, w drugim kwartale 2012 r. otrzymujemy liczbę 72. Czyli w ciągu 4,5 lat udział płac w PKB spadł o 28%. (Rafał Hirsch z TVN24 Biznes i Świat).  Według danych Komisji Europejskiej udział płac w PKB w 2012 r. wyniósł w Polsce 46% przy i tak niskim średnio-unijnym poziomie 58%.

Rolnictwo

Unijna Wspólna Polityka Rolna jest często przytaczana jaka przykład sukcesu polskich rolników. Według GUS liczba gospodarstw rolnych w 2010 r. wyniosła 2 mln 2,276 tys., z czego 1 mln 562,6 tys. mogło zabiegać się o dopłaty unijne (ponieważ tyle miało powierzchni użytków rolnych powyżej 1 hektara) – większość to zrobiła. Pozostałe ok. 30 procent gospodarstw nie ma prawa do dopłat, ponieważ ich właściciele są zbyt biedni.

Na unijnych dopłatach na hektar czy na sztukę bydła korzystają w największym stopniu najbogatsi rolnicy, co przyczynia się do ogromnego rozwarst- wienia majątkowego.

Czy były jakieś korzyści?

Główna korzyść wynikająca ze wstąpienia do Unii to możliwość szukania pracy w bogatszych państwach, gdzie przeciętne wynagrodzenie jest o wiele wyższe niż w Polsce. Jednak trudno uznać to za poprawę sytuacji w kraju. Coraz więcej z ok. 2 mln emigrantów nie ma zamiaru wracać do Polski. Wskutek czego “z najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że w ubiegłym roku emigranci przysłali do Polski ponad 17,1 mld zł, czyli o ponad 300 mln zł mniej niż w roku poprzednim i aż o 3 mld zł mniej niż w najlepszym pod tym względem roku 2007. W 2007 roku była to kwota 20,1 mld zł, w 2009 roku 18,4 mld, a w 2012 roku 17,4 mld” (Piotr Szumlewicz, lewica24.pl. 06.04.14).

Dlaczego nie było obiecanej

poprawy?

Nie chodzi tylko o nieudolność kolejnych rządów i ministrów. Trzeba zrozumieć czym jest i czemu służy Unia.

W XIX wieku Karol Marks zauważył, że istotną cechą starzenia się kapitalizmu jest proces koncentracji i centralizacji kapitału – największe jednostki kapitału stają się coraz większe i coraz bardziej dominują gospodarkę. Dziś widzimy, że ten proces trwa – wielkie firmy i banki przejmują lub dokonują fuzji z innymi i stają się coraz potężniejsze (na przykład dwa lata temu Facebook kupił Instagram za miliard dolarów).

Wielkie firmy potrzebują, by państwa chroniły je ekonomicznie i militarnie przed konkurencją i wzmacniały na rynkach krajowych i zagranicznych. Z kolei państwa potrzebują sprawnych firm – inaczej zostaną pokonane w geopolitycznej rywalizacji przez inne państwa.

Unia Europejska ma więc wzmocnić zarówno konkurencyjność europejskiego kapitału, jak i wraz z NATO wzmocnić Zachód w konkurencji z innymi imperialistami.

Poprawa warunków życia zwykłych Europejczyków nie wchodzi tu w rachubę.

Przykładowo, wydawałoby się, że ekonomiczny sukces w ostatnich latach najpotężniejszego gospodarczo kraju Unii, Niemiec, zaowocuje pokaźnymi podwyżkami dla pracowników. Nic z tego. Od nowego milenium ograniczono wzrost wynagrodzeń dla niemieckich pracowników – większy wyzysk to większe zyski dla niemieckiego biznesu.

Nie inaczej jest w znacznie słabszej gospodarce Polski. Jak pokazują powyższe dane wzrostowi produktu krajowego ostatnich lat (wspomaganemu dotacjami z Unii) nie towarzyszył wzrost płac.

Globalny kryzys gospodarczy, kryzysem Unii

Jeśli chodzi o wzrost PKB w Polsce, członkostwo w Unii niewiele dało. W 2004 r. polski PKB wzrósł o 5,3% a w 2013 r. tylko o 1,6% (GUS).

Zwolennicy Unii odpowiadają, że to nie wina Unii skoro “w ostatnich latach nastąpił najgłębszy kryzys kapitalizmu od lat 30-tych XX wieku”.

Właśnie w tym rzecz. Rozpoczęty w 2007 r. światowy kryzys wybuchł z całą mocą we wrześniu 2008 r. Istnienie Unii nie tylko nie stanowiło żadnej ochrony przed kryzysem, lecz zintensyfikowało go, czego dowodem jest chociażby katastrofa gospodarcza Grecji i recesje w innych krajach Unii.

Fakt, że polski system bankowy nie był w tak wielkim stopniu zintegrowany z zachodnim, ochronił go od spekulacyjnej histerii wokół nic nie wartych papierów “wartościowych”.

Czyli można powiedzieć, że dystans wobec reszty Unii, a nie integracja, ratował polską gospodarkę przed katastrofą.

Niemniej jednak nastąpiło znaczne spowolnienie polskiego wzrostu gospodarczego, czemu bycie w Unii nie zapobiegło.

Ukraina

Unia Europejska jest ściśle związana z USA, chociaż także konkuruje ze Stanami. To było jasne nawet przed powstaniem pierwszej poprzedniczki UE, Euro- pejskiej Wspólnoty Węgla i Stali w 1952 r.

Słynny Plan Marshalla, ogłoszony w czerwcu 1947 r., przyniósł ekonomiczną pomoc Europie pod warunkiem, że nastąpi jakaś forma europejskiej współpracy.

Dziś 28 krajów Unii i NATO (6 państw jest w NATO, a nie w Unii i odwrotnie) próbuje bezskutecznie stworzyć zjednoczony wobec Putina front wokół ukraińskiego kryzysu.

Oczywiście Zachód bierze udział w grach wojennych, które eskalują konflikt – jednak wspólna polityka w Europie rozbija się o ekonomiczne interesy poszczególnych państw.

Jest to akurat fakt pozytywny. Zwykli ludzie w Polsce nie mają nic do zyskania ze stworzenia europejskiego supermocarstwa według marzeń ministra Radosława Sikorskiego. Tak czy inaczej uczestnictwo w imperialistycznym bloku UE/NATO cały czas grozi wciągnięciem Polski do kolejnych wojen.

Przyjęcie euro

Wstępując do Unii Polska zgodziła się na przyjęcie euro. Pierwotnie rząd Tuska chciał wprowadzić tę walutę w 2011 r. Jednak kryzys w strefie euro oznacza, że jego przyjęcie zostało odroczone do nie wiadomo kiedy.

To dobrze. Przyjęcie euro oznacza mniej demokracji i więcej dominacji silniejszych państw w Unii. Znajdujący się poza jakąkolwiek kontrolą demokratyczną Europejski Bank Centralny miałby prawo podjąć kluczowe decyzje ekonomiczne, czego doświadczyli już pracownicy greccy strajkujący przeciw zwolnieniom i cięciom.

Nawet bez euro polski rząd godzi się na unijną antydemokratyczną politykę gospodarczą. W marcu 2012 r. Donald Tusk podpisał Pakt Fiskalny wprowadzający automatyczne kary dla państwa, które przekraczają ostre limity deficytów i zadłużenia oraz wymusza zmiany w konstytucjach lub w innych aktach prawa krajów członkowskich.

Postępowa Unia?

Panuje przekonanie wśród wielu uczciwych ludzi lewicy w Polsce i Europie, że Unia jest bardziej postępowa niż państwa narodowe, ponieważ buduje solidarność międzynarodową i zwalcza dyskryminację.

Taki pogląd nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością, co pokazuje konflikt interesów państw unijnych oraz wprowadzone w nich ostre cięcia socjalne. Braterstwo w Unii jest rodzajem tego o czym mówił Marks, gdy stwierdził, że kapitaliści (i możemy dodać: kapitalistyczne państwa) są jednocześnie wrogami i braćmi. Mogą być braćmi tak długo jak rozbieżność interesów nie zmusi ich do walki. Rzecz jasna stanowią bractwo w opozycji do pracowników ich kraju i każdego innego.

Jeśli chodzi o walkę z dyskryminacją, to nie członkostwo w Unii pokonało zakazy nałożone przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego na dwie kolejne Parady Równości kilka lat temu, lecz wyjście na ulice tysięcy oburzonych ludzi.

Wzrost poparcia dla skrajnej prawicy w wielu krajach unijnych przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego powinien dla wszystkich ludzi lewicy obalić mit unijnej postępowości.

Podsumowując: Unia Europejska nie istnieje po to, by wszystkim “żyło się lepiej”. UE istnieje, by uskutecznić akumulację kapitału lub, innymi słowy, proces wyzysku.

Tylko solidarność pracownicza, w skali krajowej i międzynarodowej, może pokonać europejską klasę panującą.

Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - maj 2014

Comments are closed.