baner.pracdem.stary

18 tys. dzieci dziennie umiera z głodu – Geopolityka głodu

| 1 czerwca 2014

Okładka książki "Geopolityka głodu"

Każda żywa istota ma w jamie ustnej ogromną liczbę mikroorganizmów (…). …gdy długotrwały głód lub niedożywienie osłabią system odpornościowy, flora jamy ustnej wymyka się spod kontroli, staję się patogenna i przełamuje ostatnie bariery immunologiczne. (…) Zaczyna się od najzwyczajniejszego zapalenia dziąseł (…). Najpierw twarz dziecka puchnie, potem martwica ogarnia kolejne tkanki miękkie. Dziecku zanikają usta i policzki, a na twarzy powstają ziejące dziury. Wskutek zniszczenia kości oczodołu zapadają się oczy. Następuje szczękościsk. (…) Zaciśnięcie szczęk nie pozwala dziecku otworzyć ust. Matka łamie z jednej strony zęby dziecka, aby móc karmić je tą drogą rzadką zupą z prosa mając nadzieję, że szarawa ciecz uchroni jej dziecko od śmierci głodowej. Dziecko o zdeformowanej dziurami twarzy i zaciśniętych szczękach przestaje mówić (…) nie jest już w stanie artykułować słów, wydaje z siebie jedynie pomruki i gardłowe dźwięki. (…) Gdy układ odpornościowy przestaje funkcjonować, śmierć następuje w ciągu najbliższych miesięcy w wyniku gangreny, ropnicy, zapalenia płuc lub krwawej biegunki. 50% dzieci dotkniętych chorobą umiera w ciągu 3 do 5 tygodni.” (Jean Ziegler; Geopolityka głodu; Warszawa 2013; str. 97-99).

Był to opis przebiegu nomy – jednej z najstraszliwszych chorób spowodowanych niedożywieniem. W rekordowym 2009 roku liczba niedożywionych przekroczyła 1 mld – zgodnie z danymi FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Wyżywienia).

Niedożywienie (głód) ma miejsce wtedy, gdy organizm ludzki nie otrzymuje wystarczających ilości składników odżywczych i energii: niemowlę potrzebuje 700 kalorii dziennie, dziecko pięcioletnie 1600, osoba dorosła od 2000 do 2700 w zależności od klimatu i pracy jaką wykonuje. To zaspokojenie potrzeb odżywczych organizmu pod względem ilościowym. Do tego dochodzi zaspokojenie pod względem jakościowym, czyli w mikroelementy, to jest witaminy i sole mineralne.

 

Dzieci

Niedostatek mikroelementów jest nazywany „niewidzialnym głodem”, ponieważ jego objawy nie są tak łatwo zauważalne, jak w przypadku nie- dożywienia ilościowego. Niedożywienie najbardziej dotyka dzieci: większość neuronów tworzy się w ciągu pierwszych dwóch lat życia – jeżeli w tym okresie dziecko nie będzie otrzymywało wystarczającej ilości składników odżywczych, do końca życia będzie upośledzone. Szacuje się, że co 5 sekund z powodu głodu umiera dziecko – to jest 18 tys. dziennie.

Zjawisko głodu występuje nierównomiernie na ziemi – dotyczy głównie krajów słabo rozwiniętych, tzw. „globalnego Południa”. W niektórych krajach, takich jak Haiti czy Erytrea, odsetek niedożywionych dochodzi lub przekracza 60%. Ponurym „rekordzistą” była Demokratyczna Republika Konga gdzie odsetek ten sięgnął prawie 70%, a całkowita liczba ludności tego państwa osiągnęła w 2011 prawie 72 mln!

Od głodu nie są jednak wolne również kraje rozwinięte: prowadzona przez hiszpański rząd polityka cięć socjalnych doprowadziła do tego, że w 2012 2,2mln hiszpańskich dzieci poniżej dziesiątego roku życia było chronicznie i poważnie niedożywionych. W tym samym roku w Polsce niedożywionych było 800 tys. dzieci między 6 a 12 rokiem życia.

 

Ideologia Malthusa

W powszechnej świadomości wciąż występuje przeświadczenie, że ludzie głodują, bo jest za mało żywności, a za dużo „gęb do wykarmienia”. Twórcą tej ideologii był Thomas Malthus – który twierdził, że istnieje i zawsze będzie istniała nierozwiązywalna sprzeczność między potrzebami ludzi a możliwościami ich zaspokojenia.

Ideologia ta miała uspokoić sumienia klasy panującej, gdy na początku rewolucji przemysłowej przełomu XVIII i XIX wieku pojawił się głód wśród ludzi, którzy utracili swoje środki utrzymania (stracili ziemię i stali się bezrobotni). Jest to kłamstwo: obecna światowa produkcja żywności byłaby w stanie zaspokoić potrzeby dwukrotnie liczniejszej populacji.

Również i dziś rozmaici pogrobowcy Malthusa straszą, że istnieje przecież jakaś ostateczna granica możliwości produkcyjnych żywności, i że przecież powierzchnia Ziemi jest w oczywisty sposób ograniczona. W istocie, nie mamy jednak do czynienia w żadnym razie, z „ostatecznym triumfem” Malthusa. Z doświadczenia widać, że w wyniku przejścia ze społeczeństw rolniczych do przemysłowych, upowszechnieniem środków antykoncepcyjnych, świadomego rodzicielstwa, itd. następuje spadek dzietności. W krajach takich jak Polska władze straszą wręcz „wyludnieniem”.

 

Niska produktywność

Jedną z rzeczywistych przyczyn głodu jest bardzo niska produktywność rolnictwa w krajach słabo rozwiniętych. Aby sobie to uzmysłowić, wystarczy zestawić 600-700 kg zboża otrzymywanego z hektara w strefie Sahelu (obszar wzdłuż południowych obrzeży Sahary), w porównaniu z 10 tonami w krajach rozwiniętych! Wynika to oczywiście z katastrofalnego niedoinwestowania rol- nictwa, braku narzędzi, maszyn czy nawet zwierząt pociągowych – często jedynym rodzajem narzędzia jest maczeta i rodzaj motyki (a więc środki techniczne niemal takie same, jak w przypadku prehistorycznego rolnictwa kopieniaczego!) – systemów nawad- niania, środków ochrony roślin czy jakichkolwiek nawozów.

Jednak najważniejsze przyczyny permanentnej klęski głodu we współczesnym świecie są związane z elementarnymi cechami kapitalistycz- nego sposobu produkcji. Właściwe mu sprzeczności klasowe kształtują nie tylko stosunki w miejscach pracy w rozwiniętych krajach przemysłowych, ale również stosunki między masami drobnych rolników w krajach globalnego Południa a ich „własnymi” klasami rządzącymi, a przede wszystkim z klasami kapitalistycznymi bogatej Północy.

Stosunki te mają charakter zorganizowanej przemocy, kiedy to organizacje międzynarodowe reprezentujące interesy zachodnich korporacji i państwa narzucają „liberalizację” i „programy dostosowawcze”. Niger – kraj nawraca- jących klęsk głodu – został zmuszony do zaprzestania gromadzenia państwowych rezerw żywności, bo… Międzynarodowy Fundusz Walutowy uznał, że zakłóca to funkcjonowanie wolnego rynku.

Do lat 80/90-tych XX w. kraje, takie jak Haiti, Zambia czy Ghana, były samowystarczalne żywnościowo – ich rolnicy produkowali wystarczającą ilość żywności, by zaspokoić potrzeby mieszkańców. Wykorzystując ogromne zadłużenie tych państw, MFW zmusił je do wdrożenia programów „dostosowania strukturalnego”: zniesienia barier celnych, subwencji, dopłat do produkcji żywności, nawozów sztucznych, środków ochrony roślin czy nasion.

W efekcie rynki tych krajów zostały zalane przez pochodzącą z Zachodu żywność, która nie dość, że jest produkowana w sposób nieporównanie bardziej wydajny, to jeszcze jej eksport jest na różne sposoby subwencjonowany. Rolnicy pozbawieni teraz pomocy państwa nie wytrzymują konkurencji, tracą ziemię i zaludniają coraz bardziej rozrastające się dzielnice nędzy.

W ten sposób w krajach Południa zanika produkcja rolna zaspokajająca potrzeby ludności: „Tam, gdzie wkracza MFW, kurczą się pola manioku, ryżu czy prosa. Znikają uprawy roślin spożywczych. MFW wymaga wprowadzenia do uprawy towarów kolonialnych: bawełny, orzeszków arachidowych, kawy, herbat,  kakao itd., które będzie można eksportować na światowe rynki w zamian za dewizy, jakie posłużą do obsługi zadłużenia.” (ibid; str. 193).

 

Wypędzani z ziemi

We wszystkich krajach Południa trwa coś, co można określić jako nowe „ogradzanie ziemi” – setki tysięcy drobnych rolników jest wypędzanych z ziemi, którą uprawiają. Staje się ona własnością miejscowych obszarników lub międzynarodowych koncernów agroprzemysłowych (przeważnie zachodnich, ale też np. chińskich). Produkcję żywności dla miejscowej ludności zastępuje intensywna produkcja przeznaczona na eksport do państw zachodnich – w znacznej mierze roślin przemysłowych.

Są to często rośliny genetycznie modyfikowane, uprawiane przy użyciu ogromnej ilości pestycydów i nawozów sztucznych, co powoduje degradację środowiska. Często ziemia jest po prostu pozostawiana odłogiem przez spekulantów czekających, aż osiągnie wyższą cenę, by móc ją odsprzedać z zyskiem. Szczególnie złowrogą rolę odgrywa produkcja biopaliw, uważana przez wielu za panaceum na problemy energetyczne i klimatyczne ludzkości.

W rzeczywistości uprawa surowców do ich produkcji wypiera produkcję żywności i wyjaławia glebę. Cały proces produkcji pochłania ogromne ilości wody: aby wytworzyć 1 litr bioetanolu potrzeba 4 tys. litrów wody! Poza tym wysoce energochłonny charakter całego procesu produkcji powoduje znaczną emisję CO2. Tym samym przyczynia się do pogłębiania problemu, którego rzekomo miał być rozwiązaniem.

Wyraźnie tu widać, że głód jest problemem politycznym (nie „naturalnym”). Aby go wyeliminować potrzebna jest zmiana sposobu produkcji na taki, który zaspokaja ludzkie potrzeby, a nie służy akumulacji kapitału. Lewica musi wspierać działania ludności globalnego Południa walczącej o prawo do ziemi. Jednak konieczna jest tu solidarność między drobnymi rolnikami a pracownikami najemnymi. Jedynie bowiem ci ostatni dysponują tak wielką siłą ekonomiczną i polityczną (wynikającą z umiejscowienia w najbardziej wydajnych sektorach produkcji), by móc dokonać rewolucyjnej zmiany na globalna skalę.

Michał Wysocki          

Category: Gazeta - czerwiec 2014

Comments are closed.