baner.pracdem.stary

UKRAINA Ani Zachód, ani Rosja, lecz solidarność z pracownikami

| 1 września 2014

 

Merkel, Poroszenko i Putin

Kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i prezydent Rosji Władimir Putin.

Walki na Ukrainie znacznie się w sierpniu zaostrzyły. Ofensywa sił rządu w Kijowie została zatrzymana i odwrócona po tym, jak rosyjski prezydent Władimir Putin wzmocnił stronę  separatystyczną,  dostarczając więcej żołnierzy i sprzętu.

W wyniku walk zbrojnych między połową kwietnia a 27 sierpnia na Ukrainie zginęło co najmniej 2953 ludzi (według danych ONZ). W ostatnim czasie ginie 36 osób dziennie. Setki tysięcy osób musiało opuścić swoje domy.

Jak zrozumieć te wydarzenia? Kogo tu popierać?

Prysł neoliberalny optymizm z lat dziewięćdziesiątych, kiedy mówiono, że upadek ZSRR doprowadzi do upowszechnienia zamożności wszystkich klas społecznych i pokojowych relacji między państwami w naszym regionie. Zamiast tego globalny kryzys ekonomiczny, z którego światowa gospodarka nie może wyjść, doprowadził do zaostrzenia napięć zarówno wewnątrz poszczególnych krajów, jak i między państwami. Ukraina jest tego dobrym przykładem.

Pracownicza Demokracja uważa, że walki na wschodzie Ukrainy trzeba widzieć jako konflikt między imperializmami – między NATO i Unią Europejską z jednej strony, a Rosją z drugiej. W tym krwawym konflikcie ani rząd w Kijowie, ani separatyści na wschodzie nie są niezależnymi graczami. Obecna “walka na sankcje ekonomiczne” potwierdza takie ujęcie sprawy.

Wzmożony nacjonalizm wśród Ukraińców, czy ten zachodni, czy prorosyjski, niszczy solidarność pracowniczą – jedyną siłę mogącą skutecznie się przeciwstawić bajecznie bogatym oligarchom.

W Polsce główny przekaz mediów i polityków jest oczywiście zupełnie inny. Polega on na przedstawieniu walk jako ataku Rosji na Ukrainę i nic ponadto. W tym scenariuszu Zachód (w tym Polska) jako nosiciel demokracji i wolności ma pomóc Ukrainie w walce przeciw rosyjskiemu imperializmowi. Warto zauważyć, że w tej narracji słowo “imperializm” nie dotyczy oczywiście Zachodu, nawet nie najpotężniejszego państwa i gospodarki świata, USA.

Niestety, znaczna część pozaparlamentarnej lewicy jak np. Zieloni lub Sławomir Sierakowski z „Krytyki Politycznej”, na swój sposób promuje ten przekaz.

W artykule opublikowanym w „The New York Times” Sierakowski przytoczył wyświechtane argumenty mainstreamu:

“Pustosłowie polityków Zachodu umożliwiło jednemu wariatowi z Niemiec rozpętać hekatombę II wojny światowej. Nie wysyłajcie nam znowu słów, wyślijcie żołnierzy” („Krytyka Polityczna”, 23.08.2014).

Druga, bardzo liczna grupa lewicy pozasejmowej nie ma wyrobionego zdania na temat Ukrainy. Chce po prostu zobaczyć koniec działań wojennych.

Trzecia, niezbyt liczna część polskiej lewicy popiera interwencję Putina. Ci uważają, że człowiek, który jest odpowiedzialny za śmierć dziesiątek tysięcy Czeczenów i który intensyfikuje nacjonalizm rosyjski, odgrywa na Ukrainie rolę antyimperialisty. Jakby zapomnieli, że Rosja jest drugim po USA światowym supermocarstwem, jeśli chodzi o broń atomową.

Skąd się to bierze? Wydaje się, że niektórzy z nich tęsknią za  państwowo-kapitalistycznym ZSRR, uważając ten stalinowski twór za jakąś formę socjalizmu lub lewicowości. Dla nich Putin kontynuuje w jakiś sposób “dzieło” ZSSR.

Inni słusznie zauważają, że najpotężniejszym imperializmem świata jest imperializm USA i szerzej, Zachodu. Czasami nawet uznają, że Rosja też jest imperializmem, jednak należy ją popierać, bo reprezentuje imperializm o mniejszej skali niż amerykański.

Biegły w tych sprawach Lenin miał dobrą odpowiedź na takie rozumowanie. Porównał imperialistów do właścicieli niewolników, tłumacząc, że w walce między właścicielem dwustu a właścicielem stu niewolników o “sprawiedliwszą” ich dystrybucję nie popiera się tego drugiego tylko dlatego, że ma ich mniej.

Innymi słowy, żadne imperialistyczne państwo nie może być antyimperialistyczne.

Należy pamiętać, że chociaż piszę tu o imperializmie zachodnim lub rosyjskim, imperializm stanowi system – system ekonomicznej i geopolitycznej konkurencji między głównymi mocarstwami. Nie ma dobrych czy postępowych imperialistów.

Irak

Inaczej było w ostatnich latach podczas ataku USA i sojuszników na Irak. Irak był wówczas rządzony przez dyktatora Saddama Husajna, lecz nie był potęgą imperialistyczną, zatem przegrana USA spowodowała, że Stany mają teraz ogromne opory przed atakowaniem innych krajów zmasowanymi siłami lądowymi.

W przypadku Ukrainy sukces jakiejkolwiek strony ułatwiłby NATO lub Rosji dokonanie w przyszłości ataków zbrojnych na inne państwa.

Polska

Sto lat temu niemiecki antykapitalista Karol Liebknecht słusznie powiedział, że dla pracowników główny wróg jest we własnym kraju, mając na myśli klasę panującą.

Zatem w Polsce w sprawie Ukrainy autentyczna lewica musi walczyć z polityką intensyfikacji militaryzmu rządu i prezydenta (patrz s. 7), przy czym nie tworzymy iluzji co do rzekomej postępowości żadnego z konkurujących imperializmów.

* Żadnych baz NATO w Polsce

* Pieniądze na potrzeby socjalne,    nie na cele wojenne

* Ani Zachód, ani Rosja – solidarność z pracownikami na Ukrainie w ich staraniach o silniejszą samoorganizację.

Category: Gazeta - wrzesień 2014

Comments are closed.