baner.pracdem.stary

Narody, nacjonalizm i ruchy narodowowyzwoleńcze

| 1 października 2014
11.09.14 Barcelona. Zwolennicy niepodległości Katalonii.

11.09.14 Barcelona. Zwolennicy niepodległości Katalonii.

Wrześniowe referendum niepodległościowe w Szkocji i kolejne, zaplanowane na listopad w Katalonii pokazują, że kwestia dążeń narodów do niepodległości należy nie tylko do przeszłości. Jako socjaliści jesteśmy internacjonalistami, przeciwnikami wszelkich granic między narodami. Jesteśmy jednak też przeciwni wszelkiej dyskryminacji ze względu na narodowość. Jak więc odnosić się do żądań tworzenia nowych państw?

Narody nie istnieją od zawsze

Poczucie narodowej przynależności jest jednym z najsilniej zakorzenionych elementów ideologii współczesnego społeczeństwa. Wydaje się, że patriotyzm to najbardziej naturalne z uczuć. Faktycznie każdym kroku otaczani jesteśmy symbolami i wydarzeniami mającymi to uczucie. Już od przedszkola dzieci uczy się rozpoznawania flagi i godła, śpiewania hymnu. Potem dochodzi szkoła, media i kościół. Patriotyzm jest też często silnie uwewnętrzniany w przekazach rodzinnych – co związane jest z jego plastycznością i uniwersalnością. Władze się zmieniają, każda jednak stara się promować jakąś jego wersję – pozwalającą przedstawiać się jako spadkobiercę wielowiekowych tradycji i dążeń. Dlatego w “polityce historycznej” PRL ogromny nacisk kładziono na “odwieczne” wojny z Niemcami, niemieckie zbrodnie w czasie II wojny światowej i przyłączenie “prasłowiańskich” Ziem Odzyskanych. Natomiast obecna “polityka historyczna” akcentuje zbrodnie rosyjskie połączone z “komunistycznym zniewoleniem”.

Jednak patriotyzm jest ideologią zarówno wszechogarniającą, jak i stosunkowo młodą. Jego powstanie bezpośrednio związane było z narodzinami społeczeństwa kapitalistycznego. Oczywiście państwa istniały na długo przed kapitalizmem. Ludność tych państw była jednak bardzo zróżnicowana pod względem językowym, religijnym, a przede wszystkim stanowym. Chłop odrabiający pańszczyznę w żadnym sensie nie czuł solidarności z szerszą wspólnotą niż jego najbliższe wiejskie otoczenie. Nie istniało jedno prawo dla wszystkich, ale różne dla różnych stanów. W przypadku Rzeczpospolitej szlachta bez wątpienia miała poczucie odrębności od szlachty innych państw, ale głównie na podstawie własnych stanowych przywilejów. Gdy używano pojęcia “Polacy”, oznaczało to zasadniczo szlachtę Rzeczpospolitej, która daleka była od poczucia wspólnoty interesów z własnymi chłopami.

Rewolucja Francuska

Rozwój kapitalizmu stwarzał podstawę dla późniejszej ideologii patriotyzmu poprzez rozwój handlu, rozwój miast i większą ruchliwość w porównaniu z wiejskim stylem życia, które z kolei prowadziły do większej jednolitości językowej. Nowe, bogacące się mieszczaństwo domagało się zrównania w prawach ze szlachtą i duchowieństwem. Ideologia narodu, mówiąca, że wszyscy na danym terytorium jesteśmy obywatelami (początkowo tylko męskimi) o równych prawach była więc rewolucyjna wobec feudalnego zróżnicowania stanowego. Za symboliczny zwrot w tworzeniu narodów w dzisiejszym sensie tego słowa uważa się Rewolucję Francuską 1789 r., która wzniosła na swoich sztandarach hasło “wolności, równości i braterstwa”. Rewolucja zniosła przywileje stanowe, jak i inne bariery wewnętrzne rozwoju kapitalistycznego rynku. Zniesienie ceł wewnętrznych współgrało z poczuciem, że “wszyscy jesteśmy Francuzami”.

Wkrótce inne państwa rozwijającego się kapitalizmu podążały tą samą drogą. Powszechny pobór do wojska i rozwijająca się w XIX wieku państwowa edukacja dla dzieci umacniały nowo rozwijający się patriotyzm. Miał on nie tylko wymiar rewolucyjny w odniesieniu do feudalizmu, ale okazał się bardzo użyteczny w umacnianiu nowego reżimu kapitalistycznego. Kategoria “interesu narodowego” mówiła, że wszyscy na danym terytorium, bogaci i biedni, kapitaliści i robotnicy, mamy wspólne interesy. Nieformalny podział klasowy był równie silny co poprzedni stanowy – a patriotyzm znakomicie umożliwiał jego maskowanie.

Narodowa mitologia

Jednak aby umacniać związek z danym państwem trzeba było przedstawiać przeszłe wydarzenia w odpowiednio zmitologizowany sposób. Początkowo patriotyzm dotyczył istniejących już państw, jak Francja czy Brytania, gdzie odgórnie starano się przezwyciężać różnice regionalne i językowe, by wzbudzić poczucie lojalności i przynależności. Wkrótce idee patriotyczne zaczęły się krzewić wśród ludów żyjących w wielu państwach. Tak było choćby w przypadku Niemiec i Włoch. Rozwijająca się burżuazja i klasy średnie widziały, że rozdrobnienie na wiele drobnych państewek blokuje ich rozwój gospodarczy, a swoje dążenia do powstania nowoczesnych państw kapitalistycznych wyrażały poprzez krzewienie różnych form “zjednoczeniowego” patriotyzmu. W tym wypadku tworzenie mitów narodowotwórczych było nawet bardziej skomplikowane i oparte na selekcji historycznej. Jednocześnie przyjmując język za podstawę jedności trzeba było zdecydować co jest “naprawdę” językiem danego narodu, a co tylko dialektem. We Włoszech za podstawę przyjęto np. język, którym mówiono w Toskanii – i którym przed zjednoczeniem Włoch mówiło ok. 2,5 % ludności przyszłego państwa.

W przypadku ziem dawnej Rzeczpospolitej, podzielonej pod koniec XVIII wieku przez zaborców, także mieliśmy do czynienia z rozszerzaniem się idei patriotycznych. Literatura romantyczna tego czasu jest tego znakomitym świadectwem. Jeszcze przed upadkiem państwa pojawiły się radykalne trendy dążące do jego zasadniczej rekonstrukcji – spotykające się z oporem większości szlachty. Polskie powstania w XIX wieku naznaczone są tymi samymi dążeniami do zarażenia “ludu” pojęciem polskości, a jednocześnie lękiem szlachty przed nazbyt radykalnymi zmianami godzącymi w jej pozycję. W czasie powstania listopadowego 1830-31 r. – czyli zaledwie niecałe 200 lat temu – po raz pierwszy przyjęto biało-czerwoną flagę za oficjalny polski symbol.  Jednocześnie klęska powstania styczniowego w 1864 r., gdy car rosyjski zniósł na ziemiach polskich pańszczyznę zniechęcając chłopów do walki, pokazuje, że rozbudzanie polskiej świadomości narodowej bynajmniej nie było prostym zadaniem.

Ideologia władzy  i ideologia buntu

Przykład polski pokazuje jednak, że patriotyzm stawał się zarówno ideologią władzy w istniejących wcześniej i powstających dopiero imperiach, ale i ideologią buntu tych, którzy chcieli z tymi imperiami zerwać. Przynajmniej w części polska szlachta i mieszczaństwo widzieli w zaborcach (szczególnie rosyjskich) zewnętrzną siłę uniemożliwiającą ich rozwój. Mitom narodowo- twórczym panującym w państwach zaborczych przeciwstawiali więc własne mity.

Ten sam fenomen istniał gdzie indziej – szczególnie w krajach kolonizowanych. Wkrótce rozmaite ruchy antykolonialne, kierowane najczęściej przez intelektualistów z klas średnich, stawiały za cel zerwanie z kolonizatorami starając się przekonać klasy niższe do wizji własnego, niepodległego państwa. Rzeczywiste okrucieństwo i stała opresja ze strony kolonialnych metropolii przekaz ten wzmacniały. Przeciwstawianie się dominującym mitom wewnątrz państw-imperiów Europy było jednak bardziej skomplikowane, gdyż nietrudno było tworzyć przeciwko nim kilka rywalizujących mitologii dotyczących tego samego terytorium – szczególnie na obszarach zróżnicowanych językowo, wyznaniowo i klasowo. Każda mitologia mogła bez problemu dostarczyć “dowodów”, że dany obszar przynależy do tego, a nie innego, narodu. Na przykład polski patriotyzm cierpiał z powodu brutalnej opresji ze strony Rosji, ale widział w swej wizji odrodzonej Polski co najmniej większość ziem Rzeczpospolitej sprzed zaborów – co stało w sprzeczności z roszczeniami do dużej części tych samych ziem ze strony patriotów litewskich czy ukraińskich.

Ograniczenia wszelkich ruchów patriotycznych mogących przynieść grozę rywalizujących nacjonalizmów po raz pierwszy w pełni ujawiły się w czasie wojen bałkańskich 1912-13 r., gdy w walkach o tereny rozpadającego się Imperium Osmańskiego zginęło pół miliona ludzi. Samo pojęcie nacjonalizmu przybrało podwójne znaczenie, dotycząc w istocie dwóch różnych problemów: w szerszym znaczeniu – wszelkich ruchów narodowych (w tym narodowowyzwoleńczych), w węższym znaczeniu – skrajnie prawicowego narodowego radykalizmu.

Wkrótce później obie wojny światowe dostarczyły wielu przykładów wykorzystywania nacjonalizmów (w szerszym i węższym znaczeniu) mniejszych narodów przez mocarstwa dla własnych interesów. Przy tym nowo powstałe państwa w okresach powojennych – w tym Polska – nie tylko pokazywały, że powstanie nowych państw nie rozwiązuje problemów ich “ludu”, ale że są równie konsekwentne w propagowaniu własnych i zwalczaniu rywalizujących mitów narodowych, co wcześniejsze imperia. Ideologia patriotyzmu, gdy staje się ideologią danego państwa kapitalistycznego, zawsze ma bowiem ten sam cel: wzmacnianie wewnętrznej stabilności i tym samym zewnętrznej wiarygodności tego państwa. W swoich granicach nie toleruje więc konkurencji.

Socjaliści wobec kwestii narodowej

Czy w takim razie socjaliści powinni ignorować wszelkie ruchy dążące do oderwania się i stworzenia nowego państwa? Bynajmniej. Taka postawa oznaczałaby faktyczne solidaryzowanie się z władzą i ideologią istniejących już państw. Punktem wyjścia jest to, że z zasady przeciwstawiamy się wszelkiej narodowej opresji. Skoro narody są tworami ukształtowanymi historycznie, w których nie ma nic “naturalnego”, i opierają się na wybranych i odpowiednio ukształtowanych mitach, nie uważamy, ze “nasza” mitologia jest w jakikolwiek sposób lepsza od innej. Tak jak każdy ma prawo do własnych wierzeń religijnych, każdy ma też prawo do własnego poczucia przynależności narodowej. Nie ma bowiem żadnych obiektywnych kryteriów pozwalających stwierdzić, że dana grupa stanowi naród lub go nie stanowi.

Jeśli jesteśmy przeciwni wszelkim przywilejom narodowym, to także dotyczy to przywileju posiadania państwa. Innymi słowy będąc konsekwentnymi internacjonalistami dajemy prawo każdemu narodowi, który wyrazi ku temu wolę, oderwania się od państwa istniejącego i utworzenia własnego. Gdyby więc na przykład większość mieszkańców Śląska zechciała się odłączyć od Polski, bronilibyśmy ich prawa do tego kroku. Śląski patriotyzm nie jest bowiem ani gorszy ani lepszy od polskiego.

Najbardziej oczywistymi przykładami naszego poparcia dla ruchów dążących do utworzenia nowych państw są te, gdy mamy do czynienia z jawną dyskryminacją narodu zamieszkującego dany teren. Ich bunt jest wtedy przykładem ruchu narodowowyzwoleńczego – inaczej mówiąc wyzwoleńczego od narodowej opresji. Przykładem tego był także polski ruch wyzwoleńczy w czasie zaborów, wspierany choćby przez Marksa i większość innych europejskich rewolucjonistów tego czasu. Także ruchy antykolonialne miały jasno narodowowyzwoleńczy charakter. Przykładów nie brakuje i dziś. Współczesnym symbolem ruchu narodowowyzwoleńczego stała się walka Palestyńczyków przeciw brutalnej kolonizacji ze strony Izraela. Inny przykład to Kurdowie w Turcji, którzy przez lata nie mogli nawet mówić własnym językiem, a każdy przejaw wyrażania kurdyjskiej tożsamości groził ciężkimi represjami.

Jednak nawet gdy narodowa opresja nie jest tak brutalna – albo wręcz trudno o niej mówić – wciąż uznajemy prawo narodów do niepodległości. Sytuacja Katalończyków i Basków jest bez wątpienia nieporównywalnie lepsza od tej Palestyńczyków, lecz nie uważamy, że państwo hiszpańskie powinno trzymać ich siłą we własnych granicach. Przykład Szkocji jest nawet bardziej wymowny, gdyż jest ona formalnie równoprawną częścią Brytanii, podczas gdy Katalonia czy Kraj Basków są tylko autonomicznymi regionami Hiszpanii. Trudno w ogóle mówić o dyskryminacji narodowej Szkotów – w istocie w czasach Imperium Brytyjskiego szkockie elity uczestniczyły w kolonializmie w niemniejszym stopniu niż angielskie. Byłoby jednak absurdem bronić Brytanii przed rozpadem – przeciwnie, jej rozpad ucieszyłby każdego przeciwnika imperializmu.

Możemy się spodziewać, że dążenia do niepodległości kolejnych narodów, nawet niebędących ofiarą represji, będą się nasilać. Szczególnie w okresie stagnacji kapitalizmu dla drobnych biznesmenów i pozostałych części klasy średniej (jak i części klas wyższych) na obszarach o istniejącym poczuciu odrębności narodowej kuszące są tłumaczenia problemów gospodarczych poprzez strukturę istniejącego państwa blokującego ich rozwój. Jeśli klasy te zdołają przelać tę nadzieję także na klasę pracowniczą, mogą pociągnąć za sobą większość. Dlatego mimo globalizacji gospodarczej i rosnącej roli międzypaństwowych organizacji – jak Unia Europejska – państw na świecie stale przybywa. I dlatego ważne jest, aby w takich momentach kierować się zasadą międzynarodowej solidarności pracowników, co oznacza przede wszystkim brak solidarności z władcami “własnego” państwa.

01.08.14 Nablus. Zachodni Brzeg. Palestyńczycy protestują przeciw atakowi Izraela na Gazę.

01.08.14 Nablus. Zachodni Brzeg. Palestyńczycy protestują przeciw atakowi Izraela na Gazę.

Zerwanie ideologicznych kajdan

Zasada sprzeciwu wobec wszelkiej narodowej opresji związana jest bowiem z zerwaniem ideologicznych więzi łączących panujących z poddanymi. Skoro każda państwowa ideologia patriotyczna głosi wyższość “interesu narodowego”, wspieranie praw innych narodów wewnątrz “własnego” państwa – łącznie z ich prawem do niepodległości – przełamuje fałszywą solidarność z panującymi. Marks już w XIX wieku zauważał więc, że robotnicy angielscy nie będą nigdy wolni, dopóki nie przestaną popierać podboju Irlandii – tym samym popierając swoich władców. Podobnie Lenin – mający w Polsce czarną legendę – jednoznacznie wspierał prawo do niepodległości Polski i innych narodów uciskanych przez carską Rosję, bowiem tylko taka postawa była faktycznym zerwaniem rosyjskich robotników z wielkoruskim szowinizmem ich panów. Tuż przed śmiercią, ostrzegając przed władzą Stalina i wskazując na konieczność walki z odradzającym się pod nią rosyjskim nacjonalizmem, Lenin wskazywał przy tym, że nacjonalizm narodów uciskanych jest czymś innym niż nacjonalizm narodów uciskających.

Od zasady sprzeciwu wobec narodowej opresji nie ma odstępstw. Czy więc zawsze należy popierać także ruchy na rzecz utworzenia nowych państw? Czasem dążenie to nie tylko nie wynika z walki z opresją, ale chęci jej umocnienia. Mamy więc przykłady nacjonalistów flamandzkich czy Ligi Północnej we Włoszech, które głoszą hasła secesji od “biedaków z południa” jednocześnie atakując imigrantów i inne mniejszości. Takich ruchów oczywiście wspierać nie sposób.

Zasadniczo granicą poparcia ruchów narodowych jest opresja innych narodów, ale i stosunek danego ruchu do rywalizujących mocarstw imperialistycznych. W obu przypadkach negatywnym przykładem jest Izrael. Antysemityzm był i pozostaje jedną z najpowszechniejszych form dyskryminacji, jednocześnie rasowej i narodowej, która przyniosła w czasie II wojny światowej najstraszniejsze konsekwencje w postaci zorganizowanego przemysłowo ludobójstwa. Walka z antysemityzmem w żaden sposób nie mogła oznaczać jednak poparcia dla projektu kolonizacji Palestyny kosztem jej arabskich mieszkańców. Izrael nie był więc projektem wyzwolenia narodowego, ale kolejnej narodowej opresji. Jednocześnie projektem realizowanym w oparciu o wsparcie czołowych mocarstw imperialistycznych – najpierw Brytanii, później USA do spółki z ZSRR, w końcu USA na czele “świata zachodniego”.

Stosunek do rywalizujących imperializmów

Każdy ruch mieniący się narodowowyzwoleńczy musi być bowiem rozpatrywany także w relacji do interesów największych mocarstw. Współczesny imperializm związany jest z rywalizacją geopolityczną państw kapitalistycznych. Ruchy narodowowyzwoleńcze często uderzają w interesy mocarstw, a osłabiając największe potęgi państwowe osłabiają sam kapitalizm. Ta sama machina represji, która jest używana przeciw żyjącym pod butem imperiów narodom, używana jest przez nie przeciw strajkującym pracownikom czy protestującym rolnikom. Sukces narodu dążącego do niepodległości może być oznaką słabnięcia tej machiny, dodając sił wszystkim walczącym w danym państwie z wyzyskiem i dyskryminacją.

 

Zdarza się jednak, że narody dążące do niepodległości same stają się narzędziem rywalizacji mocarstw. W wypadku, gdy dany ruch umacnia jeden z rywalizujących imperializmów bardziej niż osłabia inny, popieranie go jest błędem. Albańczycy z Kosowa przez lata byli w Serbii obywatelami drugiej kategorii, którym odmawiano prawa do samostanowienia. Obowiązkiem socja- listów, szczególnie w Serbii, było tego prawa bronić. Jednak gdy prawo to uzbrojone zostało w bombardowania ze strony NATO w 1999 r. idąc w parze z odwetowymi czystkami etnicznymi, nie było to samostanowieniem, tylko brutalnym NATO-stanowieniem. Innym przykładem jest obecna wojna na Ukrainie. Gdyby świat składał się tylko z Ukrainy, obowiązkiem byłoby popierać prawo mieszkańców Krymu czy wschodnich regionów do secesji. Świat składa się jednak także z Rosji, USA i państw Unii Europejskiej, które w ten konflikt na różne sposoby ingerują. O ile sukces prozachodnich władz Ukrainy byłby jednocześnie triumfem imperializmu Zachodu, secesjoniści są przedłużeniem interesów imperializmu rosyjskiego. W tym przypadku mówienie o samostanowieniu byłoby po prostu stanięciem po stronie jednego z rywalizujących imperializów.

 

Perspektywa socjalizmu światowego

Przy tym wszystkim nie możemy zapomnieć, że nawet popierając ruchy narodowowyzwoleńcze czy secesjoni- styczne, czynimy to zawsze jako internacjonaliści.  Jesteśmy po stronie walczących o swoje prawa narodów uciskanych nie z powodu ich narodowości, ale z powodu ich ucisku. Wiemy, że każdy patriotyzm, nawet ten obronny i wyzwoleńczy, jest ostatecznie ideologią kapitalizmu. Dlatego nie jesteśmy zdziwieni, gdy przywódcy ruchów narodowych szukają sojuszy wśród władców mocarstw. Nie jesteśmy też zdziwieni, że powstanie nowego państwa nie rozwiązuje problemów wyzysku, i gdy samo to państwo staje się nowym ośrodkiem narodowej opresji.

Naszym celem jest uwolnienie się ze świata kapitalistycznego wyzysku i związanych z nim różnych form dyskryminacji. Perspektywą jest właśnie świat, a nie mały jego skrawek otoczony granicami. Dodajmy, że jest nią świat ponarodowy, w którym to, co najlepsze ze wszystkich kultur utożsamianych dziś z narodowymi, zasili jedną kulturę ludzkości. To zjednoczenie, aby było rzeczywiste, nie może być oparte na aneksji i przymusie. W kapitalizmie, opartym na rywalizacji mocarstw i ideologii “interesu narodowego”, jest ono niemożliwe. Nasz stosunek do ruchów na rzecz samostanowienia narodowego ostatecznie wynika z tego, na ile umacniają one pracowniczą walkę o rzeczywisty socjalizm w skali światowej.

 Filip Ilkowski

Category: Gazeta - październik 2014, Uncategorized

Comments are closed.