baner.pracdem.stary

Narodowe czytanie „Trylogii” – Literatura na miarę Komorowskiego

| 1 października 2014
Bronisław Komorowski zachwyca się Sienkiewiczem.

Bronisław Komorowski zachwyca się Sienkiewiczem.

W tym roku (…)pragnę zaprosić Państwa do lektury „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. (…)„Trylogia” to obraz Polski różnorodnej i wielokulturowej [!], to wyraz naszych narodowych tęsknot i marzeń, kronika naszych militarnych oraz duchowych zwycięstw”.

 “Wspólna lektura to również doskonały moment, by odczytać ten tekst na nowo, by zadać mu współczesne pytania, zastanowić się nad tym, co mówi nam dziś o Polsce i Polakach. Dlatego zapraszam wszystkich Państwa, abyśmy razem przeczytali „Trylogię” Henryka Sienkiewicza, pamiętając o tym, iż najwybitniejsze dzieła rodzimej literatury tak pięknie jednoczą nas jako wspólnotę, wzmacniają polską tożsamość i narodową dumę.”- tak oto Komorowski promował Narodowe Czytanie Trylogii, nad którą to akcją roztoczył swój „znakomity” prezydencki patronat.

Z pewnością należy uznać za prawdziwe stwierdzenie o wybitnej roli, jaką pisanina Sienkiewicza odegrała w „budowie i wzmacnianiu wspólnoty narodowej”. Jednak nie uważamy, żeby miało to stanowić jakąkolwiek zaletę. Zaletę z punktu widzenia walki o wyzwolenie człowieka. Zarówno z opresji ekonomicznej – wyzysku ludzkiej pracy przez kapitał, jak i wszelkich innych właściwych obecnemu społeczeństwu klasowemu opresji: związanych z pochodzeniem, płcią, kolorem skóry i wszelkich innych.

Jakiż to „nas” ma tak „pięknie jednoczyć”, tak przez „głowę państwa” promowana kiepska literatura? O czym to opowiada pierwsza część owej trylogii: „Ogniem i Mieczem”? Otóż zgodnie z tytułem jest to gloryfikacja krwawej pacyfikacji Powstania Chmielnickiego – powstania, które w głównej mierze opierało się na walce chłopów z ich feudalnymi ciemiężycielami. Jeżeli u Sienkiewicza jest cokolwiek o społecznych przyczynach buntu, o niesprawiedliwości i okrucieństwie systemu pańszczyźnianego, nieludzkim traktowaniu chłopów przez szlachtę, to ma to zupełnie marginalne znaczenie. Książka natomiast wręcz ocieka pogardą dla buntowniczej „czerni”. Jest to typowy przykład historii pisanej z punktu widzenia klasy rządzącej.

Tak jak “Trylogia” jest apologią ucisku polskich klas posiadających nad ludnością ukraińską, tak inne „dzieło” Sienkiewicza jest rasistowską apologią zachodniego kolonializmu i supremacji „białej rasy”. Mowa oczywiście o „W pustyni i w puszczy”. Ta plugawa szmira ciągle jeszcze zatruwa umysły kolejnych pokoleń dzieci, które zmuszone są czytać ją, jako lekturę szkolną!

To bogata skarbnica prymitywnych uprzedzeń na temat Afrykanów i muzułmanów. Akcja toczy się w czasie wymierzonego w brytyjski kolonializm Powstania Mahdiego w Sudanie (1881-1898 – a więc czasy współczesne autorowi). Powstańcy ponownie są „bezrozumnymi barbarzyń- cami” niemogącymi tym razem pojąć „cywilizacyjnej misji” brytyjskiego imperium: „Prowadzenie kampanii było niezwykle brutalne i niehumanitarne. Sam Kitchener odnosił się do mahdystów z niebywałym okrucieństwem i absolutną pogardą. Zabraniał udzielania pomocy medycznej rannym rebeliantom. Wielu dobijano. Po zdobyciu Omdurmanu, kiedy Anglicy sprofanowali w barbarzyński sposób grób przywódcy powstania Mahdiego, H. Kitchener zatrzymał jego głowę jako zdobycz wojenną. Podobno chciał ją przerobić na puchar lub kałamarz (to oczywiście nie cytat z Sienkiewicza: Radosław S. Czarnecki na lewica.pl/index.php?id=24207) ”.

Nie był to wcale żaden wyjątek. Zachodni kolonializm, gdzie tylko dotarł przynosił „tubylczej” ludności ludobójstwo, grabieże i wypędzenia, wyzysk, pracę przymusową, głód i poniżenie: „Gdy w 1876 roku susza dotknęła prowincję Dekanu, Indie posiadały nadwyżkę ryżu i ziarna. Jednak namiestnik rządu brytyjskiego Lord Lytton za wszelką cenę dążył do tego, by ziarno wysłano do Wielkiej Brytanii. W latach 1877-1878, w okresie największego głodu, firmy handlujące zbożem wysłały z Indii do Wielkiej Brytanii rekordową ilość ponad 300 tysięcy ton ziarna. (…) [P]rzedstawiciele rządu otrzymali instrukcję, by “przy użyciu wszelkich możliwych sposobów nie prowadzić i wstrzymać wszelkie działania ratunkowe”. [J]edynym sposobem pomocy dozwolonym w większości dysktryktów była ciężka praca (…) Dawka żywieniowa w tych obozach pracy była mniejsza niż ta, którą otrzymywali więźniowie Buchenwaldu. W samym tylko 1877 roku śmiertelność w obozach pracy wynosiła 94% w skali roku.” Głód pochłonął od 12 do 29 mln ludzi (brytyjski pisarz George Monbiot w Guardianie lewica.pl/index.php? id=10316).

Sienkiewicz stoi w jednym szeregu z ideologami nazywającymi zbrodnie kolonializmu „brzemieniem białego człowieka”. Głoszone przez nich poglądy o nierówności „ras ludzkich”, o biologicznej i cywilizacyjnej wyższości „rasy białej” były wykorzystywane do usprawiedliwiania zbrodniczego, ludobójczego systemu kolonialnego. Rasizm z jednej strony pozbawiał klasy rządzące resztek moralnych skrupułów, z drugiej deprawował „białą” klasę pracowniczą, dając żałosną satysfakcję z przynależności do rzekomej „wyższej rasy”, uczył pogardy dla ich „nie-białych” braci i sióstr.

Jadowity wpływ rasizmu trwa do dziś, utrudniając wspólną walkę pracowników „miejscowych” z imigrantami. Przerażające jest, że tego typu „dzieła” – mimo oficjalnego potępienia rasizmu, mogą nadal tkwić w kanonie lektur szkolnych. Lewica musi w zdecydowany sposób potępić infekowanie umysłów ludzkich jadem rasizmu i nacjonalizmu poprzez szkołę.

Michał Wysocki

Category: Gazeta - październik 2014

Comments are closed.