baner.pracdem.stary

SZKOCJA – Kampania na “tak” zrodziła nowy ruch

| 1 października 2014
17.09.14 Glasgow. Kampania na "tak".

17.09.14 Glasgow. Kampania na „tak”.

Choć szkocka niepodległość została odrzucona, to jednak kampania na “tak” zrodziła nowy ruch.

Szkoccy wyborcy odrzucili niepodległość stosunkiem głosów 55% do 45%. Jednak brytyjska klasa rządząca przeżyła chwile wielkiej grozy – Szkocja już nigdy nie będzie taka jak przedtem. Mleko się rozlało – powstał nowy ruch, który może przemienić Szkocję.

Referendum przyniosło największą w historii brytyjskich wyborów frekwencję – o 35 punktów procentowych wyższą niż w ostatnich wyborach do szkockiego parlamentu. Ludzie pokazali, że nie są apatyczni. Idą na głosowanie. gdy czują, że mają wybór, że ich głos się liczy. Ludzie nagle poczuli, że polityka jest dla nich. Zaczęli przychodzić na spotkania, dyskutować i angażować się w kampanię. Tego cudu dokonał ruch na „tak”.

Wszystkie główne partie polityczne, z wyjątkiem Szkockiej Partii Narodowej (SNP), zaangażowały się w podsycanie lęków wyborców, by przechylić szalę głosowania na “nie”. Ogromna większość mediów, a szczególnie BBC, dyskredytowała ideę niepodległości. Wielki biznes, bankierzy i miliarderzy rozpętali kampanię regularnych gróźb wobec miejsc pracy i emerytur próbując powstrzymać głosowanie na „tak”.

Przywódcy torysów [konserwatystów], laburzystów [Partii Pracy] i liberalnych demokratów poczuli się zmuszeni do złożenia obietnicy poszerzenia uprawnień szkockiego rządu i przeorganizowania brytyjskiego ustroju konstytucyjnego. Uczynili to w tak wielkim pośpiechu i desperacji, że nie skonsultowali tego kroku ani z parlamentem westminsterskim [ogólnobrytyjskim], ani ze zgromadzeniem pólnocnoirlandzkim czy walijskim, ani też z własnymi partiami.

Ponad 100 laburzystowskich posłów do parlamentu zostało wysłanych do Szkocji, by namawiać ludzi do głosowania na „nie”. Również [były premier] Gordon Brown wyruszył, by przekonywać wyborców Partii Pracy do odrzucenia zmian. Mimo tego wszystkiego wciąż 45% – ponad 1,5 mln ludzi – zagłosowało na „tak”. To znacznie więcej niż tylko głos narodowościowy.

Mapa miejsc o największej koncentracji głosów na “tak” pokrywa się z mapą obszarów o największym bezrobociu i społecznej degradacji. To był głos na inną Szkocję, a jednocześnie głos sądu nad Partią Pracy. Glasgow, North Lanarkshire i West Dunbartonshire – trzy tradycyjnie głosujące na laburzystów regiony zagłosowały na „tak”. Dundee będące w przeszłości bastionem laburzystów poparło niepodległość w 57%. Partia Pracy ocaliła państwo brytyjskie, lecz straciła poparcie dziesiątek tysięcy wyborców.

Było coś odrażającego w widoku działaczy Partii Pracy, którzy owinięci brytyjskimi flagami świętowali swe “zwycięstwo” razem z torysami i liberalnymi demokratami – politykami rujnującymi życie klasy pracującej. Laburzyści poparli torysowską politykę oszczędności budżetowych, cięć wydatków socjalnych i szukania kozłów ofiarnych. W kampanii referendalnej stanęli ramię w ramię z naszymi wrogami klasowymi.

Taktyka zastosowana przez SNP również przyczyniła się do mniejszej ilości głosów na “tak”. Dopiero w drugiej debacie telewizyjnej z [politykiem Partii Pracy] Alistairem Darlingiem 25 sierpnia [lider SNP] Alex Salmond zaczął kłaść nacisk na kwestie klasowe, takie jak NHS (publiczna służba zdrowia). To natychmiast dodało impetu kampanii na rzecz niepodległości, jednak było to za mało i za późno.

Mimo wszystko z tej kampanii zrodził się ogromny ruch społeczny. Szkockie ulice stały się świadkami kolejnych mobilizacji tłumów, przepełnionych radosną i zdecydowaną atmosferą nadziei. W awangardzie kampanii można było dostrzec klasę pracowniczą, młodzież, kobiety i Kampanię na rzecz Radykalnej Niepodległości.

Ich motywacją nie był ciasny nacjonalizm. Ci wszyscy ludzie opowiedzieli się za Szkocją, która nie dołącza do imperialistycznych wojen, która odrzuca priorytety wielkiego biznesu i najbogatszych, która sprzeciwia się rasizmowi, opresji i polowaniu na kozły ofiarne; która wreszcie wspiera Palestyńczyków. Oni stworzyli ruch, stawiający ludzi ponad zysk. Ponad 25 tys. ludzi przyszło na spotkania z Tommy Sheridanem i innymi socjalistami, z entuzjazmem odpowiadając na wezwania do wielkiej bitwy o lepsze społeczeństwo.

Media i większość polityków każe nam pewnie teraz powrócić do „normalnego” życia. Wielu działaczy SNP powie, że najważniejszym zadaniem jest teraz głosowanie na ich kandydatów w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku, oraz w wyborach do parlamentu szkockiego w 2016. To nie jest nasz pogląd. My wzywamy wszystkich, którzy stali się częścią tego ruchu, by pozostali aktywni, by nie przestali się angażować.

W ciągu ostatnich 18 miesięcy dziesiątki tysięcy Szkotów z klasy pracującej po raz pierwszy poczuło, że liczą się w świecie polityki. Poczuli oni, że mogą przejąć władzę. Teraz musimy skupić tę świadomość na walce o nowe postulaty.

Najważniejszą areną tych zmagań będą miejsca pracy, lokalne społeczności, szkoły i uniwersytety. Musimy demonstrować przeciwko nowej wojnie w Iraku, która właśnie jest przygotowywana; przeciwko rasizmowi i [skrajnie prawicowej] partii UKIP; przeciwko cięciom płac, usług publicznych i niszczeniu naszych lokalnych społeczności. Wszyscy powinni dołączyć do zwołanej przez szkockie związki zawodowe demonstracji w Glasgow 18 października, wymierzonej przeciwko atakom Torysów.

Musimy przygotowywać strajki, które będą w stanie skutecznie zablokować zamrażanie płac, które dadzą ludziom poczucie pewności, by stawić opór i przeciwstawić się mobbingowi kierownictwa w zakładach pracy.

Szkoccy pracownicy muszą zjednoczyć się ze strajkującymi za południową granicą, solidaryzując się ze zmaganiami pracowniczymi w całej Brytanii. Pokaźna liczba wyborców z klasy pracującej, która zagłosowała na „nie”, również dołączy do tej walki. Musimy zjednoczyć się przeciwko torysom i ich polityce oszczędności budżetowych, przeciwko wojnie i rasizmowi.

Po referendum wystrzeliły korki od szampana na Downing Street [siedziba premiera brytyjskiego], w Balmoral [zamek królowej w Szkocji] i w siedzibie Partii Pracy. Nadchodzi jednak nowa walka – czas wyrównania rachunków z naszą klasą rządzącą.

 Nowy ruch, nowa lewica

Potrzebujemy również nowego ruchu politycznego.

Partia Pracy wciąż cieszy się w Szkocji poparciem wielu wartościowych ludzi, i jest zdolna wygrywać wybory. Jednak w sensie politycznym jest już martwa. By przechylić szalę referendum na „nie” laburzyści sięgnęli po najbardziej wsteczne, demoralizujące argumenty. Ich odpowiedzią na nadzieję była negacja.

Gdyby ludzie pracy pokładali nadzieje na poprawę warunków życia w Partii Pracy, to chcąc zmian angażowaliby się raczej w wybory parlamentarne niż w kampanię na rzecz niepodległości. Jednak laburzyści niczego w tej kwestii nie obiecali. Dlatego też wielu porzuciło nadzieję na reanimację Partii Pracy.

Trudno tworzy się nową partię. Nie jest to jednak zadanie niewykonalne, o ile tylko niezwłocznie połączy się elementy ruchu, który gwałtownie rozkwitł w czasie kampanii referendalnej. Ich spoiwem może być zestaw podstawowych zasad polityki antykapitalistycznej, opartej na demokracji i skoncentrowanej na aktywności oddolnej. Taka partia może startować w wyborach, jednak nie może mieć obsesji na ich punkcie.

Powinna być przeciwieństwem grupy “mężczyzn w garniturach”, pouczających dlaczego nie można zrobić różnych rzeczy. Taka wizja może porwać tysiące nowych ludzi.

Największą przeszkodą dla powołania takiej partii mogą być zamrożone idee i dyskusje z przeszłości. Nie możemy pozwolić, by określały nas wydarzenia w Szkockiej Partii Socjalistycznej sprzed 10 lat, czy też podziały na lewicy z przeszłości. Od miesięcy walczyliśmy pod wspólnym sztandarem, czemu więc teraz mielibyśmy się rozdzielić?

Około 54 tys. głosów na “tak” padło w Dundee, 124 tys. w Edynburgu, 195 tys. w Glasgow i ponad milion w pozostałych miejscach – na tym możemy budować. W nowej partii powinno być też miejsce dla ludzi o lewicowych poglądach, którzy zagłosowali na „nie”. Uważamy, że nie mieli racji, jednak to nie oznacza, że uważamy ich za kogoś w rodzaju łamistrajków. Musimy zaangażować się w poważny dialog z tymi ludźmi. Byłoby zbrodnią zmarnować tak wielką ku temu okazję.

Dla towarzyszy/ek z SWP w Szkocji – jak również tych z Anglii i Walii – praca z innymi w czasie tej kampanii była źródłem wielkiej inspiracji. Chcemy kontynuować dyskusje w nadziei, że dołączycie do nas i zaangażujecie się w dążenie do szerszej, lewicowej alternatywy.

Artykuł ukazał się w specjalnym numerze Socialist Worker, gazety SWP, (Socjalistycznej Partii Pracowniczej – siostrzanej organizacji Pracowniczej Demokracji).

Keir McKechnie

i Charlie Kimber

Tłumaczył Jacek Szymański

Category: Gazeta - październik 2014

Comments are closed.