baner.pracdem.stary

Ruch Narodowy – ruchem faszystowskim

| 1 listopada 2014
09.11.13 Warszawa. Protest antyfaszystów.

09.11.13 Warszawa. Protest antyfaszystów.

Trwa kampania wyborcza do „samorządów”. Uczestniczą w niej również faszyści. Przyjrzyjmy się bliżej poczynaniom największej ze zbieranin tego rodzaju – Ruchowi Narodowemu, tworzonemu głównie przez nawiązujące do wzorców z lat trzydziestych XX wieku  Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską .

W programie RN zawarte są (a jakże by inaczej) postulaty „społeczno-gospodarcze”. Przeczytać tam można m.in. o potrzebie „…pracy dla zapewnienia dostatku rodzinom. Dzisiaj praca w naszym kraju stała się towarem luksusowym, bo obłożonym zdumiewająco wysokimi daninami publicznymi. Obecny system opodatkowania pracy i organizacji świadczeń społecznych jest nie tylko nieefektywny, ale także sprzeczny zarówno z interesami pracodawców, jak i samych pracobiorców (podkreślenie, to i wszystkie następne moje) (…)  zlikwidujemy Zakład Ubezpieczeń Społecznych, pochłaniający miliardy złotych na utrzymanie.

(…) Niezbędna jest emerytura obywatelska, czyli świadczenie należne wszystkim obywatelom bez wyjątku, niezależnie od ich zarobków i czasu pracy, branży, formy zatrudnienia etc. Świadczenie pozwalające każdemu utrzymać się na minimalnym poziomie. Wszystko, co ponadto, winno wynikać z osobistych i dobrowolnych ubezpieczeń emerytalnych.

(…) Kolejnym środkiem ograniczenia obecnej skali marnotrawstwa i złodziejstwa jest zawężenie liczby urzędników. Likwidacja biurokracji nie polega na podważeniu roli kompetentnych i uczciwych urzędników, ale na ucięciu nadmiernego zatrudnienia…”.

W tej materii faszyści z RN nie wykazują się żadną oryginalnością. Podobnie jak wszystkie prawicowe partie – od KNP do Palikociarni – bredzą o rzekomo wysokich „kosztach pracy” w Polsce, gdy w rzeczywistości owe „koszty” są tutaj jednymi z najniższych w Europie.

Receptą na „uzdrowienie” gospodarki ma być likwidacja „złodziejskiego ZUS-u” i „przerośniętej biurokracji”. Rzecz jasna nie ma najmniejszych powodów, aby lewica uprawiała apologię obecnego systemu emerytalnego. Jednak „rozwiązanie” proponowane przez faszystów (i innych prawaków) nie rozwiązuje żadnych patologii obecnego systemu.

Głodową emeryturę ze „złego” ZUS-u zastąpi po prostu głodowa „emerytura obywatelska” wypłacana z „dobrego” budżetu. A jeśli kto chce wyższy standard życia, to proponuje mu się dodatkowe ubezpieczenie dobrowolne. Tak jak obecnie. Owa „równa dla wszystkich” emerytura byłaby w istocie miażdżącym uderzeniem w te grupy pracowników, które wywalczyły sobie szczególne uprawnienia (np. górnicy, nauczyciele) krokiem wstecz, równaniem w dół.

Tak samo żałosne zawodzenie o „pasożytujących na podatnikach urzędnikach”, jest zwykłym szczuciem jednych grup pracowników przeciw drugim. Używając słowa „urzędnik” prawica wrzuca dyrektorów z ministerstw i urzędów centralnych, członków zarządów spółek skarbu państwa, różnych szemranych „specjalistów” i „konsultantów” zgarniających milionowe „wynagrodzenia” i odprawy, do jednego worka ze zwykłymi, mało zarabiającymi pracownikami administracyjno-biurowymi.

Tych pracowników, tak samo jak w innych sektorach, dotykają wyzysk, zwolnienia (zwłaszcza w przypadku wszelkich cięć w wydatkach publicznych), złe warunki pracy, umowy śmieciowe, mobbing.

Powinnością innych pracowników jest solidarność wobec zatrudnionych na niższych szczeblach administracji publicznej, gdyż są członkami tej samej, wyzyskiwanej klasy pracowników najemnych. Natomiast tak hołubiony przez wszelką prawicę „podatnik” może być zarówno wyzyskiwanym pracownikiem, jak i wyzyskującym go tzw. „przedsiębiorcą”. Wspólnego interesu między nimi nie ma i być nie może.

Rasistowska nienawiść

Istota faszyzmu nie tkwi jednak w tych „postulatach gospodarczych”, które jak mówiliśmy nie wyróżniają się niczym od prawicowego głównego nurtu. Oto jeden z fűhrerków RN i jego kandydat na prezydenta Robert Winnicki używa pseudolewicowej retoryki, mówiąc o „Wrocławiu nie tylko dla bogatych”, mieszkaniach dla niezamożnych, itd. Rzecz jasna nie wymyślił tego sam.

Jednak gdy organizacje lewicowe za swoje zadanie uważają wspieranie walk pracowniczych czy organizowanie blokad eksmisji, Winnicki 28 października zjawił się na czele bojówkarzy ze Straży Marszu Niepodległości pod koczowiskiem Romów we Wrocławiu, by szerzyć rasistowską nienawiść. Grupka tych żałosnych matołów była na szczęście tak nieliczna, że nie była w stanie w sposób bezpośredni, fizycznie zagrozić żyjącym tam ludziom.

Winnicki mógł jedynie pyskować. Na swoim profilu facebookowym napisał: „Koczowisko zlokalizowane jest na gruncie gminnym, ale władze miasta zamiast interweniować zdecydowanie, osłaniają nielegalną działalność. Domagaliśmy się zdecydowanych działań wobec notorycznego naruszania prawa. Zapowiedzieliśmy również, że gdy Ruch Narodowy dojdzie do władzy, takie problemy będą załatwiane bez zbędnej zwłoki i bez oglądania się na poprawność polityczną.

(…) Na pikiecie stawiło się również wielu mieszkańców koczowiska i kilku miejscowych lewaków, którzy krzyczeli m.in. “rasiści i faszyści”.”.

Kłamstwa Winnickiego o „cygańskim bandytyzmie” są tym bardziej absurdalne, że grupa Romów, która zamieszkała na terenie byłych ogródków działkowych we Wrocławiu liczy niespełna 60 osób, z których większość to dzieci.

Wbrew rasistowskim kłamstwom Winnickiego, państwo polskie wcale nie traktuje „ulgowo” mniejszości etnicznych. Wrocławskie władze wytoczyły proces mieszkańcom koczowiska, chcąc ich eksmitować.

W Gdańsku władze dokonały po prostu brutalnego wysiedlenia koczujących Romów, a ich prowizoryczne domostwa zrównano z ziemią: „Poniedziałek, około ósmej rano. Między domki Cyganów na dawnych działkach w Jelitkowie wkraczają urzędnicy miejscy w asyście policji i straży miejskiej. Mówią, że mieszkańcy mają się stąd wyprowadzić. Nieważne dokąd, ważne, by stąd zniknęli. Mieliśmy godzinę na zabranie naszych rzeczy – mówi naszemu informatorowi jeden z Romów – Rozwalanie osiedla trwało kilka godzin.

(…) W sobotę wieczorem przyszedł strażnik miejski i powiedział, że w poniedziałek mamy opuścić to miejsce. Nie dostaliśmy niczego na piśmie, nikt też nie powiedział nam, gdzie teraz możemy mieszkać (trojmiasto.gazeta.pl 07.08.2014). Nasuwa się pytanie: jak w tym kontekście miałoby wyglądać owe „rozwiązanie bez zwłoki i poprawności politycznej” o którym mówi Winnicki? Obozy koncentracyjne? Komory gazowe? „Ostateczne rozwiązanie”?!

Rzecz jasna nie każdy rasista jest faszystą. Istniejące obecnie społeczeństwo klasowe jest pełne uprzedzeń dotyczących koloru skóry, płci, pochodzenia, seksualności i innych sfer życia człowieka. Wszystkie głównonurtowe partie polityczne w mniejszym lub większym stopniu odwołują się do uprzedzeń.

Odwoływanie się do uprzedzeń jest dla klasy rządzącej użytecznym środkiem na dzielenie klasy pracowniczej. Rasizm, nienawiść do imigrantów, mniejszości seksualnych, pogarda dla kobiet mają ukryć fundamentalne przeciwieństwo między kapitałem a pracownikami, złamać solidarność wyzyskiwanych i utrzymać władzę ich ciemiężców.

Bojówki uliczne

Faszyści, oprócz „zwykłego” rozniecania uprzedzeń dołączają jeszcze przemoc ulicznych bojówek. Przemoc wobec tych, którzy nie pasują do wizji ujednoliconego, opartego na skrajnym konformizmie i drylu społeczeństwa.

Temu służy budowa paramilitarnej bojówki o nazwie Straż Marszu Niepodległości, a przede wszystkim spęd rasistowskiej, skrajnie prawicowej hołoty pod nazwą Marsz Niepodległości. Corocznie związany on jest z atakami na osoby i miejsca utożsamiane z lewicą antysystemową (jak na przykład zeszłoroczne ataki na skłoty Syrena i Przychodnia), alternatywnym stylem życia (wegańskie restauracje również nie mieszczą się w faszystowskiej definicji „normalności”), mniejszościami seksualnymi (spalenie „Tęczy” na pl. Zbawiciela). Czy wreszcie po prostu z niszczeniem własności publicznej i atakami na zwykłych warszawiaków.

Aby przeciwdziałać temu zagrożeniu, konieczne są dwa, równoległe działania. Pierwszym z nich jest budowa szerokiego frontu antyfaszystowskiego, łączącego różne (nie tylko związanie z radykalną lewicą) osoby i organizacje. Organizowanie wydarzeń (jak np. koncerty) i demonstracji (jak 8 listopada) antyfaszystowskich i antyrasistowskich. Celem tego jest doraźne przeciwstawienie się faszystowskiemu terrorowi.

Drugim jest budowa prawdziwie lewicowej alternatywy wobec partii głównego nurtu. Utrudni to faszystom podszywanie się pod lewicowe hasła, udawanie buntowników wobec obecnego systemu, którymi nie są i być nie mogą. Są bowiem jedynie wyrazicielami frustracji i nienawiści części klasy średniej, drobnych kapitalistów nieradzących sobie w konkurencji z wielkimi korporacjami, lecz również pełnymi pogardy dla „roboli”.

Częścią walki z faszyzmem jest więc także głosowanie w zbliżających się wyborach samorządowych na lewicę społeczną, w tym na współtworzony przez Pracowniczą Demokrację Ruch Sprawiedliwości Społecznej

8 listopada odbędzie się ogólnokrajowa demonstracja antyfaszystowska w Warszawie (patrz s. 12). Podobne demonstracje odbędą się również w innych miastach w innych terminach.

              Michał Wysocki

Category: Gazeta - listopad 2014

Comments are closed.