baner.pracdem.stary

Strach się bać Halloween

| 1 listopada 2014
Halloween - Kampania absurdu

Kampania absurdu

Pod koniec października okazało się, iż obok “wszechobecnego gender” i “agresywnej homoprogandy”, najważniejszym problemem Kościoła katolickiego w Polsce jest pusta dynia ze świeczką w środku. Już od wielu lat hierarchowie podkreślają, że święto Halloween stoi w sprzeczności z tradycją katolicką. Jednak w tym roku atak na Halloween nasilił się.

Biskup Pieronek ostrzegał przed świętowaniem 31 października: Widziałem przy tej okazji ekscesy satanistyczne. Skąd ta pewność? Biskup wie, ale nie powie, gdzie i kiedy owe ekscesy widział. Dowodów nie ma, trzeba uwierzyć biskupowi Pieronkowi na słowo.

Najprostszą drogą do dyskredytacji jakiejkolwiek tradycji, która nie wpisuje sie w katolicką doktrynę jest porównanie jej do satanizmu lub poganizmu, ewentualnie argument genderowy. Popularność książek o Harrym Potterze też stanowiła nie lada problem dla hierarchów, a, skądinąd sympatyczny, bohater książek J. K Rowling porównywany był do małego demona, którego czary to czysty okultyzm. W podobny sposób w 2007 roku pocieszny stworek Tinky Winky z programu dla maluchów Teletubisie został oskarżony o propagowanie homoseksualizmu.

O ile Kościół jest uprawniony do posiadania podobnych przekonań i nikogo nie może dziwić jego reakcja, dziwi już w przypadku ówczesnej rzecznik praw dziecka Ewy Sowińskiej, która poświęciła dużo energii (być może również “pieniędzy podatników”) na tropienie homoseksualych podtekstów w Teletubisiach. Nie tak dawno temu popularna japońska zabawka Hello Kitty również trafiła na czarną listę polskiego Kościoła. Egzorcysta diecezji białostockiej ks. Paweł Popielnicki oznajmił podczas specjalnie zorganizowanego wykładu na temat zagrożeń okultyzmem i satanizmem, że postać znanego na całym świecie kotka jest w istocie hołdem złożonym szatanowi przez japońskiego twórcę marki Hello Kitty. Dowód? Kotek nie ma ust.

Kościół w Polsce dąży do homogenicznej kultury. W katolickiej Polsce nie ma miejsca dla nikogo poza Polakami-katolikami. Zapomina się niestety, że wiele świąt chrześcijańskich ma swoje pogańskie korzenie lub też łączy pogańską tradycję z chrześcijańską. Osadnictwo ludzkie istniało na terenach Polski na długo przed sprowadzeniem do kraju chrześcijaństwa. Przenikające do Polski wpływy chrześcijańskie mieszały się z wierzeniami pogańskimi i część z nich przetrwała w zmienionej formie.

Koktajl taki jest obecny między innymi w tradycjach świąt Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy czy wreszcie dnia Wszystkich Świętych – “konkurenta” Halloween. Polskie przesądy pogańskie związane na przykład z Wigilią są traktowane na równi z tradycjami chrześcijańskimi. Dodatkowe miejsce przy stole dla zmarłej bliskiej osoby/wędrowca, łuski karpia w portfelu czy nawet choinka – to tylko nieliczne ze zwyczajów o korzeniach pogańskich. Polska to kraj wielu kultur i wielu religii i tradycji. Straszenie “satanizmem”  jest tak samo niepoważne jak halloweenowe wiedźmy i potwory.

Skupiając się na “pogańskiej” dyni, Kościół nie chce dostrzec  prawdziwych problemów. Kiedy chodzi o wykluczenie społeczne milionów żyjących poniżej minimum społecznego, rasizm, prześladowanie gejów i lesbijek, czy nawet militarystyczne zapędy Polski, Kościół nabiera wody w usta.

Halloween wywodzi się z tradycji anglosaskiej. Jednak święto to zglobalizowało się (na czym zyskuje również doczepiona do Halloween wielka machina biznesowa), przywędrowało do Polski i niewątpliwie urozmaiciło naszą kulturę.

Decyzję o świętowaniu, zarówno świąt katolickich jak i wszelkich innych należy pozostawić w gestii wolnych i decydujących o sobie obywateli. Kościół polski boi się zarówno wielokulturowości, jak i “relatywizmu kulturowego” (być może myląc go z “relatywizmem moralnym”), a także otwartego myślenia, bo przez wieki autorytarnie i feudalnie sprawował “rząd  dusz”.

Nawet papież Franciszek ze swoimi “nowatorskimi” zmianami spędzać musi polskim biskupom sen z powiek. Tymczasem wystarczy zrozumieć, jak twierdzi kanadyjski antropolog i odkrywca Wade Davis (w Polsce znany przede wszystkim z programów National Geographic), że “świat, w którym żyjemy to tylko jeden z modeli rzeczywistości. Inne kultury nie są nieudaną próbą bycia naszą kulturą, lecz unikalnymi przejawami człowieczeństwa”.

W kontekście kulturowym nie taki halloweenowy diabeł straszny, jak go malują. Niewątpliwe dużo bardziej niepokoić powinna kwestia warunków, w jakich w chińskich fabrykach produkuje się akcesoria i przebrania dla obchodzącego święto duchów Zachodu oraz ilość niepotrzebnych odpadów, jakie corocznie generuje ten zwyczaj.

Maciej Bancarzewski

Category: Gazeta - listopad 2014

Comments are closed.