baner.pracdem.stary

Porozumienie z Grecją nie dotyczy jedynie długu

| 1 marca 2015
Wolfgang Schäuble i Janis Warufakis

Wolfgang Schäuble i Janis Warufakis

Jest coś osobliwego w porozumieniu osiągniętym pomiędzy greckim rządem, zdominowanym przez radykalnie lewicową Syrizę, i ministrami finansów strefy Euro (tzw. eurogrupy).

Przewlekłe negocjacje, zwoływane wciąż na nowo spotkania czy pełne napięcia rozmowy nie są niczym nadzwyczajnym. Jednak zazwyczaj strony próbują przedstawić końcowy układ w dwuznacznych kategoriach, tak by każdy mógł twierdzić, że odniósł zwycięstwo.

Tak właśnie usiłował zinterpretować to porozumienie Janis Warufakis, grecki minister finansów, mówiąc o „konstruktywnych niejasnościach”. Powiedział tak, mimo że został zmuszony do złożenia wniosku o przedłużenie pomocy finansowej dla Grecji pod nadzorem znienawidzonej trojki – Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, czyli zrobił coś co zaledwie kilka dni temu wykluczał.

Jednak główny przeciwnik Warufakisa, niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble, zrobił coś dokładnie odwrotnego – starał się pogłębić upokorzenie Syrizy po podpisaniu porozumienia z 20 lutego. „Greków z pewnością czeka teraz trudny okres, gdy będą musieli wytłumaczyć się przed wyborcami z podpisanego porozumienia” – powiedział Schäuble.

Dlaczego więc Niemcy przyjęły taką twardą linię? Nie z powodu pieniędzy – nikt na poważnie nie wierzy, że Grecja będzie w stanie spłacić jej ogromny, liczący 240 mld euro dług. Chodzi o to, co ten dług umożliwia. Jak ujął to myśliciel akademicki Slavoj Żiżek, „prawdziwym celem” jest „kontynuacja długu w nieskończoność, tak by trzymać dłużnika w stałej zależności i podporządkowaniu”.

Jeden z głównych współpracowników Schäublego powiedział “Financial Times”: “Jeśli dalej będziemy zagłębiać się w dyskusję o anulowaniu części długu, to w Europie nie będzie już żadnych reform. We francuskim pałacu prezydenckim, i prawdopodobnie w Rzymie również, zaczną radośnie świętować, jeśli pójdziemy tą drogą”.

Innymi słowy, Niemcy martwią się o kontynuację neoliberalnych reform, narzuconych Grecji, Irlandii, Hiszpanii i Portugalii. Niemcy i UE starają się rozszerzyć je na całą Unię na podstawie podpisanego w marcu 2012 r. Paktu Fiskalnego. „Reformy” w tym kontekście oznaczają cięcia i prywatyzację usług publicznych, osłabianie zdolności pracowników do negocjacji układów zbiorowych itp.

Za tą obsesją na punkcie “reform” kryją się różne motywy. Jak można to było zaobserwować w Brytanii, jedną z reakcji klasy rządzącej na kryzys było wykorzystanie go do radykalizacji neoliberalizmu, czyli przebudowy społeczeństw tak, by utwierdzić dominację „wolnego” rynku, który ten kryzys z początku spowodował.

Można się również dopatrzeć motywów obronnych. W latach 2000-nych niemiecka klasa rządząca pokonała długi okres stagnacji i odbudowała gospodarkę opartą na eksporcie poprzez cięcia płac. Obawia się ona, że ten model może zostać zagrożony, jeśli gospodarki, które doznały wstrząsu w czasie kryzysu zostaną uratowane poprzez interwencje rządowe, finansowo gwarantowane przez UE.

Stąd bierze się dążenie do wykorzystania pakietów ratunkowych dla upowszechnienia niemieckiego modelu. W Europie Południowej, która konkuruje ze wschodnioazjatyckimi gospodarkami mającymi o wiele niższe płace, oznacza to brutalny nacisk na standardy życia.

Zwycięstwo wyborcze Syrizy stanowi śmiertelne zagrożenie dla tego projektu. Jeśli polityka oszczędności zostanie odrzucona w Grecji, to będzie to ogromne wzmocnienie dla Podemos – nowego radykalnie lewicowego ruchu w Hiszpanii. Będzie to również zachęta dla większego oporu w innych częściach Europy. Dlatego też Syriza nie tylko musi zostać pokonana, ale musi zostać pokonana w sposób widoczny.

Oczywiście liczni zwolennicy Syrizy będą starali się wskazywać na pozytywne aspekty porozumienia z 20 lutego. Warufakis będzie miał więcej pola manewru w przygotowaniu listy „reform”, które ma dostarczyć do zatwierdzenia przez eurogrupę. Być może Grecji zezwoli się zwiększyć odrobinę wydatki – miejmy nadzieję, że tak się stanie. Jednak potężną bronią w rękach Niemiec są greckie banki, z których wyciekają pieniądze. Niedawno EBC groził odcięciem pomocy, która podtrzymuje je przy życiu.

Dziennik “Financial Times” zacytował “wysoko postawionego międzynarodowego bankiera”, który miał powiedzieć: “Naciskają na nich w każdej sprawie. Ten system polega na tym, by ich zadusić, by zdali sobie sprawę że zbliża się koniec, by uświadomili sobie że nadszedł czas, by paść na kolana”. Z pewnością nie jest to koniec walki, jednak powinien być to koniec złudzenia, że politykę oszczędności można zakończyć poprzez negocjacje z UE. Tylko masowe walki mogą ją pokonać.

Alex Callinicos
Tłumaczył Jacek Szymański

Artykuł ukazał się w Socialist Worker, tygodniku SWP, siostrzanej organizacji Pracowniczej  Demokracji

Category: Gazeta - marzec 2015

Comments are closed.