baner.pracdem.stary

Jednoczmy się na lewo od SLD

| 1 kwietnia 2015
21.03.2015 Ateny. Międzynarodowy Dzień Walki z Rasizmem. Na całym świecie miały miejsce demonstracje – m. in. w różnych miastach Grecji, Brytanii, Francji, Niemczech, Irlandii oraz w Ferguson, w USA. Inicjatywa protestów pochodziła z Grecji. W Atenach uczestniczyła w nich duża liczba imigrantów. Miał także miejsce koncert przyjaciół Pawlosa Fyssasa, muzyka zabitego przez faszystów ze Złotego Świtu. Demonstracja odbyła się też w Patrasie, gdzie w 2013 r. szefowie strzelali do imigrantów/robotników rolnych.

21.03.2015 Ateny. Międzynarodowy Dzień Walki z Rasizmem. Na całym świecie miały miejsce demonstracje – m. in. w różnych miastach Grecji, Brytanii, Francji, Niemczech, Irlandii oraz w Ferguson, w USA. Inicjatywa protestów pochodziła z Grecji. W Atenach uczestniczyła w nich duża liczba imigrantów. Miał także miejsce koncert przyjaciół Pawlosa Fyssasa, muzyka zabitego przez faszystów ze Złotego Świtu. Demonstracja odbyła się też w Patrasie, gdzie w 2013 r. szefowie strzelali do imigrantów/robotników rolnych.

Kiedy Piotr Ikonowicz poparł Annę Grodzką, był to bardzo ważny znak, że lewica chce się jednoczyć.

Fakt, że Grodzkiej nie udało się zdobyć 100 tysięcy podpisów na swoją kandydaturę nie powinien nas zbytnio martwić. Dopiero pod koniec okresu zbierania podpisów, kampania Grodzkiej zaczęła zdobywać poparcie od znaczących organizacji poza Partią Zieloni.

W imieniu Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Ikonowicz ogłosił poparcie na dwa tygodnie przed upływem terminu dostarczania podpisów do PKW. Kilka dni później związek zawodowy WZZ “Sierpień 80” także poparł Grodzką.

Musimy się teraz przygotować do wyborów parlamentarnych. Oznacza to, że trzeba ogłosić powstanie porozumienia na lewo od SLD – i należy to zrobić jak najszybciej.

Organizacje i jednostki wchodzący w skład takiego porozumienia muszą także uczestniczyć we wspólnych akcjach.

Byłoby dobrze, gdyby członkowie RSS, WZZ „Sierpień 80” i Zielonych razem wystąpili w obchodach pierwszomajowych. I nie tylko oni.

Jest też nowe ugrupowanie “Razem”. Zacytujmy oświadczenie ze strony internetowej tego środowiska:

“Jesteśmy inicjatorami i inicjatorkami apelu o wspólny start lewicy społecznej w wyborach do Sejmu. Wywodzimy się z różnych środowisk. Są wśród nas osoby związane z Młodymi Socjalistami, do niedawna działające w Partii Zieloni, współtworzące Kraków Przeciwko Igrzyskom, zaangażowane w tworzenie klubów Krytyki Politycznej i wydawanie Nowych Peryferii, działacze i działaczki spółdzielcze, związkowe, feministyczne”.

Czytamy też: “Coraz więcej organizacji i środowisk dojrzewa do wspólnego działania. Anna Grodzka oraz Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza już dziś deklarują chęć wyborczej współpracy.”

„Razem” organizuje spotkania w różnych miastach, co robi również Ruch Sprawiedliwości Społecznej. Widać, że ludzie tworzący tę nową inicjatywę działają z impetem.

Idźmy tą drogą! Przy czym nie zapomnijmy, że nowa lewica społeczna nie może być jedynie tworem wirtualnym. Trzeba protestować na ulicach wspólnie ze związkowcami, z ludźmi zaangażowanymi w kampaniach lokalnych i organizować spotkania w kolejnych miastach, miasteczkach i wsiach.

Mylił się Jacek Żakowski, kiedy w swoim blogu napisał o wyborze Magdaleny Ogórek na kandydatkę SLD. Dziennikarz stwierdził: “Ruch Millera kastruje całą lewicę.” To nie tak. Miller sam się kastruje, a nowa niezależna lewica na wszelkie możliwości, by wreszcie zastąpić cyniczny, pseudolewicowy Sojusz.

 Lewica i ruchy masowe

24.03.15 Warszawa. Ogólnopolska demonstracja kolejarzy.

24.03.15 Warszawa. Ogólnopolska demonstracja kolejarzy.

Lista kandydatów na prezydenta, którym udało się osiągnąć wymagane 100 tysięcy podpisów, jest fatalna. Oprócz dwóch prawicowych liderów w sondażach reprezentujących PO i PiS mamy jeszcze skrajniejszą prawicę: faszystę z ONR-u i Ruchu Narodowego, Mariana Kowalskiego, czy skrajnie prawicowych neoliberałów, Janusza Korwina Mikke’go i Jacka Wilka z byłej partii Mikke’go.

Dla Pawła Kukiza, przedstawiającego się jako “kandydat antysystemowy”, sprawą najważniejszą jest wprowadzenie jednomandatowych okręgowych wyborczych (JOW). Tak jakby nie zauważył, że w Brytanii system JOW nie ochronił zwykłych ludzi przed cięciami socjalnymi.

Na liście nie ma żadnego kandydata czy kandydatki lewicy. Wsparta przez SLD Magdalena Ogórek lokuje się na prawo nawet od posłów Sojuszu, który i tak nie jest lewicowy.

Dlaczego nie ma lewicowych kandydatów i kandydatek?

Spoglądając na przykłady Syrizy w Grecji i Podemos w Hiszpanii można by wnioskować, że zanim w Polsce powstanie lewica społeczna, musi nastąpić masowy ruch. Czy rzeczywiście?

To prawda, że w Hiszpanii ruch 15M (czyli 15 maja 2011, data powstania ruchu – znany również jako ruch indignados/oburzonych) był ważną inspiracją do powstania Podemos. Miliony ludzi protestujących w Hiszpanii w roku 2011 i w późniejszych falach protestów musiało w jakiś sposób wpłynąć na politykę w tym kraju.

Podobnie w Grecji lata strajków generalnych, strajków sektorowych i lokalnych oraz  masowych ulicznych protestów przeciwko cięciom tworzyły klimat dla ogromnego wzrostu popularności Syrizy.

W obu krajach ludzie szukali i wciąż szukają sposobu na jeszcze skuteczniejszą walkę z polityką cięć.

W Polsce nie było w ostatnich latach takich ruchów, jak w Hiszpanii i Grecji.

Jednak zamiast rozważać, jak masowy musi być ruch, by powstała radykalna lewica z milionowym poparciem, powinniśmy zadać inne pytanie: “Czy powstanie lewicy społecznej wzmocni opór przeciwko atakom rządowym?”.

Odpowiedź w Polsce i w innych krajach brzmi: “Tak, jeśli jest z tym oporem powiązana”.

Oznacza to, że nowopowstała, zjednoczona lewica społeczna musi się aktywnie solidaryzować ze strajkującymi, współorganizować demonstracje przeciw dyskryminacji i skrajnej prawicy oraz budować kampanie lokalne. Wtedy już tu i teraz może pokazać, że są ludzie, którzy nie tylko głoszą sensowną programową alternatywę, ale są gotowi działać, by ją osiągnąć.

Naszym celem nie jest ocalenie kapitalizmu

Grecki rząd chce sprzedać port w Pireusie.

Grecki rząd chce sprzedać port w Pireusie.

Przeciwnicy neoliberalizmu często słusznie podkreślają, że nawet po wybuchu kryzysu w 2008 roku wciąż wzrasta przepaść w dochodach między bogatymi a resztą światowej populacji.

Według styczniowego raportu Oxfam, organizacji zajmującej się walki z ubóstwem, 1 procent światowej populacji ma prawie tyle bogactwa, co pozostałe 99 procent! W przyszłym roku wszystko wskazuje na to, że ten jeden procent będzie posiadał ponad połowę światowego majątku.

Oxfam dodaje, że od 2009 do 2014 roku zasoby 80 najbogatszych osób na świecie podwoiły się, natomiast 50 procent najbiedniejszych ludzi świata posiada coraz mniej.

Jak się to wszystko ma do perspektywy budowy lewicy na w Polsce?

Zapewne takie dane statystyczne wzbudzają oburzenie, ale polityczne konkluzje nie są dla wszystkich oczywiste.

Niektórzy mogą wnioskować, że dane Oxfamu są dowodem na trwałość globalnego systemu kapitalistycznego – mają udowodnić, że system ma się dobrze i jest zbyt potężny, by z nim skutecznie walczyć.

Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna.

Bogaci się wzbogacają, to fakt, ale system kapitalistyczny wciąż ma poważny problem z wytwarzaniem źródła jego mocy – czyli zysków.

Według wyliczeń brytyjskiego marksisty Michaela Robertsa, nawet gospodarka USA, która do niedawna miała być na dobrej drodze do wyzdrowienia, ma ogromne kłopoty z zyskownością. W 2014 r. stopa zysku spadła po raz pierwszy od roku 2008, a suma zysków także spadła, sięgając ujemnych wartości w ostatnim kwartale 2014 r.

W skali globalnej tempo wzrostu zysków wielkich korporacji maleje.

Jest wielka różnica między faktem wzbogacenia się nielicznej grupy superbogatych i poziomem stopy zysku. Dla kapitalisty najważniejszy czynnik w decyzjach inwestycyjnych to stopa zysku. Gdy stopa jest zbyt niska, maleć będą też inwestycje.

I tak w ostatnim czasie widzieliśmy wzrost spekulacji na światowych giełdach i rynkach finansowych, a te nie wytwarzają zysków, tylko je dzielą. By wytwarzać te realne, a nie fikcyjne, muszą mieć miejsce inwestycje prowadzące do zatrudnienia pracowników, których praca jest źródłem wszelkich zysków.

Co to znaczy dla nas?

Machina kapitalistyczna nie działa sprawnie, system jest pogrążony w stagnacji.

Możemy więc się spodziewać, że światowe klasy rządzące – w tym polska – będą kontynuowały neoliberalną politykę ostrych cięć. Nie ma dziś perspektyw znaczącej poprawy ekonomicznej, o której mówiono w 2014 r., szczególnie w USA i Brytanii.

Nasuwają się praktyczne wnioski dla związkowców, całej niezamożnej części społeczeństwa i lewicy, która chce walczyć ramie w ramię z nimi.

* Nie powinniśmy dać się oszukać, że musimy poświęcić się dla “dobra gospodarki” lub, bardziej pompatycznie, dla “narodu”.

* Nie jest naszym celem “ocalenie europejskiego [lub nawet polskiego] kapitalizmu przed nim samym”, mówiąc słowami greckiego ministra finansów Janisa Warufakisa sprzed dwóch lat. Warufakis twierdził wówczas, że ocalenie kapitalizmu jest dla lewicy “historycznym obowiązkiem”, że to jest droga do uniknięcia ludzkich nieszczęść.

Dziś widzimy, gdzie taka strategia prowadzi. W Grecji rząd Syrizy postanowił, że największym priorytetem jest pozostawanie w strefie euro kosztem zrezygnowania z postulatu umorzenia nawet części długu.

By podkreślić swoją uległość, 27 marca Warufakis ogłosił, że rząd sprzeda swój 67-procentowy udział w porcie Pireus, tym samym łamiąc obietnicę obrony portu przed prywatyzacją, która była powtórzona po styczniowych wyborach.

* A lewica? Panos Garganas, z Socjalistycznej Partii Pracowników w Grecji (siostrzanej organizacji Pracowniczej Demokracji) słusznie twierdzi, że zadaniem konsekwentnej lewicy jest odrzucenie kompromisów nawet lewicowego rządu Syrizy i solidaryzowanie się z dokerami (którzy nie chcą dopuścić do prywatyzacji portu) i z innymi pracownikami walczącymi o swoje miejsca pracy.

Panos podsumował to, co ostatnie wydarzenia w Grecji oznaczają dla lewicy: “To wszystko pokazuje, że parlamentarna droga do zmian jest ulicą jednokierunkową do kompromisu. By realizować żądania pracowników i zerwać z szantażem UE, lewica potrzebuje rewolucyjnej strategii oddalonej od starej “mądrości” parlamentarnej”. (socialistworker.co.uk, 31 marca). Panos ma rację. Zadaniem lewicy jest doprowadzić do zwycięstwa zorganizowanych pracowników, a nie dbanie o nieosiągalne zdrowie systemu kapitalistycznego.

Napieralski, Rozenek i Nowicka? Nie tędy droga

27.03.15 Opole. Antyrządowa demonstracja zwiąkowa.

27.03.15 Opole. Antyrządowa demonstracja zwiąkowa.

Idea tworzenia znaczącej, lewicowej alternatywy wobec SLD wisi w powietrzu. Mówi o tym nie tylko radykalna lewica. Były lider SLD Grzegorz Napieralski, były czołowy “palikotowiec” Andrzej Rozenek i wicemarszałkini Sejmu, znana feministka, Wanda Nowicka także mówią o nowej partii.

W grudniu 2014 r. Napieralski powiedział w telewizji, że “Jeśli po trzech tragicznych wynikach w kolejnych wyborach nie uda się SLD otrząsnąć i zbudować czegoś, co będzie na miarę naszych marzeń, to nawet nie będzie z czego odchodzić.”

Ta wypowiedź doprowadziła do tego, że w styczniu Napieralski został zawieszony w prawach członka SLD. Teraz sprawa posunęła się jeszcze dalej. 30 marca otrzymał trzyletni zakaz pełnienia funkcji w partii. Jest oczywiste dla każdego, że Miller chce go wyrzucić z SLD, i że Napieralski chce budować coś nowego.

Co do Nowickiej, mówiła ona o nowej partii w połowie marca. W radiu TOK FM powiedziała: “Chcę się przyczynić do nowej inicjatywy politycznej. Myślę, że w przyszłości to będzie nowa partia.”

Naturalnym sojusznikiem Nowickiej jest Andrzej Rozenek, z którym już współpracowała w klubie poselskim Ruchu Palikota.

Zapewne część ludzi, którzy chcą tworzyć społeczną lewicę w Polsce będzie zainteresowana współtworzeniem partii lub koalicji z tą trójką.

Jest to jednak błąd. Jako lider SLD od roku 2008 do 2011 Napieralski nie tworzył żadnej alternatywy dla fatalnej neoliberalnej polityki tej partii. W 2012 r. Rozenek pomógł Palikotowi ratować skórę Platformy Obywatelskiej głosując za wydłużeniem wieku emerytalnego do lat 67.

Gdyby Nowicka sama chciała współpracować z lewicą radykalną zapewne byłoby to do przyjęcia – razem z Rozenkiem i Napieralskim już nie.

Rzecz jasna nowa, szeroka, radykalna lewica będzie chciała zdobyć jak największe poparcie wyborcze, ale nie jest bynajmniej pewne, że tacy politycy jak Napieralski czy Rozenek pomogliby osiągnąć więcej głosów. A nawet jeśli pomogliby, liczba protestujących na ulicach jest znacznie ważniejsza niż liczba głosów w wyborach.

Społeczna lewica nie ma racji bytu, jeśli nie będzie wspierała walki zwykłych ludzi o poprawę warunków życia. Nie osiągnie tego celu z sierotami po partiach głównego, neoliberalnego nurtu, jak Ruch Palikota/Twój Ruch i SLD.

Andrzej Żebrowski

 

Category: Gazeta - kwiecień 2015

Comments are closed.