baner.pracdem.stary

Keynes: wybawca z kryzysu strefy euro?

| 1 września 2015
John Maynard Keynes

John Maynard Keynes

Wielu lewicowców pragnie polityki gospodarczej na podstawie poglądów brytyjskiego ekonomisty Johna Maynarda Keynesa. Przedstawiamy zatem jego idee.

W dyskusjach o przyczynach kryzysu strefy euro i możliwych strategii wyjścia z niego ludzie lewicy wymieniają przede wszystkim jedno nazwisko – i nie chodzi o Karola Marksa. Raczej to idee ekonomisty, który sam nigdy nie określał się mianem lewicowego, mają największy wpływ wśród krytyków doktryny neoliberalnej.

John Maynard Keynes był jednym z najbardziej znaczących ekonomistów XX wieku i brał osobisty udział w politycznej debacie. Dopiero po śmierci Keynesa w 1946 przypadł początek wpływów jego idei.

Mały renesans Keynesa

Wraz z nadejściem neoliberalizmu w latach 80-tych jego teorie i koncepcje zostały z powrotem porzucone, jednak od początku kryzysu gospodarczego w roku 2008 jego krytyka klasycznej liberalnej filozofii przeżyła mały renesans.

Objęcie rządów przez Syrizę w Grecji stawia obecnie całkiem konkretnie pytanie o alternatywną politykę gospodarczą i finansową. Po raz pierwszy w objętej kryzysem Europie rządy prowadzi partia, która radykalnie odrzuca neoliberalną politykę oszczędności [choć tylko w słowach – artykuł był pisany jeszcze przed przyjęciem przez rząd Syrizy programu surowych oszczędności – przyp. tłum]. I rzeczywiście idee Keynesa stanowią centralny punkt odniesienia dla kierownictwa Syrizy. Szczególnie [były – przyp. tłum.] minister finansów Yanis Varoufakis podkreśla zawsze wpływ dzieł Keynesa na niego samego. Skąd się bierze ten podziw, który żywi wielu lewicowców dla tego burżuazyjnego ekonomisty i jakiebyły jego idee?

Idee Johna Maynarda Keynesa

John Maynard Keynes był zdania, że samoregulujący się rynek nie może funkcjonować. Dlatego sprzeciwił się w swoim czasie obowiązującym poglądom gospodarczym, które pod nową nazwą neoliberalizmu do dziś kierują polityką wszystkich partii establiszmentu.

Keynes urodził się 5 czerwca 1883 w angielskim Cambridge jako syn profesora ekonomii. Uczęszczał do różnych elitarnych szkół i studiował filozofie, historię, matematykę i ekonomię. Oprócz pracy naukowej był także zawsze mocno zaangażowany w politykę. Nie pracował więc tylko jako nauczyciel akademicki, ale także dla brytyjskiego rządu.

Po I wojnie światowej zaczął sprzeciwiać się w różnych książkach i opracowaniach pojedynczym punktom panującej doktryny liberalnej. Ale w tym czasie wierzył także, że zanosi się na różowe czasy kapitalizmu. Dopiero wielki kryzys lat 30-tych zwiększył zwątpienie ekonomistów burżuazyjnych wobec gładkiego funkcjonowania gospodarki rynkowej.

Krytyk nieograniczonych rynków

John Maynard Keynes stał się jednym z najbardziej znaczących krytyków nieograniczonych rynków. Jego najbardziej znane dzieło Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza wydano w 1936 r. – zaledwie kilka lat po początku światowego kryzysu gospodarczego. Rozwinął tam systematyczną krytykę doktryny liberalnej. Dla wielu socjaldemokratów i związkowców, którzy nie wierzyli ( już) w rewolucyjne przekształcenie się społeczeństwa, keynesizm w tym czasie zastąpił marksizm.

Liberalni teoretycy wyszli z założenia, że to „niewidzialna ręka” rynku harmonizuje podaż i popyt, więc każdy wyprodukowany towar znajduje swojego kupca. Liberałowie uzasadniali swoje twierdzenie tzw. prawem Saya: pieniądz, który reprezentowałby każdy wyprodukowany towar, przepływałby między dwiema kieszeniami – pracownika i przedsiębiorcy.

Robotnicy mogliby ze swojej pensji kupić środki konieczne do życia, a przedsiębiorca swój zysk inwestowałby w nowe środki produkcji. Tak ustaliłaby się wieczna równowaga między podażą i popytem. Kryzysy byłyby niemożliwe.

Argumenty Keynesa przeciw liberałom

Keynes sprzeciwił się. Po pierwsze w tak określonych okolicznościach część pieniędzy pracowników byłaby oszczędzana. Po drugie przedsiębiorcy inwestowaliby tylko w te nowe środki produkcji, z których mogliby wyciągnąć nowe zyski. Tak mogłaby powstać sytuacja, w której firmy nie mogłyby sprzedać całkowicie swoich towarów. Kryzys byłby tego skutkiem.

Także szkoła liberalna nie mogła tego ignorować. Stąd ich przedstawiciele postulowali spadek płac w czasach kryzysu, aby przedsiębiorstwa znów inwestowały. Keynes stwierdził, że to byłoby błędne koło. Wtedy niższe płace zmniejszają popyt, powodują więcej bezrobocia, co ponownie powoduje spadek płac. Aby przezwyciężyć kryzys domagał się stworzenia „efektywnego popytu”. Państwo musiałoby zwalczyć brakujący popyt przez zamówienia publiczne. Wydatki na to musiałyby być pokrywane z długów, a nie z redystrybucji istniejących środków. Tylko tak powstałby rzeczywisty wzrost.

Keynesowska analiza kryzysu

Idee Keynesa nie ograniczają się jednakże do czystego zorientowania na popyt. Jego wyjaśnienie właściwości kryzysów systemu sięgało głębiej. Odkrył, że kryzys kapitalizmu może być tak poważny, że nie może sam się z niego uwolnić. W takim przypadku wierzył, „że zadanie kierowania bieżącą ilością inwestycji nie może być pozostawione bez niebezpieczeństwa w prywatnych rękach”.

Doszedł to tego wniosku, ponieważ zaobserwował „spadającą krańcową użyteczność kapitału” – rozwinięcie tego, co już wcześniej Karol Marks opisał jako „tendencję spadkową stopy zysku”. Przedsiębiorstwa musiałby inwestować coraz więcej, aby wygenerować taki sam zysk. To prowadziło do sytuacji, że nie inwestowały w nowe środki produkcji, tylko spekulowały nimi. Ten trend zaostrzał się, im dłużej trwał kapitalistyczny porządek gospodarczy.

W obliczu niepewnych działalności inwestycyjnych Keynes postulował „uspołecznienie inwestycji”, aby osiągnąć cel pełnego zatrudnienia. Dla niego było to „właściwe lekarstwo na cykl koniunkturalny”, „że zniesiemy zastoje i utrzymamy się tak w niby-wzroście”.

Keynes dziś znów aktualny?

Keynes zmarł w 1946, lecz jego teorie połączone z państwowym planowaniem święciły wielkie sukcesy, gdy światowa gospodarka po II wojnie światowej weszła w długą fazę wzrostową.

Podstawą dla tej „złotej epoki” była zimna wojna. Wydatki zbrojeniowe USA i ZSRR wzrosły z 10 do 15% produktu narodowego brutto. Państwo stworzyło gigantyczny popyt dla znaczącej części przemysłu. Również zahamowało to tendencję do marnowania nadprodukcji. Jednak powojenny wzrost był niespójny.

Gdy w 1974 pierwszy raz przyszła światowa zapaść, polityka keynesizmu stanęła przed próbą przetrwania. Jednak wtedy ukazały się jej granice. W RFN socjaldemokratyczny rząd ułożył program inwestycyjny na ponad 16 miliardów marek niemieckich. Krótkoterminowo ta polityka odniosła skutek. Bezrobocie z powrotem zmalało. Ale odnowiony międzynarodowy kryzys 1980/81 zniszczył ten sukces. Także w innych europejskich krajach rządy ponosiły porażki, aby przezwyciężyć kryzys.

Publiczne wydatki tylko pogłębiały kryzys. Bezrobocie wzrosło ponownie – po raz pierwszy po wojnie do ponad 2 milionów. Rząd federalny wyrzucił za burtę keynesistowską politykę i poszedł w politykę oszczędzania. Także w innych krajach neoliberalizm rozpoczął swoje pasmo zwycięstw.

Kwestia władzy luką Keynesa

Gdy dzisiaj w obliczu kryzysu strefy euro lewica żąda wielkiego, państwowego programu z tworzeniem nowych miejsc pracy i wyższymi płacami, jest to zapewne słuszne. Ale nie jest to żadna gwarancja na pokonanie kryzysu.

Do tego pozostaje pytanie, jak taką politykę przeforsować? W przeszłości koncerny i instytucje gospodarcze wyraźnie zwalczały każdego, kto przedstawiał pomysły przeciw ich interesom: w Wielkiej Brytanii w 1976 r.  Międzynarodowy Fundusz Walutowy zmusił rząd Partii Pracy do cięcia wydatków, we Francji na początku lat 80-tych partia socjalistyczna zrezygnowała ze swojego programu po bojkocie ze strony firm, w Niemczech [socjaldemokrata] Oskar Lafontaine został w 1999 usunięty z urzędu przez kampanię ze strony wielkiego kapitału.

Keynes nie odpowiedział na pytanie, w jaki sposób działania przeciwko władzy kapitału mogą być przeprowadzone? Nie odpowiedział – w przeciwieństwie do Marksa, który wskazał na potencjalną siłę klasy pracującej.

Teoria Keynesa wstrząsnęła granicami kapitalizmu, chociaż on sam nie był żadnym lewicowcem. Wielokrotnie podkreślał, iż panujący podzielaliby jego program, i że był utwierdzony w kapitalizmie. „Gdy dojdzie do właściwej wojny klas, to będzie zależało mi na miejscowym i osobistym patriotyzmie wobec własnego środowiska. (…) Wojna klas postawiłaby mnie po stronie wykształconej burżuazji.”

Mimo to, mówił także o tym, że decyzje o inwestycjach musiałyby być uspołecznione. Do tego marksiści mogą nawiązać, ponieważ w ten sposób drzwi dla socjalistycznej perspektywy zostaną otwarte. Oznacza to jednak postawienie pod znakiem pytania panowania nielicznych nad bogactwem społeczeństwa i przeciwstawianie się władzy panujących.

Martin Haller w niemieckim czasopiśmie “MARX21”

Tłumaczył Piotr Trzpil

Category: Gazeta - wrzesień 2015

Comments are closed.