baner.pracdem.stary

O strajku Polaków w Brytanii – “Imigranci wszystkich krajów łączcie się!”

| 1 września 2015

polski strajk Londyn

20 sierpnia miał się odbyć nie-formalny strajk polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii. Miał to być gest protestu przeciwko antyimigranckiej retoryce brytyjskiego rządu i wielu brytyjskich mediów, oskarżających przybyszów o wyłudzanie zasiłków i wykorzystywanie brytyjskiego sys-temu ochrony zdrowia.

Pomysł strajku zrodził się oddolnie, na internetowym forum. Nie był on przez nikogo koordynowany ani też organizowany, więc powieść się nie mógł. Jednak dla skrajnej prawicy, cieszącej się wśród Polaków na wyspach sporymi wpływami, jaka-kolwiek myśl o strajku graniczyła z bluźnierstwem. Dlatego też Jerzy Byczyński, szef polonijnej organizacji “Patriae Fidelis”, afiliowanej przy Ruchu Narodowym, naprędce wymyślił alternatywną wobec strajku akcję oddawania przez Polaków krwi.

Sama groźba tego, że na jeden dzień milion polskich pracowników ogłosi strajk, przeraziła nie tylko polskiego neofaszystę znad Tamizy, ale i brytyjskie media. Akcja “Polish Blood” zyskała szeroki rozgłos w wyspiarskich gazetach i stacjach telewizyjnych, zaś Byczyński – neofaszysta w krawacie – był lansowany jako jeden z głównych przywódców brytyjskiej Polonii. Od jakichkolwiek protestów odcięła się również Federacja Polaków w Wielkiej Brytanii. Idea strajku bardzo szybko okazała się być czymś “kontrower-syjnym”.

W takiej atmosferze nadszedł dzień strajku. Akcji miała towarzyszyć demonstracja w samo południe przed brytyjskim parlamentem. Poszedłem tam z kilkoma towarzyszami z Socialist Workers Party (Socjalistyczna Partia Pracownicza), trzymając w dłoniach plakaty z hasłami w języku polskim i angielskim. Jak było do przewidzenia, Polacy nie stawili się na demonstracji zbyt licznie. Tłumnie natomiast przybyli przedstawiciele mediów. Dzięki temu mogliśmy przekazać nasze przesłanie szerszej publiczności, zarówno polskiej, jak i brytyjskiej. Była też okazja do rozmowy z Polakami, którzy mimo wszystko przyszli pod parlament.

Nasze przesłanie dotyczyło przede wszystkim obrony idei strajku. To pytanie powracało w rozmowach z mediami: dlaczego strajk? Mówiliśmy o tym, że strajk jest uprawnioną bronią w walce pracowników o swoje prawa, i że jest to broń najskuteczniejsza. Polscy pracownicy mają takie samo prawo do strajku jak wszyscy inni pracownicy, i nie ma w tym nic kontrowersyjnego.

Obecność Brytyjczyków, okazują-cych solidarność z polskimi imigrantami, była niezwykle wymownym znakiem. Polskich demonstrantów przekony-waliśmy do współpracy – z innymi grupami imigranckimi, jak również przede wszystkim z brytyjskimi związkami zawodowymi. Tylko taka współpraca może zagwarantować sukces kolejnych strajków i akcji protestacyjnych. Dlatego właśnie jedno z haseł na naszych transparentach głosiło: “Imigranci wszystkich krajów łączcie się!”

W rozmowach z Polakami i z mediami mówiliśmy o tym, że dyskryminacja, z którą się stykamy na Wyspach, to nie jakiś “antypolonizm”, ale rasizm w czystej postaci. Jest on skierowany nie tylko przeciw imi-grantom z Polski, ale również tym z Bułgarii, Rumunii, Karaibów czy też uchodźcom z Calais i Morza Śród-ziemnego. Dlatego nasze transparenty mówiły: “Nie dla rasizmu!”

Nasze przesłanie, choć w nie-których mediach okrojone i ocen- zurowane, zostało jednak przekazane. Powszechnie publikowane były zdjęcia z demonstracji, które mówią więcej niż tysiące słów: obraz solidarnych z imigrantami socjalistów oraz przesłanie brytyjskiej gazety “Socialist Worker”, która od lat konsekwentnie staje w obronie praw imigrantów – i to moim zdaniem jest w tej sprawie najważniejsze.

Jacek Szymański

Category: Gazeta - wrzesień 2015

Comments are closed.