baner.pracdem.stary

Połóżmy kres rasistowskim atakom

| 1 stycznia 2016
22.12.15 Antyrasistowski wiec na warszawskiej "Patelni".

22.12.15 Antyrasistowski wiec na warszawskiej „Patelni”.

Rozboje na tle rasistowskim bądź narodowościowym są aktami przemocy najbardziej prymitywnego rodzaju.  Polegają one na atakowaniu innej osoby za jej uzewnętrznione odmienne pochodzenie. Nikt go sobie ani nie wybiera, ani nie wypracowuje, więc absurdalne jest wywyższanie bądź poniżanie kogokolwiek z tego powodu.

Strach odczuwany przez każdego pracownika, który jest związany z wbudowanym w kapitalistyczny system ryzykiem pogorszenia się warunków bytowych, musi gdzieś znaleźć swoje ujście. W sytuacji gdy ruch pracowniczy jest rozbity, znacznie łatwiej przedstawiciele klasy panującej mogą narzucić społeczeństwu poglądy nacjonalistyczne budujące irracjonalną dumę z racji pochodzenia.

Potencjalny bunt przeciwko wyzyskującym na co dzień właścicielom firm zostaje zamieniony na prześladowanie słabszych grup społecznych, jak np. mniejszości narodowe, etniczne lub religijne, czy nawet też emigranci z innych regionów wewnątrz kraju, którzy niekiedy są pogardliwie określani „słoikami”. Niczego ono jednak nie rozwiązuje, bo po prostu nie może tego zrobić.

Nasilanie się aktów przemocy podszytej rasizmem bez wątpienia świadczy o kryzysie społecznym w Polsce i walce panujących o zachowanie swojej pozycji. Zintensyfikowanie nacjonalistycznego przekazu w wiodących mediach oraz wieloletniej nagonki na muzułmanów poskutkowało rozprzestrzenieniem się ksenofobicznych postaw, czego objawem były niespotykane dotąd kilkutysięczne i mniejsze manifestacje przeciwko uchodźcom, jakie miały miejsce minionej jesieni.

Ten klimat podsycili politycy większości partii startujących w wyborach parlamentarnych z liderem obecnej partii rządzącej na czele – Jarosławem Kaczyńskim. Dodało to jeszcze większej pewności siebie nie tylko ludziom o skłonnościach rasistowskich, ale również jawnym faszystom i ich ulicznym bojówkom. Nie przez przypadek hasło tegorocznego Marszu Niepodległości, organizowanego przez faszystowski Ruch Narodowy, brzmiało: „Polska dla Polaków”. Efektem tego były pobicia oraz zapewne wiele innych, drobniejszych zaczepek na tle rasistowskim bądź nacjonalistycznym, których opinia publiczna nie jest świadoma, jak np. słowne szykanowanie za mówienie po rosyjsku w autobusie (którego świadkiem był autor tego artykułu).

Ataki te ujawniły całą moc bezmyślności dyskryminacji rasowej. Niektórzy “umiarkowani” nacjonaliści twierdzą: „nie mamy nic do obcych, jeśli przyjeżdżają tutaj pracować, a nie brać zasiłki”. Tymczasem na jednej z głównych ulic Szczecina pobito mieszkającego od urodzenia w Polsce wokalistę zespołu „Raggafaya” ze względu na jego kolor skóry zdradzający „obce” (angolańskie) pochodzenie. Tego samego w Poznaniu doświadczył Chilijczyk, pracujący m. in. jako instruktor w szkole tańca, żyjący tamże wraz z rodziną od 10 lat. Te przykłady jasno pokazują, że bojówki faszystowskie nikogo nie „legitymują”, tylko przy nadarzającej się okazji są zdolne zaatakować każdego, kto wyda im się podejrzany z racji widocznego odstępstwa fizycznego od „prawdziwego” Polaka.

Reakcja policji i sądów na tego typu wydarzenia jest zazwyczaj rozczarowująca – nawet jeśli uda się złapać sprawców, to kary dla nich są symboliczne i bynajmniej nie zniechęcają do kolejnych przestępstw tego typu. To buduje przekonanie wśród ofiar, że organy ścigania im nie pomogą, więc nie warto nawet zgłaszać pobicia. Dla antykapitalistów jest kolejnym dowodem na brak neutralności państwa. Dlatego nie ma skuteczniejszej metody zwalczania takich postaw niż bezpośredni opór.

Bierność jest cichą akceptacją faszyzmu, zatem nie można przechodzić obojętnie ulicą widząc przemoc na tle rasowym. Należy jak najbardziej nagłaśniać wszelkie przypadki organizując manifestacje sprzeciwiające się rasizmowi. Tak właśnie zareagowano m. in. w Warszawie po pobiciu Hindusów w jednym z najruchliwszych miejsc miasta. Grupa przechodniów nie zdołała przeciwstawić się faszystom, ale bez wątpienia należy im się pochwała za prawidłową reakcję. Trzy dni później w tym samym miejscu zorganizowano kilkuset osobową pikietę (na zdjęciu), w której brały udział również ofiary pobicia. To bardzo ważne, że nie czują się w żaden sposób winne i nie boją się wyrażać sprzeciwu wobec narastającego przyzwolenia społecznego na rasistowskie zachowania.

Również w innych miastach były takie demonstracje, co pokazuje, iż istnieją grupy świadome procesu największego zwycięstwa faszyzmu w historii, jaki miał miejsce w latach 30. XX wieku. Te działania mogą przerodzić się w szerszy ruch zdolny gromadzić nie setki, a co najmniej tysiące osób. Nie będzie to łatwe zadanie, gdyż problem dyskryminacji ze względu na pochodzenie ciągle jest bagatelizowany przez znaczną część ludzi. Nawet jeśli sprzeciwiają się takim postawom, to uważają, że rasizm jest jedynie „domeną tępych, niewykształconych kiboli”. Prawdą jest, iż to oni najczęściej są bezpośrednimi sprawcami ataków, jednak bynajmniej nie można pominąć faktu, że są jedynie narzędziem.  Skoro tak, to w czyich rękach?

Brytyjski socjalista Tony Cliff w broszurze „Marksizm w nowe milenium” napisał: „Walcząc ze szczurami trzeba również zniszczyć nory, w których się rozmnażają. Podobnie należy walczyć z faszystami, ale także z kapitalizmem, który stwarza warunki rodzące faszyzm”. Ten cytat świetnie oddaje obecną sytuację w Polsce i nie tylko. Uliczne bojówki pełnią rolę szczurów, a zwiększenie ich liczebności może zaistnieć jedynie w sprzyjających temu warunkach nędzy. Stawianie oporu różnym formom ksenofobii jest konieczne, ale niewystarczające, gdyż w dalszym ciągu istnieją dogodne warunki do mobilizacji kolejnych „patriotycznych” grup.

W żadnym wypadku nie można zapominać o ich mniej lub bardziej nieformalnych mocodawcach, którzy dążą do jak najdalej idącego zdławienia niezależnego od nich ruchu pracowniczego, by ten jak najmniej protestował przeciwko pogarszającym się warunkom życia większości społeczeństwa, i w ten sposób nie przeszkadzał w dalszym gromadzeniu kapitału w rękach nielicznych. To są właśnie „nory” bojówek nacjonalistycznych, które mają długą tradycję w rozbijaniu buntów robotniczych i budowaniu siłą „jedności narodowej” wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych, która na dłuższą metę jest korzystna jedynie dla tych pierwszych. Z racji wspólnego interesu należy dążyć do włączenia zorganizowanych pracowników do koalicji antyrasistowskiej. Jeszcze nie za późno, by przeciwstawić się faszystom! (Patrz s.12)

Piotr Trzpil

Category: Gazeta - styczeń 2016

Comments are closed.