baner.pracdem.stary

Kruszy się system dwupartyjny w Hiszpanii. Lewica – prawdziwa zwyciężczyni wyborów

| 1 stycznia 2016
20.12.15 Noc wyborcza w Madrycie.

20.12.15 Noc wyborcza w Madrycie.

Wybory w Hiszpanii 20 grudnia przyniosły nie-stabilność polityczną wraz z dużymi korzyś-ciami dla lewicowej partii Podemos, brakiem per-spektyw na stabilny rząd i potencjalnie decydującą rolą katalońskiego ruchu niepodległościowego. Prawdziwą próbą będzie działanie na rzecz pogłę-bienia oporu – przekonuje Andy Durgan.

Minione wybory parla-mentarne w Hiszpanii przyniosły pogłębienie nie-stabilności politycznej.

Najbardziej skorzystała na tym lewica. Powszechna korupcja i okrutne cięcia poważnie naruszyły system polityczny istniejący od czasu zakończenia dykta-tury Franco (i pierwszych wyborów) w 1977 r.

Pierwszy wynik uzyskała konserwatywna Partia Ludowa (PP) z 29% głosów, jednak straciła prawie cztery miliony głosów w porównaniu do poprzednich wyborów w 2011 roku.

Reprezentowana przez Partię Socjalistyczną (PSOE) tradycyjna socjaldemokracja osiągnęła 22% – swój najgorszy wynik od 1977 r. W stosunku do wyborów z 2011 utraciła 2 miliony głosów, a jeśli wziąć pod uwagę wygrane przez nią wybory z 2008 r., 6 milionów. Łącznie, poparcie dla obu tych partii spadło do zaledwie 51%, w porównaniu z 73% w wyborach 2011 r. i 84% w 2008 r.

Oznacza to koniec systemu dwupartyjnego. Także nowa prawi-cowa, populistyczna partia Obywatele (Ciudadanos) wypadła o wiele gorzej, niż powszechnie przewidywano.

Podemos

Prawdziwym zwycięzcą jest radykalnie lewicowe Podemos, Po zaledwie dwóch latach istnienia zdobyło 21% głosów, pomimo tego, że sondaże dawały mu o wiele mniej. Zdobyło ponad 5 milionów głosów – zaledwie 400 tys. mniej niż PSOE. Podemos i jego sojusznicy zwyciężyli w Katalonii i w Kraju Basków. Drugą pozycję – po PP – uzyskali w Madrycie, Walencji, Galicji, Balearach i Nawarze. Najważniejszym jest fakt silnego poparcia w obszarach zamieszkanych przez klasę pracowniczą.

Podemos niewątpliwie powścią-gało swój radykalizm na przestrzeni minionego roku, świadomie przyj-mując „socjaldemokratyczny” program i umieszczając na listach wyborczych, jako najważ-niejszych kandydatów, ludzi takich, jak były natowski generał Julio Rodriguez.

Wszystko to stanowiło wykalkulowaną próbę po-szerzenia własnej bazy wyborczej. Jednak jego spektakularna eksplozja na scenie wyborczej wciąż stanowi zwycięstwo lewicy.

W Katalonii, Walencji i Galicji – na wszystkich tych obszarach, gdzie odniosło największe powodzenie – Podemos występowało w koalicji z siłami stojącymi na lewo od niej samej.

Nastroje na ogromnych wiecach wyborczych wykazy-wały, że jej zwolennicy oczekują prawdziwej zmiany. Lewica może świętować swoje zwycięstwo, ale nadal kluczowe znaczenie musi mieć dla niej szukanie możliwie najszerszej jedności w walce.

Proporcjonalny system wyborczy umożliwia mniejszym partiom uzys-kanie reprezentacji parlamentarnej. Jest jednak zniekształcony na korzyść obszarów wiejskich i bardziej konserwatywnych. Tak więc, pomimo zdobycia znacznej liczby 920 tys. głosów, koalicja Zjednoczonej Lewicy (IU) z Komunistyczną Partią Hiszpanii na czele zdobyła jedynie dwa mandaty z okręgów, w których startowała samodzielnie i kilka tam, gdzie startowała z Podemos bądź innymi ugrupowaniami.

Szeroko pojęta lewica zyskała więcej głosów niż prawica, ale nie ma wyraźnej większości dla którejkolwiek partii, bądź potencjalnej koalicji. PP ma teraz 123 mandaty, PSOE 90, Podemos 69, a Ciudadanos 40. Arytmetyka parlamentarna czyni jakakolwiek stabilną koalicję mało prawdopodobną.

Nawet jeśli Ciudadanos dołączy do PP, prawicowy rząd będzie rządem mniejszościowym. Na lewo też nie ma jednak wyraźnie zarysowanej większości.

Podemos wielokrotnie wykluczała możliwość przystąpienia do rządu kierowanego przez PSOE, choć nie wyklucza jakiejś formy współpracy. Byłaby ona możliwa na gruncie porozumienia w sprawie reformy konstytucyjnej, w tym nowej ordynacji wyborczej i ochrony praw socjalnych.

Ruchy niepodległościowe – szczególnie w Katalonii – to kolejna kluczowa linia podziału. Kryzys polityczny państwa hiszpańskiego wzmocnił ruchy niepodległościowe, które chcą z nim zerwać.

Katalonia

W Katalonii istnieje masowe poparcie dla niepodległości, ale rząd PP w Madrycie zablokował referendum. Teraz Podemos broni referendum, co sprawia, że osiągnięcie porozumienia z zajadle hiszpańsko-nacjonalistyczną PSOE jest trudne.

Podczas gdy główne partie odmówiły brania pod uwagę czegokolwiek, co mogłoby podważyć „jed-ność Hiszpanii”, katalońscy niepodległościowi depu-towani mogą być czynnikiem decydującym w jakimkolwiek porozumieniu. Obecnie jest ich 17, w tym 9 z umiarkowanej Repu-blikańskiej Lewicy Katalonii (ERC), która obecnie potroiła ilość swych głosów. Podobnie jak Podemos skorzystała na błędnej strategii proniepodległoś-ciowego, antykapitalis- tycznego CUP, który wezwał do bojkotu hiszpańskich wyborów parlamentarnych.

Nawet jeżeli możliwe byłoby sklecenie jakiejś formy rządu mniejszościowego, sytuacja wciąż pozostaje bardzo otwarta. Podemos nadal zachował wiele z ducha Indignados [oburzonych] i oporu klasy pracowniczej wobec cięć.

Głównym pytaniem jest, czy ten duch oporu może zostać pogłębiony, a nie podporządkowany machinacjom instytucjonalnej polityki.

 

Andy Durgan jest członkiem

En Lluita w Barcelonie

 

Tłumaczył Michał Wysocki

Category: Gazeta - styczeń 2016

Comments are closed.