baner.pracdem.stary

Andrzej Wajda 1926-2016 – Człowiek z celuloidu

| 1 listopada 2016
Kadr z filmu "Kanał"

Kadr z filmu „Kanał”

Andrzej Wajda, syn zamordowanego w Katyniu oficera i żołnierz Armii Krajowej, największe swe arty- styczne triumfy święcił w okresie PRL. Można by uznać to za wielką ironię historii, jednak nie ma w tym nic przypadkowego.

W latach okupacji Wajda doświadczył skrajnej biedy. Jako nastolatek zmuszony był do ciężkiej pracy, co uniemożliwiło mu uczęsz-czanie na tajne komplety. To były jego formacyjne lata, w których nastroje w okupowanym kraju mocno przesunęły się na lewo, o czym zaświadcza choćby deklaracja Rady Jedności Narodowej “O co walczy naród Polski”. Z tamtego czasu pozostała w nim wrażliwość na nędzę i opresję.

Gdy w styczniu 1945 r. gen. Okulicki rozwiązał Armię Krajową, Wajda poczuł się zwolniony z przysięgi. Miał dość wojny i zabijania, chciał uczyć się, studiować malarstwo i robić filmy. To ważny moment w biografii reżysera. W 1945 roku dokonał on wyboru, który sprzeciwiał się romantycznemu wzorcowi patrio-tyzmu, nakazującemu za ojczyznę umierać, a nie żyć dla niej.

Wajda włączył się w rzeczywistość powojenną taką, jaka ona była. Na studiach stał się marksistą, w czym jak sądzę nie było koniunkturalizmu. Nie widzę powodu, by wątpić w szczerość jego słów z tamtego czasu: “Realizatora filmowego poza talentem i poczuciem rzeczy-wistości musi cechować marksi- stowska postawa wobec życia i sztuki.” Zaświadcza o tym pierwszy pełnometrażowy film Wajdy – “Pokolenie” z 1954 r. Widać w nim echa okupacyjnych doświadczeń reżysera. To obraz bardzo zaanga-żowany ideologicznie, lecz w warstwie estetycznej daleko odbiega od wzorców stalinowskiego socrealizmu.

W warunkach popaździernikowej odwilży Wajda rozpoczyna swój długi spór z polską mitologią narodową. W powstałych na przestrzeni trzydziestu lat filmach o tematyce historycznej, twórca zdaje się bronić wyboru, jakiego dokonał jako młody człowiek w 1945 r. “Kanał” z 1957 r. to uderzenie w mit Powstania Warszawskiego, ukazujący je takim jakie ono było naprawdę: jako potworną tragedię rozgrywającą się w scenerii rodem z dantejskiego “Piekła”.

W swym największym arcydziele – “Popiele i diamencie” – Wajda zdaje się wchodzić w dialog ze swoimi kolegami, którzy w 1945 r. dokonali innego wyboru niż on sam. Reżyser ma dla nich wiele sympatii. Maciek Chełmicki – postać symboliczna – ma dość wojny i zabijania, jednak nie chce (lub nie może) rozstać się z bronią i pogodzić z rzeczywistością. W konsekwencji jego udziałem staje się śmierć na wysypisku śmieci.

W “Lotnej” Wajda tworzy sugestywny obraz polskich ułanów, szarżujących na niemieckie czołgi z szablami. Ta, jak również inne wajdowskie sceny, demaskujące polski mit romantyczny, sprawiły, że reżyser stał się obiektem szczerej nienawiści ze strony wielu patriotycznie nastrojonych Polaków.

Od “Popiołu i diamentu” zaczęły się kłopoty Wajdy z cenzurą. Rządząca partia z mieszanymi uczuciami przyjmowała “rewizjonistyczne” filmy reżysera. Z czasem ekipa rządząca coraz częściej grała nacjonalistyczną kartą, pragnąc w ten sposób legitymizować swą władzę.

Jednak największe kłopoty z cenzurą – i to po obu stronach “żelaznej kurtyny” – miały filmy Wajdy o tematyce społecznej. Znamienne są pod tym względem losy “Człowieka z marmuru”. Scenariusz do tego filmu był już gotowy na początku lat 60-tych, wtedy jednak był on nie do zaakceptowania dla cenzury.

Realizacja filmu stała się możliwa dopiero w połowie lat siedem-dziesiątych. Temat wyzysku robotników i niesprawiedliwości społecznej Polski stalinowskiej zdawał się wtedy na tyle odległy czasowo, że pozwolono Wajdzie nakręcić ten film. Jednak dokładnie w tym samym czasie, gdy trwały zdjęcia do “Człowieka z marmuru” – w lecie 1976 – doszło do strajków i demonstracji w Radomiu, Ursusie, Płocku i wielu innych miastach. Robotnicy protestowali przeciw podwyżkom cen żywności.

Władza odpowiedziała brutalnymi represjami. Tysiące robotników zostało pobitych i aresztowanych. Inteligencja zorganizowała akcję pomocy dla represjonowanych, tworząc Komitet Obrony Robotników. Kiedy więc film był gotowy na początku 1977 r. sytuacja w kraju była już zupełnie inna. Stalinowskie represje i niesprawied-liwość stosunków społecznych w Polsce przestały być historią z innej epoki. Snuta przez Wajdę opowieść z przeszłości okazała się być komen-tarzem do teraźniejszości. Władze zezwoliły na pokazanie filmu w nielicznych kinach, jednak ocenzuro-wały jego tytuł. W anonsach prasowych można było przeczytać jedynie o “pokazach zamkniętych” niewymienio-nego z tytułu filmu.

“Ziemia obiecana” z kolei została ocenzurowana w USA. Jedna z amerykańskich firm dystrybucyjnych podpisała kontrakt na wyłączne prawa do dystrybucji filmu za oceanem, tylko po to, by nigdzie go nie pokazać. Nie było więc premiery ani pokazów kinowych. Pretekstem był rzekomy antysemityzm obrazu. W rzeczywistości jednak dla Hollywood nie do przyjęcia była zawarta w nim niezwykle ostra, przejmująca krytyka kapitalizmu. Film określono mianem “lewackiego”, i trzeba przyznać że Wajda pokazał w nim niezwykle ostry pazur w swej krytyce kapitalistycznych stosunków społecz-nych.

Kłopotów z cenzurą nie uniknął nawet nakręcony w warunkach solidarnościowej odwilży “Człowiek z żelaza”. To bodajże pierwszy przypadek, gdy Wajda nie wypowiadał się na temat przeszłości, lecz komentował również bieżące wydarzenia w Polsce, kreśląc portret pokolenia robotników tworzących “Solidarność”. Ta kontynuacja “Człowieka z marmuru” przyniosła reżyserowi jego największe wyróżnienie – “Złotą Palmę” na festiwalu w Cannes.

Rysem charakterystycznym filmów Wajdy jest to, że niezależnie od tego czy mówią one o przeszłości czy też teraźniejszości, wpisują się one w bieżące spory Polaków; prowokują do gorącej dyskusji. Często też próbują spoglądać w przyszłość. “Człowiek z marmuru” w iście prorockim natchnieniu kończy się w Stoczni Gdańskiej, w której pracuje jako robotnik syn Birkuta. Finał “Człowieka z żelaza” zapowiada zaś stan wojenny.

Przełom 1989 r. znaczy kolejny ważny etap w twórczości Wajdy: reżyser porzucił miejsce stojącego z boku obserwatora rzeczywistości i stał się częścią elit rządzących nowego państwa. Ten krok okazał się zabójczy dla zmysłu krytycznego twórcy. Można odnieść wrażenie, że – tak jak dla Fukuyamy – historia dla naszego bohatera skończyła się w 1989 r. W III RP Wajda zajął się ekranizacją tak “kontrowersyjnych” dzieł, jak “Pan Tadeusz” czy “Zemsta”. Jego historyczne filmy z ostatniego okresu nie mówią już nic o Polsce dnia dzisiejszego, nie oferują też żadnego spojrzenia w przyszłość.

“Katyń” to ważny dla Wajdy film z powodów osobistych: opowiada o masakrze, w której zginął ojciec reżysera. Jednak w odróżnieniu od wcześniejszych filmów obraz ten jest całkowitą kapitulacją przed polskim mitem mesjanistycznym.

“Człowiek z nadziei”, trzecia część społecznej trylogii, wbrew tytułowi nie niesie dla nas nic z tej ewangelicznej cnoty. Jedynie w pierwszej części filmu słychać dalekie echa wajdowskiej krytyki społecznej. Szybko jednak reżyser zabiera się do przerabiania walczących o sprawied-liwość społeczną robotników w bojowników z “sowiecką okupacją”. Po upływie 25 lat Wajda nie ma nam nic do powiedzenia na temat panującego w Polsce nowego ustroju.

Prawdziwą spuścizną reżysera są jego dawne filmy, które obecnie przemawiają z nową siłą. Odnowioną cyfrowo “Ziemię obiecaną” ogląda się niemal jak dzieło publicystyczne na temat obecnego polskiego kapitalizmu. “Popiół i diament” to niezwykle aktualny głos w dyskusji o tzw. “żołnierzach wyklętych”. Fakt przemilczania treści tego filmu w obecnej debacie publicznej pokazuje jak bardzo na prawo przesunął się polski dyskurs publiczny. Narodowe upiory powstały w III RP z grobów. Dawne filmy Wajdy mogą być skuteczną odtrutką na ich działanie.

Jacek Szymański

Tags:

Category: Gazeta - listopad 2016

Comments are closed.