baner.pracdem.stary

Wściekły atak Trumpa na wyznawców islamu

| 1 lutego 2017
02.02.17 Filadelfia, USA. 1200 pracowników firmy Comcast zastrajkowało przeciw islamofobicznemu dekretowi Trumpa.

02.02.17 Filadelfia, USA. 1200 pracowników firmy
Comcast zastrajkowało przeciw islamofobicznemu dekretowi Trumpa.

Wyrazem rasistowskich uprzedzeń Donalda Trumpa w stosunku do społeczności muzułmańskiej był wprowadzony przez niego niedawno zakaz wjazdu do USA dla obywateli siedmiu państw muzułmańskich.

Rasizm i seksizm to filary, na których opierała się kampania prezydencka Trumpa. Wszelkie nadzieje, że po objęciu urzędu złagodzi on swój ton, legły w gruzach.

Mówiąc o zakazie wjazdu dla muzułmanów, Trump triumfował: „Obowiązuje na lotniskach i w każdym innym miejscu. To będzie surowo przestrzegany zakaz”.

„Odnieśliśmy ogromny sukces na każdym możliwym poziomie” – wtórował mu jeden z czołowych doradców.

Ten „ogromny sukces” doprowadził do zatrzymania 109 osób na amerykańskich lotniskach oraz do zablokowania 173 osobom możliwości udania się do USA.

To dopiero początek prowadzonej przez Trumpa kampanii wzmacniania uprzedzeń i podziałów, jeżeli nie spotka się ona z oddolnym oporem.

Na szczęście jego rasizm i seksizm natrafiły na sprzeciw – dziesiątki tysięcy osób protestowały przy lotniskach, a miliony wzięły udział w marszach kobiet.

Pod naciskiem ze strony protestujących politycy i sędziowie otwarcie skrytykowali Trumpa.

Wstrzymanie wykonania rozporządzenia

Wyrok nowojorskiego sądu federalnego wstrzymał tymczasowo wykonanie prezydenckiego rozpo- rządzenia w sprawie zakazu wjazdu.

Jednak funkcjonariusze straży granicznej zignorowali wyrok i nie zaprzestali haniebnego procederu.

Kongresmen z ramienia Demokratów Don Beyer opisał, jak „czterech członków Kongresu zwróciło się do przedstawicieli straży granicznej o przestrzeganie orzeczenia sądu federalnego, ale zostali oni odesłani z kwitkiem”.

Opór wobec Trumpa musi trwać nadal i musi być tak zaciekły, jak zaciekłe są jego ataki na klasę pracowniczą.

W piątek 27 stycznia amerykański prezydent ogłosił, że do kraju nie zostaną wpuszczeni nawet stali rezydenci – posiadacze tzw. „zielonej karty”. Dwa dni później, w niedzielę, szef personelu Białego Domu Reince Priebus musiał się z tego pomysłu wycofać.

Innym pomysłem – obok zablokowania wjazdu osobom wyznania muzułmańskiego – jest zintensyfikowanie deportacji „nielegalnych” imigrantów. Trump forsuje także swój plan budowy muru o długości ponad 3 tys. km wzdłuż granicy z Meksykiem.

Porównał go do izraelskiego muru  apartheidu, którym odgrodzono się od Palestyńczyków. Trumpowi pogratulował premier tego kraju – Binjamin Netanjahu, a o kontrakt na budowę zabiega wykonawca prac związanych z budową izraelskiego muru – firma Magal Security Systems Ltd.

Toksyczne składniki polityki amerykańskiego prezydenta mogą niebawem doprowadzić do poważnego globalnego kryzysu politycznego, który będzie można wykorzystać do walki o autentyczną alternatywę.

Elity w kłopocie

Determinacja, z jaką Trump chce wypełniać swoje przedwyborcze obietnice, pogłębia podziały wewnątrz klasy rządzącej.

Wyłamują się nawet czołowi działacze Partii Republikańskiej, którzy krytykują zakaz wjazdu dla wyznawców islamu. Z otwartą krytyką wystąpili szefowie koncernów Google, Facebook i Apple.
Jednak ci sami ludzie nie mieli nic do powiedzenia, gdy Barack Obama ograniczał prawo do wjazdu na teren USA obywatelom Iraku, gdy na stolicę tego kraju – Bagdad – w 2011 roku spadały amerykańskie bomby.

Ci sami ludzie milczeli, gdy Stany Zjednoczone obracały Libię w perzynę. Teraz po części nie chcą się zgodzić na łamanie neoliberalnych reguł, według których toczyła się gra przez ostatnie 30 lat.

Ogłoszone przez Trumpa wycofanie się Ameryki z Partnerstwa Transpacyficznego (TPP) rozsierdziło wielu przedstawicieli klasy posiadającej.

Trump próbuje obsadzić ważne stanowiska w rządowych agencjach swoimi zausznikami.

W ramach niedawnego rozporządzenia wykonawczego do Narodowej Rady Bezpieczeństwa mianował na swojego głównego stratega Stephena Bannona, zadeklarowanego rasistę i sympatyka faszyzmu.

Najpierw bombardowania potem zakaz – amerykańskie zbrodnie w krajach objętych zakazem wjazdu

Zakaz wjazdu dla wyznawców islamu dotyczy siedmiu krajów – przez wszystkie przetoczyła się machina wojenna uruchomiona przez USA i ich sojuszników, w tym Brytanię. Celem tych działań jest uniemożliwienie zdesperowanym uchodźcom ucieczki przed chaosem, który spowodowały zbrojne interwencje.

Jemen

29.02.17 Bajda, Jemen. Pierwsza operacja  militarna Trumpa skończyła się fiaskiem  i tragedią. Zabito ok. 30 cywilów, w tym  8-letnią dziewczynkę.

29.02.17 Bajda, Jemen. Pierwsza operacja
militarna Trumpa skończyła się fiaskiem
i tragedią. Zabito ok. 30 cywilów, w tym
8-letnią dziewczynkę.

Jak podają lokalne źródła, w sobotę 28 stycznia w przeprowadzonym przez wojska amerykańskie ataku bronią maszynową z helikoptera zginęła co najmniej jedna kobieta i kilkoro dzieci.

Interwencja zbrojna w Jemenie w ciągu dwóch lat pochłonęła już życie 10 tys. osób, z czego połowę stanowili cywile.

Działaniami wojennymi kieruje amerykański sojusznik – Arabia Saudyjska, używająca pocisków wyprodukowanych w Brytanii.

Syria

W wyniku rządowej kontrrewolucji w Syrii zginęło już kilkaset tysięcy osób.

Tamtejsza ludność znalazła się w potrzasku pomiędzy działaniami odwetowymi dyktatora Baszara al-Asada z jednej strony a nalotami prowadzonymi obecnie przez wojska państw zachodnich i Rosji z drugiej.

Od zrzucanych przez USA, Brytanię, Rosję i inne kraje bomb zginęły już tysiące osób. Dostarczana przez Zachód broń niesie Syryjczykom śmierć z każdej strony konfliktu. Broń z Brytanii docierała do Asada aż do końca 2013 roku.

Sudan

Duża część uchodźców trafiających do Europy pochodzi z Sudanu – powodem tego są prowadzone tam czystki etniczne oraz brutalne poczynania reżimu prezydenta Umara al-Baszira.

Nałożone na ten kraj amerykańskie sankcje obowiązywały do tego roku. Zostały zniesione przez Baracka Obamę, który zaprosił prezydenta al-Baszira do grona sojuszników amerykańskiej „wojny przeciwko terror- yzmowi”.

Somalia

USA od kilku dekad zamieniają Somalię w piekło na ziemi.

Najpierw poparły generała Mohammeda Siada Barre’a, potem dokonały inwazji, a następnie wsparły inwazję wojsk etiopskich.

Libia

W 2011 roku rewolta przeciwko Muammarowi al-Kaddafiemu została przejęta przez Zachód, który desperacko próbował powrócić na Bliski Wschód po przegranej wojnie w Iraku.

Powstanie było szansą na stworzenie realnej alternatywy dla Kaddafiego. W wyniku interwencji zainstalo- wany został marionetkowy rząd, który szybko upadł.

Obecnie w Libii o władzę rywalizują ze sobą wojownicze rządy i zbrojne ugrupowania. Niektóre z nich otrzymują od Unii Europejskiej wsparcie finansowe w zamian za przechwytywanie uchodźców, którzy z powodu zamknięcia europejskich granic są zmuszeni do korzystania z usług przemytników.

Iran

Ustanowiony przez Trumpa zakaz wjazdu niweczy wysiłki dyplomatyczne, które doprowadziły do odwilży w stosunkach między Iranem a USA.

Przez większą część ostatniej dekady nakładane na reżim sankcje uderzały przede wszystkim w naj- biedniejszych, a problem pogarszało powracające zagrożenie wojną.

Państwo irańskie oraz podporządkowane mu milicje więzią, torturują i mordują przeciwników. Masowe protesty w 2008 roku zakończyły się krwawym odwetem.

Irak

W walkach o odbicie z rąk ISIS drugiego pod względem wielkości irackiego miasta – Mosulu – biorą udział amerykańskie i brytyjskie bombowce, irackie wojska, a także milicje tworzone przez różne odłamy religijne. Według ONZ działania te pochłonęły ponad 1000 ofiar, z czego połowę stanowili cywile.

W wyniku amerykańskich sankcji i dokonanej przez USA w 2003 roku inwazji śmierć poniosło ponad milion Irakijczyków, a kraj doświadczył dramatycznego i trwającego do dziś upadku.

Tłumaczył Łukasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - luty 2017

Comments are closed.