baner.pracdem.stary

PiS atakuje organizacje pomocy społecznej

| 1 lutego 2017

Ziobro odmówił dotacji Centrum Praw Kobiet, bo „zawęża pomoc tylko do kobiet”.

Mimo zdobycia pełni władzy politycznej na szczeblu państwowym, pisowskie elity nie zatrzymują się i konsekwentnie dążą do ograniczenia wszelkich możliwych instytucjonalnych punktów oporu, które są krytyczne wobec posunięć rządu.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest nieustannie atakowany. Trwa majsterkowanie przy ordynacji wyborów samorządowych, które ma ułatwić przejęcie władzy w miastach, gdzie PiS jest niepopularny.

Dostaje się także różnego rodzaju fundacjom i organizacjom pozarządowym (NGO) zajmującym się obroną praw człowieka, które są aktualnie istotnym źródłem informacji wobec kolejnych ataków na swobody obywatelskie. Prowadzą działalność edukacyjną, krytyczną wobec władzy. Pomagają też osobom poszkodowanym przez łamiące prawo urzędy i sądy.

Obecna władza zamiast rozwiązywać problemy społeczne woli udawać, że ich nie ma w myśl zasady: „zbij termometr, a nie będziesz miał gorączki”.

Dlatego właśnie dąży do pozbawienia znaczenia organizacji walczących z przemocą wobec kobiet, mniejszości seksualnych czy etnicznych. Za bardzo przeszkadzają one w utopijnej, wyidealizowanej wizji “tradycyjnej” monogamicznej rodziny dążącej do posiadania jak największego potomstwa, która wszelkie brudy „pierze we własnym domu”, czyli de facto rozwiązuje konflikty siłą, bo osobom słabszym np. dzieciom, czy gwałconym żonom „nie wypada” prosić o pomoc na zewnątrz.

Z tego powodu od początku bieżącego roku pozbawiono środków na infolinię prowadzoną przez Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. W 2015 roku według oficjalnych statystyk policji ofiarami tego typu przemocy było prawie 100 tys. osób. Brak systemowej pomocy z pewnością nie sprawi, że jest i będzie ich mniej. Wręcz przeciwnie. Należy spodziewać się wzrostu agresji spowodowanej większym poczuciem bezkarności sprawców.

Na celowniku znalazły się również Fundacja Autonomia, z którą zerwano współpracę z dnia na dzień i zażądano zwrotu 20 tys. zł dotacji, a także Centrum Praw Kobiet. Minister „sprawiedliwości” Ziobro po raz drugi odmówi dotacji na działalność, CPK gdyż „zawęża pomoc tylko do określonej grupy pokrzywdzonych”. To ogromny cios dla tej organizacji, gdyż stanowiła 90% jej ok. 2-milionowego budżetu. Tu także nie można mówić o zaprzestaniu finansowania z powodu nikłej skali zjawiska, gdyż wg raportu fundacji STER, aż 87% kobiet doświadczyło różnych form przemocy seksualnej, a 22% zostało zgwałconych.

Jednocześnie rząd nie widział problemu konieczności „zawężenia pomocy” w stosunku do potomków arystokratycznych wyzyskiwaczy i lekką ręką oddał 500 mln zł Czartoryskiemu za obrazy należące do państwa. Dodatkowym smaczkiem ataku na organizacje broniące praw kobiet jest fakt, iż to właśnie one zmobilizowały 150 tys. osób do udziału w „czarnym proteście”, który powstrzymał rząd przed zaostrzeniem i tak restrykcyjnego zakazu aborcji.

Jeszcze poważniejszego ataku doświadczył ostatnio Rafał Gaweł, dyrektor Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Za czasów rządu PO ujawnił związki białostockich prokuratorów z faszystami, co doprowadziło do dymisji części z nich. „Dobra zmiana” ułatwiła im prowadzony od 3 lat odwet – policja i prokuratura zaczęły nękanie działacza, współpracowników i najbliższej rodziny w wyniku ponownej, szczegółowej analizy jego spraw cywilnych z przeszłości, jak np. sprawa o alimenty. Efektem tego było skazanie Gawła na 4 lata bezwzględnego więzienia.

Na podstawie doniesień medialnych nie da się potwierdzić albo zanegować jego uczciwości, ale tak zaciekła i nieprzejednana postawa prokuratury i sędziów w Białymstoku mocno sugeruje, iż ma to związek ze społeczną działalnością aktywisty. Dodatkowo na wniosek ONR warszawska prokuratura zajęła się delegalizacją OMZRiK. To kolejny ukłon w kierunku skrajnej prawicy, która każdego dnia dostarcza dużo więcej powodów do karania dokonując pobić obcokrajowców na ulicach.

Ostatnie represje wymierzone w organizacje pozarządowe walczące o postępowe idee dobitnie pokazują, że są one przydatne w zwalczaniu szkodliwych zjawisk kapitalistycznego społeczeństwa, jednak potencjał ich działania zawsze będzie ograniczony przez interes ręki, która je karmi. Zazwyczaj jest nią państwowy budżet bądź prywatny kapitał, który może je łatwo sparaliżować wycofując się z dnia na dzień.

NGO-sy mogą łatać zaniedbania rządzących, ale tylko w taki sposób, aby na ich bazie nie powstał ruch emancypacyjny dążący do zmian systemowych. Mogą one być jednym z zaczątków ruchu, jednak nigdy nie zastąpią oddolnej lewicy silnie zakorzenionej wśród pracowników.

Tylko taka lewica jest w stanie trwale zwalczyć nacjonalizm, seksizm, rasizm czy homofobię poprzez masowe demonstracje i strajki. W Polsce jesteśmy ciągle na początku jej budowy, lecz coraz bardziej jawna opresja ze strony organów państwa mobilizuje nowe grupy społeczne do protestów, co pozwala mieć nadzieje, że w końcu zostaną przekierowane we właściwą stronę.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - luty 2017

Comments are closed.