baner.pracdem.stary

Życie po kapitalizmie – Alternatywy wobec tyranii rynku

| 20 marca 2012

Marksistowski autor Alex Callinicos odpowiada na pytania o tym, jak może wyglądać życie po kapitalizmie.

 W świecie, w którym przyszło nam żyć, to rynek decyduje o tym, co i w jaki sposób produkujemy oraz w jaki sposób dokonuje się alokacji dóbr. Czy sprawy mogą funkcjonować inaczej niż za pośrednictwem rynku?

Na początku należy podkreślić nieefektywność rynku jako mechanizmu alokującego zasoby czy też jego bardzo zły sposób określania wartości.

Kontrola nad zasobami produkcyjnymi całych społeczeństw leży w rękach niewielkiej grupy ludzi. To właśnie owe niesławne “1%” stoi za sterami korporacji, banków i państw.

Poszczególne części systemu kapitalistycznego konkurują ze sobą o zyski i władzę. Ostatecznie więc priorytety ustalane są jako wynik procesu ślepej konkurencji.

W ten sposób marnuje się ogromne ilości zasobów. Zastanówmy się na przykład, ile wartości zostało zniszczonej przez obecny globalny kryzys gospodarczy.

Ten proces konkurencji podąża szlakiem wahania poziomu cen. Jednak z punktu widzenia jakiegokolwiek wiarygodnego systemu wyceny wartości, rezultaty są absurdalne.

Bezwartościowe osoby, jak szefowie funduszy hedgingowych są wielokrotnie wyżej opłacane niż przydatni ludzie, jak pielęgniarki czy nauczyciele. A system cen nie rejestruje wielu ważnych kosztów, takich jak wyniszczanie planety przez przemysłowy kapitalizm.

W demokratycznie planowanej gospodarce decyzje odnośnie alokacji i wykorzystywania zasobów zostałyby podjęte na podstawie dyskusji i głosowania przez bezpośrednio zainteresowanych.

Obecnie procesy gospodarcze są przedstawiane tak, jakby były regulowane przez prawa natury, znane tylko garstce “ekspertów”. Zamiast tego, my poddalibyśmy je zbiorowej, demokratycznej debacie i decyzji.

 

Czy można planować współ­czesną gospodarkę w sposób demokratyczny? Czy system nie jest zbyt skomplikowany, by każda decyzja została poddana głosowaniu?

Demokratycznie planowana gospodarka opierałaby się na zasadzie, że decyzje byłyby podejmowane przez osoby bezpośrednio zainteresowane.

Realizacja tego założenia wymagałaby potężnej decentralizacji władzy – a to i tak stałoby się na drodze rewolucyjnego procesu, który pozbędzie się kapitalizmu.

W miarę możliwości decyzje byłyby podejmowane na szczeblu lokalnym przez zakładowe i dzielnicowe zgromadzenia, lub przez rady delegatów wybieranych przez te zgromadzenia.

Bardziej złożone decyzje, obejmujące szerszą skalę, wymagałyby innych metod. Można by stworzyć ciała przedstawicielskie na miejskim, regionalnym, krajowym i globalnym szczeblu, w celu podjęcia bardziej złożonych, strategicznych decyzji dotyczących alokacji zasobów.

Polityka głównego nurtu jest prowadzona według założenia, że większość ludzi jest bierna, a sprawy (społeczne) są dalekie od ich trosk. Jednak jeśli ludzie zdobędą kontrolę nad ich życiem codziennym, możemy się spodziewać ogromnego wzrostu demokratycznego uczestnictwa.

 

Czy planowane gospodarki nie są niewydolne? Czy nie z ich winy upadły gospodarki w Europie Wschodniej?

Dużo planowania odbywa się już w kapitalizmie. Złożone i przeplatające się nawzajem gospodarki nie mogłyby funkcjonować, gdyby nie ogromny wysiłek poświęcony koordynacji i myśleniu naprzód.

Problem polega na tym, że ten rodzaj planowania jest wysoce niedemokratyczny. Odzwierciedla priorytety konkurujących firm i państw.

Jednym z przykładów tego były rzekomo “socjalistyczne” społeczeństwa Europy Wschodniej i Związku Radzieckiego. Klęska rewolucji rosyjskiej w 1917 r. przybrała formę zaniku rad robotniczych, które dokonały rewolucji. Partyjno-państwowa biurokracja przywłaszczyła sobie władzę.

Ta nowa klasa rządząca musiała konkurować z zachodnimi mocarstwami imperialistycznymi. Wiązało się to z koncentracją zasobów na budowanie przemysłu ciężkiego potrzebnego do produkcji broni porównywalnej do tego, czym dysponował Zachód.

Tak wyglądało planowanie w ZSRR. Wiązało się ono z ogromną centralizacją władzy i było napędzane nie przez potrzeby zwykłych ludzi pracy, lecz imperatywy konkurencji militarnej.

To nie znaczy, że demokratyczne planowanie nie może działać. Po prostu potwierdza to, co Marks utrzymywał dawno temu – że socjalizm może być budowany tylko w skali międzynarodowej.

Dopóki system kapitalistyczny istnieje, dopóty w taki czy inny sposób będzie starał się ponownie narzucać swoją logikę konkurencji i akumulacji na każde odizolowane społe- czeństwo, które tymczasowo się od niego uwolniło.

 

Czy jakieś elementy kapitalizmu będą przydatne w no­wym społeczeństwie? Czy też musimy zaczynać od zera?

Marks twierdził, że kapitalizm grał to, co nazywał “cywilizacyjną” rolą, potężnie rozwijając siły wytwórcze ludzkości. Zawsze jednak uważał, by dodawać, że uczynił to w sposób wyzyskujący i destrukcyjny.

Rolą rewolucji socjalistycznej jest wyzwolenie tych sił wytwórczych, które przecież są po prostu zdolnościami kobiet i mężczyzn. Chcemy odzyskać te zdolności i oddać je pod zbiorową, demokratyczną kontrolę.

Socjalistyczne społeczeństwo będzie się więc opierać na produktywnych osiągnięciach kapitalizmu. Dokona się selekcja technologii – niektóre z nich zostaną odrzucone, inne pozostaną.

Ponadto, istnieją instytucje, które rozwinęły się w ramach kapitalizmu, częściowo odzwierciedlające postulaty ruchu pracowniczego do nadania priorytetu ludzkim potrzebom. Przykładem jest służba zdrowia. Nie chcielibyśmy utrzymać jej biurokratycznej struktury. Jednak jest wiele rzeczy w służbie zdrowia, które wciąż byłyby wartościowe.

 

Kapitalizm generuje ogromne nierówności na całej ziemi. Jak możemy zapewnić, że nowy świat ich nie powtórzy?

Rewolucja socjalistyczna może się udać tylko będąc globalnym procesem. Jednak może równie dobrze zacząć się na Globalnym Południu. Dotychczas najbardziej zaawansowane walki XXI wieku miały miejsce w takich krajach, jak Egipt czy Boliwia.

Pracownicy, chłopi i inni biedni ludzie z Globalnego Południa prawdopodobnie będą więc w czołówce transformacji społecznych.

Im bardziej zrealizuje się ten scenariusz, tym mniejsze ryzyko, że nierówności społeczeństwa kapitalistycznego zostaną powtórzone.

Jednym z ważnych priorytetów nowego społeczeństwa byłoby szybkie przejście w stronę gospodarki opartej na niskiej emisji dwutlenku węgla.

Jest to konieczne nie tylko dlatego, żeby zapobiec chaotycznym zmianom klimatu, ale także, by zapewnić godne warunki egzystencji miliardom ludzi harującym w nieludzkich warunkach.

Zmiana klimatu to zagadnienie, które podkreśla konieczność planowania. Odbywający się obecnie szczyt klimatyczny w Durbanie [28 listopada – 9 grudnia] jeszcze raz pokaże, że duże kapitalistyczne państwa zrezygnowały z poważnych prób na rzecz redukcji emisji dwutlenku węgla.

Dzieje się tak, ponieważ obniżenie emisji wymaga alokacji zasobów w skali międzynarodowej. Podważyłoby to cały system kapitalistycznej konkurencji. Dlatego do ratowania planety potrzebujemy demokratycznego planowania.

Z szerszego punktu widzenia, socjalistyczne społeczeństwo będzie opierać się na potrzebach całej ludzkości. Niezależnie więc od tego, do jakiego standardu dobrobytu materialnego zmierza nowe społeczeństwo, będzie on musiał być uniwersalny.

 

Tłumaczył Maciej Pieńkowski

Tags:

Category: Gazeta - luty 2012

Comments are closed.