baner.pracdem.stary

Wrze w stołówkach

| 1 kwietnia 2012
20.03.12 Warszawa Śródmieście. Udany protest.

20.03.12 Warszawa Śródmieście. Udany protest.

Warszawski kocioł wrze. Ostatnie wydarzenia w stolicy wyraźnie pokazały, że władze nie mogą już bezkarnie narzucać mieszkańcom anty- społecznych rozwiązań. Decyzja o prywatyzacji szkolnych stołówek napotkała na stanowczy opór ze strony społecznej.  Co ważne – opór ten nie jest kompulsywnym i chaotycznym zrywem, lecz sprzeciwem przemyślanym i skoordynowanym.  Protestują rodzice, którzy obawiają się, że ich dzieci zostaną pozbawione dostępu do tanich, smacznych i zdrowych posiłków. Wraz z nimi protestują pracownicy lokalnej oświaty. Niepod- jęcie przez władze samorządowe konsultacji w tej sprawie, jest dla nich decyzją całkowicie niezrozumiałą. 

Mocny głos sprzeciwu wyrażają kucharki, dla większości których, komercjalizacja szkolnych jadłodajni wiąże się z utratą pracy. Zagrożonych jest ok. 190 etatów. Wiele z nich może stracić pracę tuż przed wejściem w przedemerytalny okres ochronny – i to w czasie kiedy rząd chce podnieść wiek emerytalny do 67 lat. Każda z kucharek gotuje ok. 100 obiadów dziennie i zarabia niewiele ponad 1000 zł na rękę. Mają więc rację, że teraz się zrzeszyły w związku zawodowym OPZZ “Konfederacja Pracy” i będą walczyć o swoje miejsca pracy.

Bardzo istotną rolę w tworzeniu tego łańcucha oporu, odegrały aktywistki i aktywiści Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego. Organizacja ta już wcześniej, wykazała się organizatorską zręcznością przy okazji niedawnych protestów przeciwko likwidacji szkół. Doszło wówczas do zawiązania Porozumienia Oświatowego skupiającego przedstawicieli warszawskich szkół i przedszkoli oraz rodziców. Również teraz DZS aktywnie wspiera protesty przeciwko prywatyzacji stołówek.

Ostatnie obrady rad dzielnicowych na Mokotowie, Bielanach, Śródmieściu czy Bemowie uwidoczniły wyraźną sprzeczność pomiędzy tym, czym organy demokracji przedstawicielskiej w myśl konstytucyjnej litery być powinny, a tym, jakie są obecne realia ich działalności. Ludzie dostrzegają, że władze nie działają w imię interesu społecznego, a jedyną logiką ich decyzji jest imperatyw cięć wydatków socjalnych, prywatyzacji usług publicznych i podporządkowania dobra wspólnego logice zysku. Rozwój społeczny zostaje zastąpiony rachunkiem ekonomicznym, spojrzenie na realne ludzkie potrzeby jest przesłonięte planszą statystycznych danych, a służba publiczna staje się „sobiepaństwem”.

Ogólna działalność radnych przedstawia obraz żałosnej farsy. Radni PO, zbojkotowali nadzwyczajne posiedzenie Rady Dzielnicy Śródmieście, na które zaplanowane były rozmowy ze stroną społeczną.  Na Mokotowie Rada Dzielnicy odrzuciła wniosek o włączenie do programu obrad dyskusji o stołówkach.  Miało to miejsce po tym, jak spotkanie Komisji Oświaty w dzielnicy Śródmieście skończyło się druzgoczącą porażką dla obrońców prywatyzacji. Salę wypełnili przeciwnicy likwidacji stołówek, którzy tak mocne argumenty przedstawili w debacie, że komisja w końcu, żeby nie stracić twarzy, uchwaliła odrzucenie planu rządzącej większości. Tylko jeden radny z PO zagłosował za.

 Było to bardzo ważne zwycięstwo oddolnego protestu, chociaż wiadomo, że walka się na tym nie kończy. Na spotkaniu protestujący zostali zainspirowani relacjami o wygranej w Krakowie, gdzie władze samorządowe po dużych demonstracjach wycofały się z planu likwidacji stołówek. Przykłady te pokazują, że protesty skutkują  i powinny zainspirować ludzi w innych dzielnicach i miastach.

Radni Warszawy już się przestraszyli i na kolejnych spotkaniach zrobili wszystko, by przykłady ze Śródmieścia i Krakowa się nie powtórzyły. Bezapelacyjnymi zwycięzcami w konkursie bezczelności, okazali się jednak radni z Bemowa. Aby ośmieszyć sprzeciw strony społecznej wynajęli … klaunów, którym nakazano paradować wśród protestujących rodziców i pracowników oświaty. Na dodatek sala obrad została zapełniona pracownikami miejscowego Domu Kultury, co znacznie utrudniło rodzicom zajęcie odpowiednich miejsc. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Festiwal arogancji trwa w najlepsze.

Obserwując reakcje radnych, trudno dostrzec w ich zachowaniu przejawów zafrasowania.  Uśmiechają się pod nosem, spoglądają na ludzi z poczuciem wyższości i pogardą.  Dobre samopoczucie wystarcza im za całość. Uważają, że protesty społeczne to hucpa i …dezorganizacja ich pracy. „Demokracja polega na tym, że raz na cztery lata chodzi się na wybory” – powiedział burmistrz Mokotowa Bogdan Olesiński.

Protesty przeciwko prywatyzacji stołówek trwają i trudno oczekiwać ich rychłego zakończenia przy tak betonowej postawie władzy. Nawet jeśli ta bitwa zostanie przegrana i dzieci będą karmione przez ajentów czy firmy cateringowe – dostarczające zwykle drogie, a na dodatek wątpliwej jakości posiłki – to pamięć wspólnie podjętego buntu będzie trwała.

Władze mogą być pewne, że przy następnych antyspołecznych posunięciach, przy następnej próbie obciążenia społeczeństwa kosztami kryzysu – reakcja będzie jeszcze mocniejsza. Tyrania ekonomicznego rachunku i „cięcioobsesja” już teraz znajdują się w odwrocie. Opór społeczny jest coraz silniejszy.

 Prywatyzacja stołówek to tylko część wcielanego w życie chorego ideologicznie projektu. Niedofinansowane budownictwo komunalne i socjalne, połączone z represjami wobec ludzi zajmujących pustostany, ogromny odsetek osób wykonujących śmieciową pracę na śmieciowych warunkach, wzrastające koszty życia przy pikujących płacach – to wszystko sprawia, że wolno- rynkowy bóg, jeszcze niedawno piękny i wzniosły, teraz ukazuje się jako paskudne truchło.

 

Piotr Nowak

Ellisiv Rognlien


Tags:

Category: Ataki Tuska, Gazeta - kwiecień 2012

Comments are closed.